Od diagnozy do oceny
Prezydent Argentyny Javier Milei nazwał ONZ „bezużyteczną organizacją”, która utrzymuje kastę aroganckich biurokratów, i zarzucił jej, że zamiast bronić bezpieczeństwa i praw człowieka tolerowała chaos i terroryzm. Prezydent Czech Petr Pavel odpowiadał, że dyplomacja jest najbardziej potrzebna nie między przyjaciółmi, lecz między przeciwnikami, i właśnie dlatego ONZ pozostaje niezastąpiona jako miejsce rozmowy, nawet gdy porozumienie wydaje się odległe. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez przyjechał do Nowego Jorku, jak sam powiedział, bronić tego, co wielu próbuje zniszczyć, i wystąpił przeciwko „siłom reakcyjnym”, które traktują świat jak grę o sumie zerowej.
Pierwszy dzień debaty przyniósł wspólną diagnozę rozpadu porządku. Drugi przyniósł spór o to, czy ONZ warto w ogóle naprawiać. Premier Rwandy Justin Nsengiyumva stwierdził, że Organizacja lepiej reaguje na kryzysy, niż im zapobiega, i że instytucje zdobywają legitymację nie obietnicami, lecz wynikami. Prezydent Czarnogóry Jakov Milatović przypomniał, że w 2025 roku toczyło się 65 konfliktów zbrojnych, najwięcej od 1946 roku, a zginęło w nich ponad 240 tys. osób. Między odrzuceniem Mileia a obroną Sáncheza większość mówców zajęła stanowisko warunkowe. ONZ ma wartość o tyle, o ile przynosi rezultaty, a coraz więcej państw ocenia ją według tego, co daje im samym.
Wschodnia flanka mówi o żywności
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podał, że od stycznia do sierpnia armia rosyjska straciła w Ukrainie 248 964 żołnierzy, więcej niż wynosi liczba ludności 21 państw świata, i przypomniał, że Władimir Putin po raz kolejny obiecuje zdobycie obwodu donieckiego w ciągu kilku miesięcy. Prezydent Estonii Alar Karis nazwał rosyjską agresję jednym z największych sprawdzianów znaczenia ONZ, wezwał do poparcia specjalnego trybunału ds. zbrodni agresji i przypomniał, że w 2027 roku Tallin będzie gospodarzem Konferencji Odbudowy Ukrainy. Prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs mówił o rosyjskiej flocie cieni, a prezydent Rumunii Nicușor Dan o manipulacji w mediach społecznościowych i o poparciu dla celu 5 proc. PKB na obronność.
Najbardziej znamienne było jednak to, jak wielu przywódców regionu łączyło wojnę w Ukrainie z bezpieczeństwem żywnościowym poza Europą. Karis przypomniał, że rosyjskie ataki na porty czarnomorskie uczyniły z wojny problem globalny, Rinkēvičs, że to, co dzieje się w Ukrainie, na Morzu Czerwonym czy w Sudanie, nie zostaje na miejscu, a Pavel, że skutki rosyjskiej agresji najmocniej odczuwają państwa Afryki zależne od taniej żywności. Prezydent Bułgarii Iliana Iotova poszła najdalej i zapowiedziała inicjatywę na rzecz bezpiecznej żeglugi na Morzu Czarnym, która ma zapobiec głodowi tej zimy na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Po pierwszym dniu, w którym Południe opisywało wojny przede wszystkim przez ceny żywności i leków, Europa Środkowa i Wschodnia zaczęła mówić tym samym językiem. Bułgaria jako pierwsza zamieniła go w konkretną propozycję.
Państwa bałtyckie i Rumunia mówiły przede wszystkim o odstraszaniu i kosztach, jakie trzeba nałożyć na Rosję. Iotova natomiast ostrzegała, że po zakończeniu wojny nie można zaoferować Europejczykom niczego gorszego niż nowa zimna wojna, a wicepremier Włoch Antonio Tajani przekonywał, że zawieszenie broni byłoby pierwszym krokiem ku architekturze bezpieczeństwa chroniącej wszystkich, także Rosję. Spór o to, jak ma wyglądać Europa po wojnie, przestaje być dyskusją prowadzoną wyłącznie w stolicach zachodniej Europy.
