KOMENTARZ PUŁASKIEGO – A.Wilczewska: Obchody 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, czyli o co walczy Moskwa w Dniu Zwycięstwa?

KOMENTARZ PUŁASKIEGO – A.Wilczewska: Obchody 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, czyli o co walczy Moskwa w Dniu Zwycięstwa?

Choć nie wiadomo jeszcze, w jakim stopniu epidemia COVID-19 będzie miała wpływ na rozmiary mających się odbyć 9 maja br. w Moskwie obchodów Dnia Zwycięstwa, zapewne może przełożyć się ona na obecność zaproszonych tam przywódców państw Zachodu. Stoją bowiem  oni przed trudną decyzją. Obecność na moskiewskich obchodach może zostać odczytana jako przyzwolenie, a przynajmniej brak sprzeciwu dla narracji historycznej i polityki militarnej Rosji. Nieobecność odebrana zostanie jako brak szacunku ze strony państw zachodnich dla ofiar, które wspólnie poniesiono w walce z nazizmem. Niemniej mając na uwadze coraz bardziej konfrontacyjny charakter ostatnich wypowiedzi prezydenta Putina, zakładać można nasilenie komunikatów obliczonych na pogłębianie podziałów między państwami NATO i UE.

Na 22 kwietnia br. wyznaczona została data powszechnego głosowania nad zmianami w konstytucji (obecnie wiadomo, że sytuacja epidemiologiczna w Rosji spowodowała przesunięcie wyznaczonego terminu). Wśród zmian znajdą się między innymi zapisy mające na celu przeciwdziałanie fałszowaniu historii oraz walkę w „obronie prawdy” na temat przyczyn wybuchu konfliktu. Powodem mają być według prezydenta Władimira Putina próby „wykradzenia” Rosji zwycięstwa w II wojnie światowej. Na spotkaniu z grupą roboczą ds. zmian w konstytucji podkreślał on „niedopuszczalność fałszowania historii i umniejszenia znaczenia czynu rosyjskiego narodu podczas obrony ojczyzny”. Proponowane zmiany są symptomatyczne dla rosyjskiej polityki historycznej, której kierunek sygnalizują wydarzenia ostatnich miesięcy.

Jeszcze w grudniu ubiegłego roku prezydent Putin przypisywał Polsce współodpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej, nazywając ambasadora II RP w Berlinie Józefa Lipskiego „antysemicką świnią”. W narracji rosyjskiej przyczyną wybuchu II wojny światowej był pakt monachijski z 1938 roku, a nie pakt Ribbentrop-Mołotow. Prezydent Putin zarzucał przy tym Polsce wykorzystywanie układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych wobec Zaolzia.

Słowa te były przesłanką do dyskusji na temat fałszowania historii II wojny światowej. Debata na ten temat odbyła się w styczniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Przegłosowano ponadto rezolucję, w której potępiono pakt Ribbentrop-Mołotow i upamiętniono bohaterów, którzy sprzeciwili się totalitaryzmowi. Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce wydał z kolei oświadczenie, w którym znalazły się słowa na temat instrumentalnego wykorzystania notatki ambasadora RP w Berlinie Józefa Lipskiego z jego rozmowy z Adolfem Hitlerem w 1938 roku.

W wywiadzie z 10 marca br. udzielonym agencji TASS, prezydent Putin mówił o „bredniach”, za które uważał zrównywanie odpowiedzialności Adolfa Hitlera i Józefa Stalina w odniesieniu do przyczyn wybuchu II wojny światowej.  W sierpniu ubiegłego roku MSZ Rosji opublikowało natomiast na swoim oficjalnym koncie na serwisie Twitter film, w którym winą za pakt Ribbentrop-Mołotow  obarczyło porozumienia państw europejskich z nazistowskimi Niemcami w latach trzydziestych.

Do udanych choć pośrednich prób rewizji historii i wybielania ZSRR należał udział w uroczystościach rocznicy wyzwolenia Auschwitz, które odbyły się w Yad-Vashem i ich medialnie większa ranga polityczna niż uroczystości w Oświęcimiu.  Można odnieść wrażenie, że obchody w Yad-Vashem według założeń rosyjskich miały umocnić pozycję prezydenta Putina na arenie międzynarodowej. Służył temu brak możliwości zaprezentowania narracji innej, niż rosyjska oraz nieprzyznanie głosu zaproszonemu na uroczystość prezydentowi Dudzie, który ostatecznie odmówił udziału. Nie była to też komfortowa sytuacja dla innych uczestników, gdyż odmowa uczestnictwa spotkać się mogła z ostracyzmem ze względu na miejsce i charakter wydarzenia.

