O stosunkach amerykańsko-chińskich na trzecim spotkaniu z cyklu „Chiny – nowa potęga”

O stosunkach amerykańsko-chińskich na trzecim spotkaniu z cyklu „Chiny – nowa potęga”

ostawa Chin wobec sytuacji na Ukrainie oraz relacje handlowe między ChRL a USA były tematem trzeciego z cyklu spotkań pt. „Chiny – nowa potęga!”, które odbyło się 27 marca 2014 w Bibliotece Miejskiej na Koszykowej. W spotkaniu udział wzięli Amb. Krzysztof Szumski, dr hab. Dominik Mierzejewski (UŁ) oraz dr Artur Gradziuk (PISM). Spotkanie moderował prof. dr hab. Waldemar J. Dziak (ISP PAN).

W związku z ostatnimi wydarzeniami na Ukrainie, dyskusje rozpoczęła kwestia wstrzymania się Chin od zajęcia wyraźnego stanowiska w tej sprawie. Ambasador Szumski wyjaśnił, że jest to decyzja zrozumiała, między innymi dlatego, że Chiny wyznają zasadę nienaruszalności terytorialnej oraz nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw (zwłaszcza w kontekście Tajwanu i Tybetu). Chinom zależy też na dobrych relacjach z Rosją i USA, więc najbardziej racjonalnym rozwiązaniem była powściągliwość w sprawie Ukrainy.

Dr hab. Dominik Mierzejewski podkreślił z kolei, że taki sposób postępowania – działanie bez mówienia – to bardzo istotny element chińskiej dyplomacji. Zarówno Henry Kissinger, jak i Zbigniew Brzeziński kładli więc nacisk na relacje nieformalne w stosunkach z Chinami.

Dr Artur Gradziuk odniósł się już bezpośrednio do relacji amerykańsko-chińskich. Analityk PISM podkreślił, że Chiny w relacjach z USA przestały być nieśmiałe realizując swoje ambicji gospodarcze. Zauważył on jednak, iż jak na razie pozycja USA jest wciąż silna. Przez ostatnie lata bowiem kilka chińskich spółek próbowało wejść na Wall Street, ale nie skończyło się to wyraźnym sukcesem. Analityk podkreślił również, iż mimo, że Chiny inwestują w amerykańskie obligacje, nie dzieje się to na tyle dużą skalę, żeby „wykupić USA”, jak twierdzą niektórzy.  Nie jest jednak, jego zdaniem, wykluczone, że Chiny mogą w przyszłości zachwiać amerykańską gospodarką.

Do relacji handlowych Chin z USA odniósł się też Amb. Szumski. Dyplomata stwierdził, że Chiny stają się konkurentem dla USA, a w dalszej przyszłości mogą stać się wręcz zagrożeniem. Posiadają one bowiem rezerwy na poziomie 3600 mld dolarów, a handel między USA a ChRL jest ogromny, ale wysoce niezrównoważony. Jak dotąd również wiele amerykańskich firm przeniosło produkcję do Chin. Powszechna jest też opinia, że Chiny uprawiają nieuczciwą politykę handlową (manipulacja walutą) i nie przestrzegają praw własności intelektualnej. W rezultacie relacje te nie są łatwe, ale wspólne interesy obu stron są tak mocno powiązane, że przerwanie współpracy byłoby dla nich bardzo kosztowne.

Ambasador Szumski odniósł się też do potencjału chińskiej waluty, jako jednej z walut rezerwowych świata. Podkreślił on, że Chinom bardzo zależy na wzmocnieniu RMB. W tej chwili bowiem tylko 1 proc. handlu światowego jest rozliczane w chińskiej walucie. Chińczycy więc, przy prowadzeniu interesów, zabiegają o częściowe rozliczenie w RMB. Zdaniem dyplomaty z biegiem czasu waluta chińska będzie odgrywała jednak coraz większą rolę. Niemniej, Chiny zdają sobie sprawę, że nie mają tak silnej pozycji jak USA w kwestii kursów walut. Pekin nie chce więc zrezygnować całkowicie z kontroli nad RMB, chcą mieć zabezpieczenie na wypadek destabilizacji.

Sceptycznie do potencjału RMB odniósł się też Artur Gradziuk stwierdzając że, dolar jeszcze długo pozostanie podstawową walutą rezerwową świata. Dr hab. Dominik Mierzejewski mówił z kolei, że dla Chińczyów Wall Street powinno być przede wszystkim po to, by nauczyli się „gry” i rozwinęli się w dziedzinie finansów.

Oprac. Izabella Radziwiłł