Nawrocki między Południem a Waszyngtonem
Prezydent Karol Nawrocki rozpoczął od tezy o błędzie pierworodnym ONZ. Organizacja powstała po II wojnie światowej, ale nie oparto jej na zasadzie odpowiedzialności za zbrodnie, a państwo odpowiedzialne za krzywdy wyrządzone Polakom współtworzyło powojenny porządek jako stały członek Rady Bezpieczeństwa. Brak rozliczenia miał dać sygnał, że agresja może pozostać bezkarna, a dzisiejsza polityka Rosji jest jego konsekwencją. Nawrocki nazwał tę politykę neoimperialną i neokolonialną, porównał ją do powrotu koncertu mocarstw i przypomniał o rosyjskich atakach na porty i statki ze zbożem, które uderzają w ludzi daleko poza Europą.
W tej części wystąpienie było wyraźnie skierowane do Południa. Prezydent podkreślił, że Polska nie ma kolonialnej przeszłości, zaproponował partnerstwo zamiast zależności i nazwał państwa Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej naturalnymi partnerami, z którymi Polska dzieli doświadczenie rozwoju i dążenie do suwerenności. Polskie starania o miejsce w G20 powiązał z przyjęciem do grupy Unii Afrykańskiej, które uznał za dobrą decyzję, przez co polski postulat stał się częścią tego samego sporu o reprezentację, który w ONZ prowadzi Afryka. Przedstawienie Rosji jako mocarstwa kolonialnego może być najskuteczniejszym argumentem, jakim Polska dysponuje wobec Południa, bo podważa wizerunek Moskwy jako sojusznika w sprzeciwie wobec zachodniej dominacji.
Ta oferta została jednak osłabiona już w tym samym przemówieniu. Nawrocki ostrzegał, że ambitna polityka klimatyczna prowadzi do dezindustrializacji, a ochronę środowiska przeciwstawił działaniom lewicowych „fanatyków”. Tymczasem dla państw takich jak Namibia, Mozambik czy Republika Środkowoafrykańska zmiana klimatu jest kwestią przetrwania i elementarnej sprawiedliwości. W sprawie Bliskiego Wschodu prezydent ograniczył się do ogólnych formuł o ochronie ludności cywilnej i rozwiązaniu dwupaństwowym. Nie odniósł się bezpośrednio do sytuacji w Gazie, która dla globalnego Południa stała się najważniejszym sprawdzianem wiarygodności i spójności Zachodu. Z zadowoleniem przyjął natomiast porozumienie dotyczące Grenlandii i podziękował Trumpowi za zaproszenie na szczyt G20 w Miami. Prezydent próbował więc mówić jednocześnie do państw globalnego Południa i do Waszyngtonu, lecz tam, gdzie oczekiwania obu stron się rozchodziły, wyraźnie wybierał Waszyngton. Na tle konkretnej bułgarskiej inicjatywy dotyczącej bezpieczeństwa na Morzu Czarnym polska propozycja pozostała przede wszystkim deklaracją.
Afryka nie prosi, tylko proponuje
Prezydent Kenii William Ruto przypomniał, że 54 państwa afrykańskie stanowią niemal jedną czwartą członków ONZ, a kontynent nadal nie ma stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa. Połączył reformę polityczną z finansową, wskazując, że w 2024 roku państwa rozwijające się odpowiadały za mniej niż jedną trzecią światowego długu publicznego wynoszącego 102 bln dolarów, a zapłaciły około 1 bln dolarów odsetek. Afryka, jak powiedział, nie przychodzi prosić, lecz proponować. Król Eswatini Mswati III pytał, ile jeszcze lat afrykańscy przywódcy będą przyjeżdżać do Nowego Jorku z tym samym postulatem, a prezydent Etiopii Taye Atske Selassie ostrzegał, że Południe nie może pozostać bezradnym widzem rewolucji technologicznej.
Premier Demokratycznej Republiki Konga Judith Suminwa, reprezentująca największego producenta kobaltu na świecie, stwierdziła, że nie da się zbudować gospodarki niskoemisyjnej na zakrwawionych minerałach, i zapowiedziała, że jej kraj chce przetwarzać surowce na miejscu. Prezydent Mozambiku Daniel Chapo mówił o paradoksie kontynentu bogatego w zasoby, który zatrzymuje niewielką część wytwarzanej przez nie wartości, i domagał się przejścia od wydobycia do tworzenia wartości, od transakcji do partnerstwa. Dla Europy, która szuka dostaw surowców krytycznych, jest to sygnał, że oferta oparta wyłącznie na zakupie surowców będzie coraz mniej atrakcyjna. Formuła partnerstwa zamiast zależności, którą przedstawił Nawrocki, trafia dokładnie w te oczekiwania, ale jej sprawdzianem będzie gotowość do inwestycji w przetwórstwo, a nie sama deklaracja.
