WhatsApp Image 2026-03-06 at 13.36.17
Autor foto: Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego

Wojna w cieniu. Pakistan–Afganistan w czasie eskalacji wokół Iranu
6 marca, 2026


WhatsApp Image 2026-03-06 at 13.36.17
Autor foto: Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego
Wojna w cieniu. Pakistan–Afganistan w czasie eskalacji wokół Iranu
Autor: Maciej Dachowski
Opublikowano: 6 marca, 2026
27 lutego 2026 roku Pakistan ogłosił „otwartą wojnę” przeciwko talibskiemu Afganistanowi, przeprowadzając uderzenia lotnicze i rakietowe na cele w Kabulu i Kandaharze. Dzień później skonsolidowane uderzenia Izraela i Stanów Zjednoczonych na obiekty w Iranie, w tym zabicie najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego, przesunęły centrum globalnej uwagi na Zatokę Perską i Cieśninę Ormuz, a irańskie kontruderzenia na bazy amerykańskie w dziewięciu krajach regionu otworzyły bezpośrednią konfrontację Teheran–Waszyngton [1]. Eskalacja pakistańsko-afgańska niemal natychmiast zniknęła z międzynarodowej agendy. Nie dlatego, że straciła znaczenie, lecz dlatego, że została przykryta konfliktem o wyższej temperaturze strategicznej.
Ta asymetria uwagi nie jest incydentalna. Jest dziś kluczowym problemem analitycznym. Współczesny system międzynarodowy funkcjonuje w warunkach równoległych kryzysów, z których każdy posiada odmienną logikę, różnych graczy i oraz stawkę, o którą toczy się gra, a które wspólnie generują efekt przeciążenia: sytuację, w której zdolność do jednoczesnego zarządzania wieloma konfliktami przekracza zasoby dyplomatyczne, wywiadowcze i decyzyjne głównych aktorów. Konflikt Pakistan–Afganistan jest testem tej zdolności. Testem, którego wynik nie jest przesądzony.
Geneza: Linia Duranda i odwrócenie relacji patron–klient
Eskalacja z 27 lutego nie pojawiła się w próżni. Jej korzenie sięgają strukturalnej zmiany, która dokonała się po sierpniu 2021 roku, gdy powrót talibów do władzy w Kabulu odwrócił układ zależności między Pakistanem a afgańskim ruchem islamistycznym.
Przez dekady Pakistan, za pośrednictwem Inter-Services Intelligence, traktował talibów jako instrument strategicznej głębi wobec Indii i narzędzie wpływu na afgańskie sprawy wewnętrzne [2]. Relacja ta opierała się na asymetrii: Islamabad oferował schronienie, finansowanie i zaplecze logistyczne, w zamian oczekując lojalności i kontroli nad kierunkiem politycznym ruchu. Po 2021 roku ta logika przestała obowiązywać. Talibowie, sprawujący władzę w Kabulu, nie zamierzali pełnić roli klienta. Odmówili uznania Linii Duranda jako granicy międzynarodowej, co dla Pakistanu stanowi problem o charakterze egzystencjalnym, nie tyle terytorialnym, ile konstytucyjnym, ponieważ kwestionuje integralność terytorialną państwa w jej fundamentalnym wymiarze [3].
Równolegle narastała aktywność Tehrik-i-Taliban Pakistan (TTP), pakistańskiej odnogi ruchu talibskiego, prowadzącej kampanię zbrojną przeciwko siłom bezpieczeństwa Pakistanu w Chajberze-Pasztunchwa i Beludżystanie. Rok 2025 był pod względem liczby aktów przemocy najgwałtowniejszy od dekady: liczba ofiar śmiertelnych wzrosła o 75 procent w porównaniu z rokiem 2024 [4]. Islamabad wielokrotnie oskarżał rząd w Kabulu o udzielanie TTP schronienia i swobody operacyjnej. Talibowie konsekwentnie zaprzeczali, jednocześnie nie podejmując żadnych wymiernych działań przeciwko TTP na swoim terytorium. W optyce Islamabadu Kabul stał się de facto bazą wypadową dla terroryzmu wymierzonego w Pakistan, co oznacza, że państwo, które przez dekady było patronem talibów, zaczęło być przez nich traktowane jako cel.
