KOMENTARZ PUŁASKIEGO Rosyjska inwazja na Ukrainę co dalej Tomasz Smura

Autor foto: Domena publiczna

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Rosyjska inwazja na Ukrainę – co dalej? (Tomasz Smura)

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Rosyjska inwazja na Ukrainę – co dalej? (Tomasz Smura)

24 lutego, 2022

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Rosyjska inwazja na Ukrainę – co dalej? (Tomasz Smura)

KOMENTARZ PUŁASKIEGO Rosyjska inwazja na Ukrainę co dalej Tomasz Smura

Autor foto: Domena publiczna

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Rosyjska inwazja na Ukrainę – co dalej? (Tomasz Smura)

Autor: Tomasz Smura

Opublikowano: 24 lutego, 2022

24 lutego 2022 r. ok. 5 rano, po kilkunastu miesiącach presji psychologicznej i działań hybrydowych, które wyraźnie nasiliły się na przełomie października i listopada   2021 r. (wcześniej podobne nasilenie miało miejsce w marcu i kwietniu 2021 r.), Rosja zdecydowała się na uruchomienie kinetycznej, pełnoskalowej fazy agresji przeciwko Ukrainie. Tym samym zrealizował się najgorszy, jakkolwiek zapowiadany wcześniej m.in. przez Administrację USA, scenariusz wykreowanego przez Kreml kryzysu mającego na celu podporządkowanie Ukrainy Rosji.

Rosyjska agresja

Zgodnie z ukraińskimi doniesieniami, przygotowywana od  października 2021 r. inwazja rozpoczęła się od ataków na ukraińskie cele wojskowe na terenie całego kraju (celem były m.in. bazy ukraińskich sił powietrznych i radary wczesnego ostrzegania np. w okolicach Mariupola w pobliżu granicy) za pomocą pocisków manewrujących i kierowanych pocisków dalekiego zasięgu (tzw. stand off weapon). Ukraińska strona informowała też o atakach za pomocą pocisków balistycznych (prawdopodobnie za pomocą systemów  9K720 Iskander) z terytorium Białorusi. Kilka godzin po pierwszych atakach powietrzno-rakietowych ok. 8 rano rosyjskie wojska lądowe wkroczyły na terytorium Ukrainy z trzech głównych kierunków: południowego (z Krymu w kierunku północno-zachodnim i  północno-wschodnim), wschodniego (głównie z rejonu Biełgorodu w kierunku Charkowa) oraz północnego (z  Białorusi w kierunku Kijowa). Atakowi na kierunku kijowskim towarzyszyć ma operacja rosyjskich sił aeromobilnych, mająca na celu szybkie wywalczenie przyczółków (wd. wstępnych doniesień ukraińskich zajęte zostało lotnisko w Hostomelu znajdujące się ok. 20 km od centrum Kijowa) na przedmieściach ukraińskiej stolicy dla podążających w jej kierunku cięższych jednostek.

Z informacji przekazywanych przez ukraińskie siły zbrojne i zdjęć pojawiających się z przestrzeni medialnej wynika, że rosyjskie wojsko straciło w pierwszej fazie operacji, co najmniej kilka samolotów bojowych, czołgów i śmigłowców (prawdopodobnie strąconych/zniszczonych przy pomocy przekazanych przez państwa zachodnie  przeciwpancernych pocisków kierowanych i przenośnych przeciwlotniczy zestawów rakietowych). Pokazuje to, że ukraińskie siły zachowują wysokie morale i pomimo przewagi przeciwnika kontynuują walkę. Ze względu na kształt ukraińskiego terytorium naziemne walki nasilą się jednak najprawdopodobniej dopiero na przedmieściach ukraińskich miast.

Rosyjska eskalacja

Kinetyczne działania Rosji poprzedziło wieczorne orędzie rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, który zapowiedział przeprowadzenie operacji wojskowej “celem demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy” (rosyjska propaganda od dawna oskarża ukraińskie władze o pronazistowskie sympatie), która miała być odpowiedzią na prośby ze strony sojuszników Moskwy – Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) i Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) uznanych dyplomatycznie na początku tygodnia przez Moskwę, czemu towarzyszyło zawarcie oficjalnego sojuszu wojskowego z Moskwą.

Przy okazji uznania republik Putin wygłosił jednocześnie agresywne przemówienie wskazujące na sztuczny charakter państwa ukraińskiego i oskarżając je fałszywie o cały szereg międzynarodowych zbrodni (m.in. zbrodnie wojenne w Donbasie i dążenie do pozyskania broni nuklearnej). Niedługo później Putin otrzymał zgodę rosyjskiego parlamentu na użycie sił zbrojnych poza granicami państwa, co jak się okazało było już wstępem do długo przygotowywanej agresji.