Wątek suwerenności, który pierwszego dnia wniósł Kirgistan, wrócił w wystąpieniach afrykańskich. Prezydent Gwinei Mamadi Doumbouya przekonywał, że rozwój przyspiesza tam, gdzie model rządzenia jest dopasowany do lokalnych realiów, a nie narzucony z zewnątrz, a prezydent Burundi Évariste Ndayishimiye zarzucił Radzie Praw Człowieka, że służy do wskazywania wybranych państw. Najcelniej ujął to jednak prezydent Botswany Duma Boko, stwierdzając, że reguły obowiązujące tylko słabych nie są regułami. Jest to niemal dosłownie argument, którym Polska posługuje się wobec Rosji, i dobrze pokazuje, że język Południa i język Europy Środkowej mogą się w wielu sprawach spotkać.
Obóz Trumpa i Bliski Wschód
Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodríguez dziękowała Trumpowi za wznowienie relacji dyplomatycznych i zapowiedziała wybory. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić poparł działania administracji amerykańskiej na rzecz „sprawiedliwszego porządku” i przeciwstawił wezwania do przestrzegania prawa międzynarodowego w sprawie Ukrainy uznaniu niepodległości Kosowa przez część Zachodu. Grupa państw, dla których Trump stał się punktem odniesienia, wyraźnie się więc poszerza. Vučić mówił też, że małe i średnie państwa są coraz mocniej zmuszane do wybierania stron. Jego wystąpienie pokazuje, że zarzut wybiórczego stosowania zasad, który pierwszego dnia kierowało wobec Zachodu Południe, można wysuwać także z wnętrza Europy, i to prz
UN71153822
Autor foto:
Czy ONZ jeszcze działa? Drugi dzień debaty generalnej 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
24 września, 2026
Autor: Maciej Dachowski
UN71153822
Autor foto:
Czy ONZ jeszcze działa? Drugi dzień debaty generalnej 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
Autor: Maciej Dachowski
Opublikowano: 24 września, 2026
Od diagnozy do oceny
Prezydent Argentyny Javier Milei nazwał ONZ „bezużyteczną organizacją”, która utrzymuje kastę aroganckich biurokratów, i zarzucił jej, że zamiast bronić bezpieczeństwa i praw człowieka tolerowała chaos i terroryzm. Prezydent Czech Petr Pavel odpowiadał, że dyplomacja jest najbardziej potrzebna nie między przyjaciółmi, lecz między przeciwnikami, i właśnie dlatego ONZ pozostaje niezastąpiona jako miejsce rozmowy, nawet gdy porozumienie wydaje się odległe. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez przyjechał do Nowego Jorku, jak sam powiedział, bronić tego, co wielu próbuje zniszczyć, i wystąpił przeciwko „siłom reakcyjnym”, które traktują świat jak grę o sumie zerowej.
Pierwszy dzień debaty przyniósł wspólną diagnozę rozpadu porządku. Drugi przyniósł spór o to, czy ONZ warto w ogóle naprawiać. Premier Rwandy Justin Nsengiyumva stwierdził, że Organizacja lepiej reaguje na kryzysy, niż im zapobiega, i że instytucje zdobywają legitymację nie obietnicami, lecz wynikami. Prezydent Czarnogóry Jakov Milatović przypomniał, że w 2025 roku toczyło się 65 konfliktów zbrojnych, najwięcej od 1946 roku, a zginęło w nich ponad 240 tys. osób. Między odrzuceniem Mileia a obroną Sáncheza większość mówców zajęła stanowisko warunkowe. ONZ ma wartość o tyle, o ile przynosi rezultaty, a coraz więcej państw ocenia ją według tego, co daje im samym.
Wschodnia flanka mówi o żywności
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podał, że od stycznia do sierpnia armia rosyjska straciła w Ukrainie 248 964 żołnierzy, więcej niż wynosi liczba ludności 21 państw świata, i przypomniał, że Władimir Putin po raz kolejny obiecuje zdobycie obwodu donieckiego w ciągu kilku miesięcy. Prezydent Estonii Alar Karis nazwał rosyjską agresję jednym z największych sprawdzianów znaczenia ONZ, wezwał do poparcia specjalnego trybunału ds. zbrodni agresji i przypomniał, że w 2027 roku Tallin będzie gospodarzem Konferencji Odbudowy Ukrainy. Prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs mówił o rosyjskiej flocie cieni, a prezydent Rumunii Nicușor Dan o manipulacji w mediach społecznościowych i o poparciu dla celu 5 proc. PKB na obronność.
Najbardziej znamienne było jednak to, jak wielu przywódców regionu łączyło wojnę w Ukrainie z bezpieczeństwem żywnościowym poza Europą. Karis przypomniał, że rosyjskie ataki na porty czarnomorskie uczyniły z wojny problem globalny, Rinkēvičs, że to, co dzieje się w Ukrainie, na Morzu Czerwonym czy w Sudanie, nie zostaje na miejscu, a Pavel, że skutki rosyjskiej agresji najmocniej odczuwają państwa Afryki zależne od taniej żywności. Prezydent Bułgarii Iliana Iotova poszła najdalej i zapowiedziała inicjatywę na rzecz bezpiecznej żeglugi na Morzu Czarnym, która ma zapobiec głodowi tej zimy na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Po pierwszym dniu, w którym Południe opisywało wojny przede wszystkim przez ceny żywności i leków, Europa Środkowa i Wschodnia zaczęła mówić tym samym językiem. Bułgaria jako pierwsza zamieniła go w konkretną propozycję.
Państwa bałtyckie i Rumunia mówiły przede wszystkim o odstraszaniu i kosztach, jakie trzeba nałożyć na Rosję. Iotova natomiast ostrzegała, że po zakończeniu wojny nie można zaoferować Europejczykom niczego gorszego niż nowa zimna wojna, a wicepremier Włoch Antonio Tajani przekonywał, że zawieszenie broni byłoby pierwszym krokiem ku architekturze bezpieczeństwa chroniącej wszystkich, także Rosję. Spór o to, jak ma wyglądać Europa po wojnie, przestaje być dyskusją prowadzoną wyłącznie w stolicach zachodniej Europy.
Nawrocki między Południem a Waszyngtonem
Prezydent Karol Nawrocki rozpoczął od tezy o błędzie pierworodnym ONZ. Organizacja powstała po II wojnie światowej, ale nie oparto jej na zasadzie odpowiedzialności za zbrodnie, a państwo odpowiedzialne za krzywdy wyrządzone Polakom współtworzyło powojenny porządek jako stały członek Rady Bezpieczeństwa. Brak rozliczenia miał dać sygnał, że agresja może pozostać bezkarna, a dzisiejsza polityka Rosji jest jego konsekwencją. Nawrocki nazwał tę politykę neoimperialną i neokolonialną, porównał ją do powrotu koncertu mocarstw i przypomniał o rosyjskich atakach na porty i statki ze zbożem, które uderzają w ludzi daleko poza Europą.
W tej części wystąpienie było wyraźnie skierowane do Południa. Prezydent podkreślił, że Polska nie ma kolonialnej przeszłości, zaproponował partnerstwo zamiast zależności i nazwał państwa Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej naturalnymi partnerami, z którymi Polska dzieli doświadczenie rozwoju i dążenie do suwerenności. Polskie starania o miejsce w G20 powiązał z przyjęciem do grupy Unii Afrykańskiej, które uznał za dobrą decyzję, przez co polski postulat stał się częścią tego samego sporu o reprezentację, który w ONZ prowadzi Afryka. Przedstawienie Rosji jako mocarstwa kolonialnego może być najskuteczniejszym argumentem, jakim Polska dysponuje wobec Południa, bo podważa wizerunek Moskwy jako sojusznika w sprzeciwie wobec zachodniej dominacji.
Ta oferta została jednak osłabiona już w tym samym przemówieniu. Nawrocki ostrzegał, że ambitna polityka klimatyczna prowadzi do dezindustrializacji, a ochronę środowiska przeciwstawił działaniom lewicowych „fanatyków”. Tymczasem dla państw takich jak Namibia, Mozambik czy Republika Środkowoafrykańska zmiana klimatu jest kwestią przetrwania i elementarnej sprawiedliwości. W sprawie Bliskiego Wschodu prezydent ograniczył się do ogólnych formuł o ochronie ludności cywilnej i rozwiązaniu dwupaństwowym. Nie odniósł się bezpośrednio do sytuacji w Gazie, która dla globalnego Południa stała się najważniejszym sprawdzianem wiarygodności i spójności Zachodu. Z zadowoleniem przyjął natomiast porozumienie dotyczące Grenlandii i podziękował Trumpowi za zaproszenie na szczyt G20 w Miami. Prezydent próbował więc mówić jednocześnie do państw globalnego Południa i do Waszyngtonu, lecz tam, gdzie oczekiwania obu stron się rozchodziły, wyraźnie wybierał Waszyngton. Na tle konkretnej bułgarskiej inicjatywy dotyczącej bezpieczeństwa na Morzu Czarnym polska propozycja pozostała przede wszystkim deklaracją.
Afryka nie prosi, tylko proponuje
Prezydent Kenii William Ruto przypomniał, że 54 państwa afrykańskie stanowią niemal jedną czwartą członków ONZ, a kontynent nadal nie ma stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa. Połączył reformę polityczną z finansową, wskazując, że w 2024 roku państwa rozwijające się odpowiadały za mniej niż jedną trzecią światowego długu publicznego wynoszącego 102 bln dolarów, a zapłaciły około 1 bln dolarów odsetek. Afryka, jak powiedział, nie przychodzi prosić, lecz proponować. Król Eswatini Mswati III pytał, ile jeszcze lat afrykańscy przywódcy będą przyjeżdżać do Nowego Jorku z tym samym postulatem, a prezydent Etiopii Taye Atske Selassie ostrzegał, że Południe nie może pozostać bezradnym widzem rewolucji technologicznej.
Premier Demokratycznej Republiki Konga Judith Suminwa, reprezentująca największego producenta kobaltu na świecie, stwierdziła, że nie da się zbudować gospodarki niskoemisyjnej na zakrwawionych minerałach, i zapowiedziała, że jej kraj chce przetwarzać surowce na miejscu. Prezydent Mozambiku Daniel Chapo mówił o paradoksie kontynentu bogatego w zasoby, który zatrzymuje niewielką część wytwarzanej przez nie wartości, i domagał się przejścia od wydobycia do tworzenia wartości, od transakcji do partnerstwa. Dla Europy, która szuka dostaw surowców krytycznych, jest to sygnał, że oferta oparta wyłącznie na zakupie surowców będzie coraz mniej atrakcyjna. Formuła partnerstwa zamiast zależności, którą przedstawił Nawrocki, trafia dokładnie w te oczekiwania, ale jej sprawdzianem będzie gotowość do inwestycji w przetwórstwo, a nie sama deklaracja.
Wątek suwerenności, który pierwszego dnia wniósł Kirgistan, wrócił w wystąpieniach afrykańskich. Prezydent Gwinei Mamadi Doumbouya przekonywał, że rozwój przyspiesza tam, gdzie model rządzenia jest dopasowany do lokalnych realiów, a nie narzucony z zewnątrz, a prezydent Burundi Évariste Ndayishimiye zarzucił Radzie Praw Człowieka, że służy do wskazywania wybranych państw. Najcelniej ujął to jednak prezydent Botswany Duma Boko, stwierdzając, że reguły obowiązujące tylko słabych nie są regułami. Jest to niemal dosłownie argument, którym Polska posługuje się wobec Rosji, i dobrze pokazuje, że język Południa i język Europy Środkowej mogą się w wielu sprawach spotkać.
Obóz Trumpa i Bliski Wschód
Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodríguez dziękowała Trumpowi za wznowienie relacji dyplomatycznych i zapowiedziała wybory. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić poparł działania administracji amerykańskiej na rzecz „sprawiedliwszego porządku” i przeciwstawił wezwania do przestrzegania prawa międzynarodowego w sprawie Ukrainy uznaniu niepodległości Kosowa przez część Zachodu. Grupa państw, dla których Trump stał się punktem odniesienia, wyraźnie się więc poszerza. Vučić mówił też, że małe i średnie państwa są coraz mocniej zmuszane do wybierania stron. Jego wystąpienie pokazuje, że zarzut wybiórczego stosowania zasad, który pierwszego dnia kierowało wobec Zachodu Południe, można wysuwać także z wnętrza Europy, i to prz
Related Posts
Rozpad porządku bez wspólnego lekarstwa. Pierwszy dzień debaty generalnej 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
Unia Europejska między dryfem a kursem ku nowemu transatlantyzmowi
Nieobecność jako polityka. Afganistan ćwierć wieku po 11 września
Autorytarne placebo Rosji
Kolejna zima wojny? Co dalej z ochroną uchodźców z Ukrainy w Europie