To odwrócenie relacji patron–klient jest zjawiskiem rzadkim w stosunkach międzynarodowych, lecz nie bezprecedensowym. Jego konsekwencje są jednak szczególnie destabilizujące w regionie, w którym granice państwowe nie pokrywają się z granicami wspólnot etnicznych, a lojalność wobec państwa nigdy nie zastąpiła w pełni lojalności wobec plemienia, klanu i religii czy ideologii.
Logika eskalacji: dlaczego teraz
Decyzja Pakistanu o przejściu do otwartego konfliktu zbrojnego z Afganistanem w lutym 2026 roku nie jest wyłącznie reakcją na narastające zagrożenie ze strony TTP. Ma także wymiar wewnętrzny i koniunkturalny.
Na poziomie wewnętrznym armia pakistańska, tradycyjny ośrodek władzy realnej, od lat funkcjonuje w warunkach rywalizacji z cywilnymi strukturami politycznymi i narastającego kryzysu gospodarczego. Operacja zewnętrzna pozwala na rekonsolidację pozycji sił zbrojnych w systemie politycznym, odwrócenie uwagi od inflacji i zadłużenia oraz zbudowanie narracji jedności narodowej wokół zagrożenia ze strony zewnętrznego wroga [5].
Na poziomie koniunkturalnym nie można wykluczyć, że timing operacji, dzień przed uderzeniami na Iran, był elementem kalkulacji. Pakistan mógł zakładać, że eskalacja irańska odciągnie uwagę mediów i dyplomacji od działań w Afganistanie, obniżając koszty polityczne operacji na arenie międzynarodowej. Mechanizm ten jest znany z literatury o konfliktach równoległych: eskalacja w jednym punkcie systemu tworzy okno permisywności w innym, ponieważ zasoby uwagi, zarówno medialne, jak i dyplomatyczne, są ograniczone i konkurencyjne [6]. Potwierdzeniem tej logiki jest reakcja Waszyngtonu, który 28 lutego, w dniu rozpoczęcia własnej operacji przeciwko Iranowi, wyraził poparcie dla prawa Pakistanu do samoobrony, de facto legitymizując działania Islamabadu w momencie, gdy sam był zaangażowany w operację wojskową o nieograniczonej skali [11].
Istotny jest również kontekst izolacji strategicznej. Pakistan od lat doświadcza erozji swojej pozycji w regionalnej architekturze bezpieczeństwa. Relacje z Waszyngtonem uległy głębokiemu schłodzeniu po wycofaniu USA z Afganistanu. Chiny, choć pozostają kluczowym partnerem gospodarczym w ramach CPEC, nie oferują parasola bezpieczeństwa w wymiarze operacyjnym. Arabia Saudyjska i Katar, które jeszcze w październiku 2025 roku mediowały między Islamabadem a Kabulem, są obecnie pochłonięte konsekwencjami irańskich kontuderzeń na własnym terytorium i nie dysponują zasobami do pełnienia roli pośrednika [12]. Pakistan znalazł się w sytuacji, w której musiał odpowiedzieć na narastające zagrożenie własnymi siłami i na własne ryzyko, co w przypadku państwa nuklearnego o niestabilnej strukturze wewnętrznej generuje ryzyka wykraczające daleko poza region.
Wymiar nuklearny: niedoszacowanie strukturalne
Pakistan jest, obok Rosji w kontekście Ukrainy, jedynym państwem nuklearnym prowadzącym otwarty konflikt zbrojny z sąsiadem. W normalnych warunkach fakt ten generowałby intensywną uwagę analityczną i dyplomatyczną. W obecnym środowisku, zdominowanym przez bezpośrednią konfrontację amerykańsko-irańską, zostaje zepchnięty na margines percepcji.