Pierwsze międzynarodowe reakcje

Symptomy rosyjskiego ataku na Ukrainę obserwowane były od miesięcy – o nieuchronności rosyjskiej inwazji, jej skali i przebiegu informowała konsekwentnie w oparciu o informacje wywiadowcze m.in. Administracja Stanów Zjednoczonych. Rosyjska agresja zaskoczyła więc Zachód w dużo mniejszym stopniu niż ta z 2014 roku. Jeszcze przed jej rozpoczęciem szereg państw NATO podjął działania celem wzmocnienia bezpieczeństwa państw wschodniej flanki Sojuszu (w Polsce pojawiły się pododdziały 82. Dywizji Powietrznodesantowej Armii USA i brytyjskiej piechoty morskiej oraz sojusznicze samoloty i śmigłowce bojowe, w Rumuni pododdziały amerykańskiego 2. Pułku Kawalerii, swój kontynent w ramach natowskiego Enhanced Forward Presence wzmocniły też Niemcy). Pierwsze międzynarodowe sankcje nałożone zostały na Rosję natomiast od razu po dyplomatycznym uznaniu marionetkowych republik na wschodzie Ukrainy, do których wkroczyły rosyjskie wojska (objęły m.in. zakaz wszelkiej współpracy gospodarczej z DRL i ŁRL, zawieszenie przez Niemcy certyfikacji flagowego rosyjskiego projektu energetycznego Nord Stream 2 i zamrożenie zdeponowanych na zachodzie środków dużych rosyjskich banków oraz personalne sankcje na członków rosyjskiego parlamentu głosujących za uznaniem podporządkowanych Kremlowi republik). Nie ma wątpliwości, że po uruchomieniu przez Putina pełnoskalowej agresji państwa NATO, UE i G7 podejmą dalsze kroki. Na konferencji prasowej Sekretarz Generalny NATO poinformował o wdrożeniu za zgodą Rady Północnoatlantyckiej na wniosek Dowódcy Sił NATO w Europie planów obronnych dotyczących państw wschodniej flanki Sojuszu wraz z rozmieszczeniem “w miejscach, gdzie będą potrzebne” Sił Odpowiedzi NATO (sojusznicze jednostki wysokiej gotowości, z których pierwszy komponent – VJTF – powinien być zdolny do przerzutu w ciągu 5-7 dni).  Na 25 lutego br. zapowiedziano natomiast wirtualny szczyt NATO, na którym sojusznicy zdecydować mają o dalszych krokach. Przedstawiciele UE w oficjalnych komunikatach wskazali na najpoważniejsze złamanie prawa międzynarodowego od czasów II wojny światowej i poinformowali o zwołaniu w trybie natychmiastowym posiedzenia Rady Europejskiej celem podjęcia kierunkowych decyzji ws. nałożenia “najbardziej dotkliwych sankcji w historii” (najprawdopodobniej obejmą one m.in. zamrożenie  kapitału wszystkich dużych rosyjskich banków, kwestia wykluczenia Rosji z systemu płatności SWIFT wydaje się wciąż jeszcze sprawą otwartą, nie ma wątpliwości jednak, że pojawią się silne głosy za zastosowaniem tego środka).

Dużo bardziej przychylne, aczkolwiek ostrożne, stanowisko wobec wojny  zajmują Chiny, które jeszcze wczoraj wskazywały na konieczność respektowania “obaw w zakresie bezpieczeństwa” innych państw (czym Rosja m.in. uzasadnia agresję) oraz amerykańskie dostawy broni i ostrzeżenia jako przyczynę eskalacji. Pekin w charakterystycznym dla siebie stylu wezwał jednak strony do deeskalacji rozwiązania konfliktu pokojowymi metodami.

Perspektywy

Nie ma wątpliwości, że ze wszystkich dostępnych opcji Putin i jego otoczenie wybrali scenariusz najbardziej eskalacyjny. W obliczu braku perspektyw na jednostronne ustępstwa państw NATO i Ukrainy wobec faktycznego rosyjskiego ultimatum wyrażonego w przekazanej przez Rosję w grudniu 2021 r. propozycji traktatu z USA (obejmowała m.in. faktyczną neutralizację Ukrainy, wycofanie sił NATO z całej wschodniej flanki i korzystne dla Rosji rozwiązania w kwestiach broni strategicznej) Kreml zdecydował się na siłowe podporządkowanie Ukrainy. Celem Putina jest w tym scenariuszu zapewne opanowania Kijowa (być może również przez operację rosyjskich sił specjalnych przeciwko ukraińskim elitom rządzącym) i zainstalowanie tam własnego prorosyjskiego rządu, który jednostronnie zrealizowałby postulaty Moskwy i zgodził się na satelicki status Ukrainy wobec Rosji. Obecnie szansa na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu jest więc znikoma. Wszystko zależało będzie więc od determinacji ukraińskich obrońców Kijowa i innych miast (w najgorszym wypadku władze Ukrainy mogą np. przenieść się do Lwowa, kontynuując dowodzenie obroną). Jeśli utrzymają oni pozycje obronne konflikt przerodzić się może  w wojnę pozycyjną, która wraz z rosnącymi stratami po stronie rosyjskiej i międzynarodowymi sankcjami może doprowadzić Putina do szukania rozmów dyplomatycznych. Państwa NATO i UE – poza daleko idącymi sankcjami – powinny jak najszybciej zwiększyć pomoc wojskową dla Ukrainy. Dobrym rozwiązaniem może być np. szybkie przekazanie poradzieckiego sprzętu (niewymagającego więc długotrwałego szkolenia ukraińskich żołnierzy ze względu na podobna obsługę do sprzętu używanego przez  Siły Zbrojne Ukrainy) używanego w siłach zbrojnych państw wschodniej flanki sojuszu (czołgi T-72, wozy rodziny BWP, mysliwce MiG-29), które mógłby zastąpić przekazany z rezerw USA sprzęt amerykański.

Autor. Dr Tomasz Smura, Dyrektor Biura Analiz Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego