KOMENTARZ: Polityczne i militarne aspekty przygotowania rezerw osobowych na wypadek wojny

KOMENTARZ: Polityczne i militarne aspekty przygotowania rezerw osobowych na wypadek wojny

Armia zawodowa w połączeniu z potencjałem sojuszników w ramach NATO, w przekonaniu polskiego społeczeństwa i elit politycznych jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. Trudno się z tym twierdzeniem nie zgodzić, choć obarczone jest ono pewnym brakiem, wynikającym z braku odpowiednio przygotowanych elit w naszym państwie. Obecnie jednak uwaga polityków skupiona jest na  budowaniu Wojsk Obrony Terytorialnej, co stwarza ryzyko zaniedbania innych obszarów przesądzających o potencjale obronnym RP.

U części polityków odpowiedzialnych za stan sił zbrojnych widoczny jest brak wiedzy o narodowej strategii wojskowej. W konsekwencji widać nieumiejętność czy nawet brak zdolności wyboru środków militarnych mających wpływ na kształt sił zbrojnych czy systemów odstraszania, a także brak zrozumienia dla  konieczności budowania relacji dobrosąsiedzkich, w tym i wojskowych. Generalnie można stwierdzić, iż świadomość odpowiedzialności za stan armii nie idzie w parze z dokonaniami na jej rzecz. Uwaga polityków skupiona jest aktualnie na  budowaniu Wojsk Obrony Terytorialnej, co stwarza ryzyko zaniedbania innych obszarów przesądzających o potencjale obronnym RP.

Armia rezerwowa

Od czasu gdy polska armia zmieniła strukturę na zawodową, ograniczono przygotowanie rezerw osobowych na potrzeby wojsk operacyjnych. Biorąc pod uwagę fakt, że etat pokojowy armii to zaledwie niespełna 30 proc. etatu na czas wojny – i przy założeniu, że armia liczy aktualnie ok. 100.000 żołnierzy zawodowych – to widać wyraźni, że do etatu armii na czas wojny brakuje szacunkowo 300.000-350.000 żołnierzy rezerwy.

Żołnierze rezerwy wojsk operacyjnych to w zasadniczej większości uzupełnienie wakujących stanowisk w jednostkach bojowych wyposażonych w sprzęt specjalistyczny, wymagający profesjonalnej obsługi. Żołnierze rezerwy spełniać muszą warunki wiekowe i zdrowotne, żeby mieć przydziały mobilizacyjne oraz powinni podlegać permanentnemu szkoleniu, dla podtrzymania umiejętności i doskonalenia nawyków. Dotyczy to zarówno umiejętności indywidualnych jak i zespołowych w ramach drużyny (załogi i itp.) oraz pododdziału – plutonu czy kompanii. Wymagania w stosunku do żołnierzy rezerwy są wysokie, tak jak nasycenie jednostek bojowych sprzętem wojskowym zaawansowanym technologicznie i tylko regularne szkolenie rezerwistów daje gwarancję ich wysokiej jakości. Należy pamiętać, że w przypadku mobilizacji trafiają oni w większości do jednostek o wysokiej gotowości bojowej, gdzie nie ma dużo czasu na doszkalanie, a w przypadku niebezpiecznego rozwoju sytuacji międzynarodowej okoliczności mogą wymusić użycie jednostek natychmiast. Kluczowym aspektem dla utrzymania potencjału rezerw osobowych jest zatem ich szkolenie, biorąc pod uwagę, że rezerwiści stanowią ok. 55-65 proc. ogólnego potencjału osobowego jednostek bojowych.

Od 2009 r. żołnierzy rezerwy powoływano przede wszystkim na ćwiczenia jedno lub dwudniowe i praktycznie tylko w celach ewidencyjnych. Nie realizowano ćwiczeń zgrywających czy ćwiczeń mobilizacyjnych sprawdzających zdolność do alarmowego osiągania gotowości. To poważne zaniedbania. W 2009 r. powołano do życia Narodowe Siły Rezerwowe, które miały być namiastką czynnej służby  dla części żołnierzy rezerwy, w liczbie ok. 20.000 na potrzeby wojsk operacyjnych. Kadr tej formacji nie udało się jednak wypełnić w większym stopniu aniżeli  ok. połowa limitu, tj. ok.10.000 żołnierzy. Pomimo, że w początkowym okresie było więcej chętnych niż możliwości ich szkolenia, to nie wykorzystano tego potencjału w sposób należyty, gdyż kandydaci w dużej części powinni być przede wszystkim wykorzystani w ramach przeszkalania na profesjonalnych żołnierzy rezerwy i powinni być objęci nadawaniem przydziałów mobilizacyjnych. Wykorzystano tylko  nieliczną część tego potencjału, głównie jako kandydatów na żołnierzy zawodowych.

Żołnierze rezerwy rekrutują się w zasadniczej części ze szkolonych do końca 2008 r. żołnierzy zasadniczej służby wojskowej z poboru. Rezerwy te jednak się starzeją. Efektywny wiek dla rezerwisty  do oddziałów bojowych (zmechanizowanych, pancernych, artylerii itp.) to maksymalnie 40 lat. Zatem ostatni wyszkoleni żołnierze rezerwy dobiegają już wiekiem do 32-35 lat i ich wielkość oraz dostępność (migracje itp.)  można szacować na poziomie ok. 70.000-90.000. To liczba wielce niewystarczająca, a zasobów nie przybywa bo nie prowadzi się żadnej formy przygotowania nowych żołnierzy rezerwy. Do 2025-2026 nie będzie rezerw spełniających kryteria dla wojsk operacyjnych, a żołnierze którzy będą szkoleni na potrzeby Wojsk OT nie będą przygotowani pod względem fachowym do uzupełnienia wakatów w jednostkach operacyjnych. Rodzi się zatem pytanie, jak szkolić żołnierzy rezerwy dla jednostek operacyjnych, skoro nie ma źródeł ich „produkcji”. Wielu ekspertów nawołuje do powrotu do poboru, jest to jednak w obecnych warunkach sytuacji bezpieczeństwa kontrowersyjne i politycznie trudne do realizacji .

Budowanie armii rezerwistów

Wśród ekspertów wojskowych od kilku lat funkcjonuje idea powołania ochotniczej zasadniczej służby wojskowej pełnionej w wymiarze 9-12 miesięcy i obejmującej swoim zakresem szkolenie rezerwistów na potrzeby wojsk operacyjnych. Jak łatwo oszacować, aby wyszkolić oczekiwany potencjał żołnierzy rezerwy na poziomie minimum 300.000 trzeba rocznie przeszkalać 30.000 żołnierzy przez 10 lat. Na podstawie doświadczeń z naboru do NSR trzeba jednak założyć, że roczny limit przeszkalanych będzie na poziomie nie większym niż 10.000.

Autor: Gen. broni Waldemar Skrzypczak – Senior Fellow Programu Bezpieczeństwo i Obronność Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Zdjęcie: Polskieradio.pl