Ryzyko użycia broni nuklearnej w konflikcie Pakistan–Afganistan pozostaje niskie. Pakistański arsenał, szacowany na 170–200 głowic, jest doktrynalnie ukierunkowany na Indie, nie na Afganistan [7]. Jednak samo istnienie tego arsenału w warunkach eskalacji konwencjonalnej generuje ryzyka o charakterze pośrednim, których nie należy lekceważyć.
Po pierwsze, jeśli konflikt z talibami przerodzi się w dłuższą kampanię, Indie mogą uznać, że Pakistan jest strategicznie „odwrócony plecami”, co zmienia kalkulację na Linii Kontroli w Kaszmirze i otwiera możliwość testowania pakistańskiego odstraszania w warunkach rozciągnięcia operacyjnego. Po drugie, przedłużający się konflikt zewnętrzny w połączeniu z kryzysem wewnętrznym może osłabić spójność struktur kontroli nad arsenałem nuklearnym, ryzyko określane w literaturze o bezpieczeństwie nuklearnym jako problem command-and-control integrity [8]. Po trzecie, w środowisku, w którym Iran jest atakowany m.in. ze względu na swoje aspiracje nuklearne, Pakistan, posiadający broń nuklearną i prowadzący wojnę, staje się argumentem w debacie o proliferacji i selektywności zachodniego podejścia do broni masowego rażenia.
Nakładanie się wojen: pas niestabilności i efekt przeciążenia
Konflikt pakistańsko-afgański nie funkcjonuje w izolacji. Jest elementem szerszego systemu nakładających się kryzysów, które wspólnie tworzą pas niestabilności rozciągający się od Morza Czarnego po Azję Południową.
Nie mamy przy tym do czynienia z jednym konfliktem o wielu odsłonach, lecz z nakładaniem się kilku wojen o fundamentalnie różnej naturze: otwartej wojny amerykańsko-izraelskiej przeciwko Iranowi, która od 28 lutego objęła uderzeniami ponad 130 powiatów w 24 z 31 prowincji irańskich [1], wojen zastępczych i nieregularnych w Gazie, Jemenie i Syrii, wojny postkolonialnej o granicę i wspólnotę między Pakistanem a talibami oraz wojny konwencjonalnej w Europie Wschodniej. Każda z nich posiada odmienną logikę i odmienne aktorów, lecz łączy je kilka mechanizmów sprzężenia.
Pierwszym jest ograniczoność uwagi, jaką inni gracze tym konfliktom mogą poświęcić. Dyplomacja, wywiad i aparat decyzyjny głównych aktorów mogą w danym momencie obsłużyć ograniczoną liczbę kryzysów jednocześnie. Bezpośrednia konfrontacja amerykańsko-irańska automatycznie redukuje zdolności analityczne i dyplomatyczne dostępne dla konfliktu Pakistan–Afganistan. To samo dotyczy wojny w Ukrainie, która od ponad czterech lat absorbuje znaczną część zasobów strategicznych NATO i instytucji zachodnich. Wymowne jest, że Rada Bezpieczeństwa ONZ 28 lutego zwołała nadzwyczajne posiedzenie w sprawie Iranu, podczas gdy konflikt pakistańsko-afgański nie doczekał się analogicznej reakcji [13].
Drugi mechanizm to efekt naśladownictwa: użycie siły przez jednego aktora obniża próg decyzyjny dla innych. Izraela i USA na Iran, które prezydent Trump otwarcie określił jako operację zmierzającą do zmiany reżimu, mogły wzmocnić percepcję w Islamabadzie, że okno tolerancji dla operacji wojskowych jest otwarte i że w warunkach globalnego chaosu koszty eskalacji są niższe niż w warunkach stabilności [9].
Trzecim jest fragmentacja rynku energetycznego. Irańskie kontruderzenia na bazy amerykańskie w państwach Zatoki Perskiej, w tym ataki na Bahrajn, Kuwejt, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską, bezpośrednio zagrażają infrastrukturze energetycznej regionu. Pakistan, jako kraj chronicznie zależny od importu ropy i gazu z Bliskiego Wschodu, jest na tę zmienność szczególnie wrażliwy. 3 marca giełda w Karaczi odnotowała gwałtowny spadek, a handel został wstrzymany na godzinę: konsekwencja nakładających się efektów wojny irańskiej i własnego konfliktu z Afganistanem [14]. Eskalacja energetyczna pogłębia kryzys wewnętrzny, który sam jest jednym z motorów konfliktu z Afganistanem, tworząc pętlę sprzężenia zwrotnego między destabilizacją globalną a dynamiką lokalną.
Polska i średnie państwa: konieczność widzenia całego pola
Z perspektywy euroatlantyckiej konflikt Pakistan–Afganistan nie znajduje się w centrum uwagi i prawdopodobnie nie znajdzie się w najbliższych tygodniach. To zrozumiałe operacyjnie, lecz strategicznie ryzykowne.
Eskalacja w Afganistanie, kraju, z którego już przed 2026 rokiem pochodziła jedna z największych populacji uchodźczych na świecie, a od października 2023 roku powróciło już ok. 5,4 miliona Afgańczyków z Iranu i Pakistanu [15], może wygenerować nową falę migracyjną, której kierunek prowadzi przez Iran i Turcję do Europy. Destabilizacja strefy pasztuńskiej po obu stronach Linii Duranda tworzy warunki sprzyjające odbudowie zdolności organizacji transnarodowych, w tym ISIS-K, w momencie, gdy zachodnie zasoby wywiadowcze w regionie są znacząco niższe niż dekadę temu [10]. Zachód nie może ponadto jednocześnie prowadzić polityki nieproliferacji wobec Iranu i ignorować eskalacji z udziałem państwa nuklearnego w Azji Południowej. Spójność doktrynalna wymaga uwzględnienia Pakistanu w szerszej kalkulacji.
Dla Polski konsekwencje są podwójne. Po pierwsze, każdy kolejny kryzys redukuje zasoby dostępne dla pozostałych. Jeśli konflikt pakistańsko-afgański się rozszerzy, pojawi się presja na zaangażowanie dyplomatyczne, humanitarne i potencjalnie wywiadowcze w momencie, gdy NATO jest już rozciągnięte między Ukrainą, Bliskim Wschodem i własnymi wyzwaniami obronnymi. Pas niestabilności od Morza Czarnego po Azję Południową nie jest metaforą. Jest opisem operacyjnym stanu systemu międzynarodowego na przełomie lutego i marca 2026 roku.
Po drugie, i ważniejsze, obecny kryzys odsłania logikę, którą Polska powinna traktować jako własną. W wielopolarnym i coraz bardziej fragmentarycznym świecie państwa średnie, zbyt duże, by pozwolić sobie na brak własnej polityki, lecz zbyt małe, by kształtować porządek samodzielnie, stają się kluczowymi aktorami stabilizującymi. Pakistan jest tego przykładem negatywnym: państwo średnie, które znalazło się w izolacji strategicznej i zostało zmuszone do eskalacji w warunkach, w których żaden z jego tradycyjnych partnerów nie był dostępny. Polska natomiast, zaproszona na szczyt G20 w Miami, znajduje się w odwrotnym położeniu: nie w izolacji, lecz na przecięciu kluczowych formatów decyzyjnych.
Kluczowym wnioskiem z konfliktu pakistańsko-afgańskiego jest to, że stabilność systemu międzynarodowego w coraz większym stopniu zależy od zdolności państw średnich do koordynacji między sobą, zwłaszcza gdy mocarstwa są zaabsorbowane własnymi konfliktami lub same je generują. Turcja, Azerbejdżan, Kazachstan i Uzbekistan to państwa, które łączy z Polską podobna sytuacja strukturalna: położenie na styku stref wpływów, zależność od stabilności szlaków handlowych i energetycznych, konieczność równoczesnego zarządzania relacjami z wieloma aktorami o sprzecznych interesach. Zaproszenie Kazachstanu i Uzbekistanu na szczyt G20, równoległe z zaproszeniem Polski, nie jest więc zbiegiem okoliczności, lecz sygnałem zmiany kryteriów systemowej ważności [16].
Polska polityka zagraniczna powinna zatem traktować pas niestabilności od Morza Czarnego po Azję Południową nie jako odległą abstrakcję, lecz jako środowisko operacyjne, w którym budowanie koalicji państw średnich staje się warunkiem skutecznego działania. W świecie równoległych kryzysów, gdzie mocarstwa są zajęte sobą, a instytucje przeciążone, zdolność do widzenia całego pola, nie tylko najjaśniejszego punktu na mapie, może okazać się najważniejszym zasobem strategicznym. Wojna w cieniu, tocząca się właśnie między Pakistanem a Afganistanem, jest testem tej zdolności. Testem, który dotyczy również nas.
Przypisy
[1] House of Commons Library, US-Israel strikes on Iran: February/March 2026, CBP-10521, 3 March 2026; Reuters, Israel and US strike Iran targets as Middle East tensions escalate, 28 February 2026.
[2] Ahmed Rashid, Pakistan on the Brink: The Future of Pakistan, Afghanistan and the West, Allen Lane, 2012.
[3] Avinash Paliwal, My Enemy’s Enemy: India in Afghanistan from the Soviet Invasion to the US Withdrawal, Hurst, 2017.
[4] Pakistan Institute for Conflict and Security Studies, Annual Report 2025, Islamabad; ACLED data za lata 2024–2026; Al Jazeera, Pakistan bombs Kabul: Why are Afghanistan and Pakistan fighting?, 27 February 2026.
[5] Husain Haqqani, Pakistan: Between Mosque and Military, Carnegie Endowment for International Peace, 2005.
[6] Barry Buzan, George Lawson, The Global Transformation: History, Modernity and the Making of International Relations, Cambridge University Press, 2015.
[7] Hans M. Kristensen, Matt Korda, Pakistani Nuclear Weapons, 2023, Bulletin of the Atomic Scientists, 2023.
[8] Scott D. Sagan, The Limits of Safety: Organizations, Accidents, and Nuclear Weapons, Princeton University Press, 1993.
[9] Hedley Bull, The Anarchical Society: A Study of Order in World Politics, Palgrave Macmillan, 1977.
[10] House of Commons Library, Afghanistan: Developments since the Taliban takeover, updated 2025; Security Council Report, Afghanistan, March 2026 Monthly Forecast, 2 March 2026.
[11] US Department of State, oświadczenie Allison Hooker, Under Secretary for Political Affairs, 28 February 2026 (via X/Twitter).
[12] Foreign Policy, Pakistan and Afghanistan Are Fighting, Too, 2 March 2026.
[13] UN News, Iran strikes ‘squandered a chance for diplomacy’: Guterres, 28 February 2026.
[14] News24, Iran-Israel war cripples bankrupt Pakistan; Karachi Stock Exchange crashes, 3 March 2026.
[15] UNHCR, Afghan returns update, 13 February 2026; Security Council Report, Afghanistan, March 2026 Monthly Forecast, 2 March 2026.
[16] Por. Maciej Dachowski, G20, Polska i Azja Środkowa. Co naprawdę oznacza zaproszenie do Miami, Komentarz Pułaskiego, grudzień 2025.