Kreatywna polityka historyczna

Wszystkie te działania wpisują się w oficjalną retorykę Kremla dotyczącą polityki historycznej, a obliczoną na efekt zaskoczenia, któremu towarzyszą przemilczenia i zabiegi socjotechniczne oparte na znajomości psychologii konfliktów. Każda bowiem reakcja niezgodna z prezentowaną przez Kreml narracją historyczną uznawana jest za przejaw rusofobii i jest to często rozgrywana karta, zwłaszcza w odniesieniu do Polski. Działania w sferze informacyjnej mające na celu promowanie tej narracji nie są zawężone do kanałów oficjalnych. Tego typu treści dystrybuowane są też w przestrzeni medialnej, obejmującej media społecznościowe, a także w dyskursie akademickim.

Jakkolwiek działania propagandowe nie są ani niczym nowym, ani wyjątkowym w komunikacji politycznej, a w przypadku Rosji odbywają się one na wielu poziomach, zarówno skierowane do odbiorców zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Silnie też związane są z militaryzacją sfery cywilnej, podporządkowanej celom bezpieczeństwa. W roku 2001 wdrożono program „Patriotyczne wychowanie obywateli Federacji Rosyjskiej” prowadzony przez Rosyjskie Państwowe Centrum Wojskowe i Historyczno-Kulturalne przy Rządzie FR. Obejmuje on edukację w zakresie wojskowej polityki historycznej i m.in. przekazywania „nie zafałszowanej przez Zachód” historii wojskowości rosyjskiej. Program jest realizowany przez szereg instytucji, w tym ministerstwa: obrony, oświaty, kultury i sportu, spraw zagranicznych; FSB, organizacje społeczne (kombatanckich), a także religijne[i]. Wskazuje to na wagę, jaką Kreml przywiązuje do wykreowania pożądanego obrazu historii rosyjskiej. Działania te obliczone są na konsolidację rosyjskiego społeczeństwa wobec postrzeganego zagrożenia z Zachodu nie tylko w obszarze bezpieczeństwa, ale też wartości kulturowych – które jednak w perspektywie rosyjskiej maja bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo FR.

Wydaje się, że Kreml promując narrację opartą w dużej części na wybiórczym traktowaniu historii lub wręcz na jej zafałszowaniach, przyjął sztywne stanowisko w kwestii narracji historycznej i jest zdeterminowany bronić go przez atak oraz, że celem rosyjskich kampanii informacyjnych jest nie tyle przekonywanie, co ich odbiorcy mają myśleć, ale też o czym mają myśleć.

Wnioski

 Z rosyjskiej perspektywy istotne jest kształtowanie środowiska sprzyjającego dystrybucji pożądanych typu komunikatów, zarówno przez wykorzystywanie już istniejących warunków (obchody w Yad-Vashem), jak i tworzenie nowych (ataki w przestrzeni medialnej). Jak się wydaje, trudno, aby przy tak konfrontacyjnym kursie Kremla, poprawiły się relacje polsko-rosyjskie. Należy się raczej spodziewać kolejnych tarć w najbliższych tygodniach, zwłaszcza że zbliża się rocznica uroczystości w Katyniu i w Smoleńsku, co również może być polem do różnego rodzaju działań w sferze informacyjnej ze strony rosyjskiej. Celem tych działań w stosunku do RP jest próba obniżenia wiarygodności Polski w oczach przywódców państw europejskich. Zapewne nadal będzie rozgrywana karta Polski jako zagrożenia dla relacji Rosja – państwa Europy Zachodniej oraz podsycanie konflikty między Polską, a jej sąsiadami.

Autor: Alicja Wilczewska, Research Fellow w Programie Polityka Zagraniczna Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Zdjęcie: en.kremlin.ru

[i] J. Darczewska, Rosyjskie siły zbrojne na froncie walki informacyjnej, Ośrodek Studiów Wschodnich, Warszawa 2016.