KOMENTARZ: Bliski Wschód po tzw. Państwie Islamskim – polityczne konsekwencje ofensywy na Rakkę i wzrostu znaczenia Syryjskich Sił Demokratycznych

KOMENTARZ: Bliski Wschód po tzw. Państwie Islamskim – polityczne konsekwencje ofensywy na Rakkę i wzrostu znaczenia Syryjskich Sił Demokratycznych

W dniu 5 czerwca br. Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) ogłosiły rozpoczęcie ostatniej fazy operacji „Gniew Eufratu”, czyli bitwy o Rakkę, stolicę tzw. Państwa Islamskiego (IS). We wcześniejszych miesiącach SDF otoczyło miasto z trzech stron, z wyjątkiem południowej, gdzie naturalną granicą blokującą połączenie z interiorem, będącym nadal pod kontrolą IS, jest rzeka Eufrat. Rozpoczęcie szturmu na Rakkę niesie daleko idące konsekwencje dla Syrii i całego regionu.

Wzrost znaczenia SDF

Rozpoczęcie szturmu na Rakkę niesie daleko idące konsekwencje. Po pierwsze nie pozwala już ignorować północnosyryjskiej koalicji wyrosłej wokół kurdyjskiej Partii Demokratycznej Jedności (PYD) i jej skrzydła zbrojnego, oddziałów Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG), jako koniecznego elementu układanki pozwalającego ustabilizować Syrię. SDF nie uczestniczyły w  rozmowach frakcji syryjskich w formacie genewskim, a także w Astanie, głównie z powodu sprzeciwu tureckiego, a także z uwagi na początkowo lokalny charakter ich działań. Stroną, która najbardziej obawia się sukcesów SDF jest Turcja, uznaje bowiem, niebezpodstawnie, PYD/YPG za organicznie związane z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), ugrupowaniem toczącym wojnę partyzancką z państwem tureckim w jego południowo-wschodniej części, stosującym przy tym m.in. metody terrorystyczne. Wzmocnienie zaplecza PKK w Syrii (i Iraku) Turcja ocenia jako egzystencjalne zagrożenie. Jednak pomimo tureckiego sprzeciwu, to właśnie SDF jest koalicją o największej dynamice rozwojowej: dziś jej siłę bojową szacuje się na ok. 50 tysięcy osób – wg zapowiedzi dowódców do końca roku miałaby ona wzrosnąć do 100 tysięcy, co czyniłoby ją drugą po armii syryjskiej najsilniejszą militarnie frakcją w Syrii. Co ważne, chociaż faktyczna autonomia kurdyjska na północy Syrii wyrosła na fali zrywu przeciwko reżimowi al-Asada z 2011 r., SDF była w stanie ułożyć relacje z siłami rządowymi: na terenie tzw. Rożawy – jak Kurdowie nazywają Północną Syrię – znajdują się enklawy pod kontrolą rządu, m.in. w rejonie Al-Kamiszli; w czasie bitwy o wschodnie Aleppo, YPG dominujące w dzielnicy Sheikh Maqsood unikało konfrontacji z armią syryjską (do pewnego stopnia sprzyjając jej); wreszcie SDF taktycznie „oddało” siłom rządowym pas ziemi okalający Manbidż jako bufor zabezpieczający od strony możliwego natarcia sił pro-tureckich.

Doświadczenia te dają pewne nadzieje na ułożenie kohabitacji z reżimem pomimo obecnego w ostatnich tygodniach napięcia (np. zamknięcie przez Damaszek drogi z kurdyjskiej dzielnicy Aleppo do kantonu Afrin, izolowanej części Rożawy i nałożenie ekonomicznej blokady na region), którego kulminacją było zestrzelenie przez lotnictwo amerykańskie, w obronie sojuszników z SDF, rządowego samolotu w okolicy At-Tabki. Pokaz siły miał zamanifestować, że Amerykanie nie pozwolą na atakowanie SDF, nawet w kontekście rywalizacji tej frakcji z armią rządową o terytorialne zdobycze po wycofującym się IS. Wskazał też na amerykańskie plany umocnienia własnych przyczółków w Północnej Syrii – niedaleko od miejsca zdarzenia powstawała baza sił zachodniej koalicji.

Program SDF

Oprócz siły militarnej i reputacji jedynej do niedawna siły skutecznie i konsekwentnie walczącej na polu bitwy z IS, SDF wyróżniają się w Syrii wyraźnie odmiennym rysem ideowym i politycznym. Najważniejszy komponent ich zaplecza politycznego, kurdyjska Partia Demokratycznej Jedności, PYD to ugrupowanie radykalnie świeckie, promujące ideę demokratycznego federalizmu i samorządności, inspirowanego późnymi pismami Abdullaha Ocalana, a także zrywającego z tradycyjną rolą kobiety w kulturach bliskowschodnich. Kobiety tworzą jej własne oddziały bojowe (YPJ), stanowiące nawet 40 proc. siły przybudówek PYD.

Rewolucyjny program nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością (w terenie, ostateczną instancją są raczej kurdyjskie siły policyjne Asayish niż uroczyście ogłaszane „rady ludowe”; kult Ocalana i faktyczna partyjna monowładza przywodzą autorytarne skojarzenia; a ostrzał artyleryjski Rakki – podobnie jak jej bombardowanie przez Koalicję – niewiele miał wspólnego z polityką unikania ofiar cywilnych, którą Kurdowie do niedawna się szczycili). Pomimo to, SDF pozostają jedyną frakcją, do której masowo garną się cywile, a także dezerterzy z innych frakcji. W obliczu IS, licznych frakcji islamistycznych (w tym tych tworzących Wolną Armię Syryjską i milicje pro-tureckie) czy reżimu al-Asada, SDF zachowuje atrakcyjność i siłę przyciągania oraz daje cywilom nadzieję na poprawę losu. Na SDF, oprócz Kurdów składają się m.in. ugrupowania arabskie, syryjskich chrześcijan, Turkmenów. Po stronie Kurdów i ich sojuszników walczą też setki ochotników z całego świata. Wątpliwe jednak by radykalny program przyjął się w głęboko tradycyjnych społecznościach, które sprzymierzają się z SDF z pobudek taktycznych, w obliczu wspólnego wroga – np. wśród plemion arabskich.

Nabieranie znaczenia przez SDF może rozbić się o układ sił w regionie. Turcja pozostaje w stanie gotowości do inwazji na Rożawę. Rosja, odkąd SDF nie zgodziło się na jej udział w bitwie o Rakkę, podjęła agresywną retorykę zrównującą Kurdów i ich sojuszników z terrorystami z IS. Reżim al-Asada, wzmocniony uzyskaniem połączenia terytorialnego z pro-irańskimi Oddziałami Mobilizacji Ludowej z Iraku, wykorzystując sprzyjającą koniunkturę, może zechcieć odzyskać kontrolę nad całą Syrią – kosztem taktycznego „paktu o nieagresji” z SDF. W tej sytuacji jedynym pewnym oparciem wydają się Amerykanie: ich wsparcie dla SDF zależeć będzie od rozwoju relacji Waszyngtonu z natowskim sojusznikiem – Turcją. Rożawa mogłaby zostać poświęcona, gdyby USA zechciało nowego otwarcia z Ankarą. W tej niezwykle trudnej sytuacji desperacko brzmią deklaracje liderów syryjskich Kurdów o przyjaźni z Arabią Saudyjską, jej pozytywnej roli w „demokratyzacji” regionu i próba zdyskontowania sporu Saudów z Katarem, którego sojusznikiem jest Turcja.

Co po upadku Rakki?

Sukces militarny ofensywy na Rakkę wydaje się przesądzony: zdobycie w ciągu 3 tygodni 25 proc. miasta, przy niewielkim oporze i słabych morale IS nie pozostawia złudzeń. Otwarte pozostaje pytanie o polityczne konsekwencje upadku „stolicy IS” w Syrii. Niewątpliwie największym atutem dla SDF będzie wydźwięk propagandowy zwycięstwa w „wyścigu do Rakki”. Pozwoli na trwałe umieścić SDF w świadomości społeczności międzynarodowej jako zwycięzcę w wojnie z IS. Kurdowie i ich sojusznicy muszą się jednak spieszyć ze zdyskontowaniem sukcesów. W każdej chwili możliwa jest bowiem eskalacja ze strony Ankary, Damaszku lub Moskwy, którym zależy na pozbawieniu SDF ich atutów. Nieprzyjaźnie do PYD i Rożawy odnoszą się władze irackiego Kurdystanu pod przywództwem Masuda Barzaniego, które tradycyjnie stawiały na przyjaźń z Turcją. PYD odrzuca ich „projekt niepodległość” na rzecz autonomii – paradoksalnie jednak rysujący się konflikt Barzaniego z sąsiadami może go zbliżyć do Kurdów syryjskich. Al-Asad przesuwając swoje siły w stronę zagłębia roponośnego Dajr az-Zaur liczy na zdobycie aury zdobywcy „prawdziwego” serca IS w Syrii – i przyćmienie sukcesu SDF w „opuszczonej”, byłej stolicy „Kalifatu”. Blokada ekonomiczna, ciężka sytuacja uchodźców wewnętrznych i pojawiające się napięcia między Kurdami a ludnością arabską grożą kryzysem wewnętrznym w Rożawie. Rewolucyjny zapał lokalnych bojowników i ochotników międzynarodowych może nie wystarczyć, żeby na północy Syrii zmaterializowała się jedna z pierwszych demokracja Bliskiego Wschodu.

Autor: Jędrzej Czerep, Koordynator Programu Pokój i Stabilizacja Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Zdjęcie: Kurdishstruggle, cc-by-2.0