KOMENTARZ PUŁASKIEGO – T. Smura: Wszyscy ludzie Bidena – nominacje na kluczowe stanowiska w przyszłej administracji 

KOMENTARZ PUŁASKIEGO – T. Smura: Wszyscy ludzie Bidena – nominacje na kluczowe stanowiska w przyszłej administracji 

24 listopada 2020 r. zwycięzca wyborów prezydenckich w USA, Joe Biden, który obejmie urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych 20 stycznia 2021 r., zaprezentował kandydatów na członków swojej administracji, mających odpowiadać za sprawy zagraniczne i bezpieczeństwo narodowe. Na urząd sekretarza stanu USA został nominowany doświadczony dyplomata, Antony Blinken, a doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego ma zostać Jake Sullivan. Nominacje pokazują, iż prezydent-elekt stawia raczej na doświadczonych urzędników (a nie znanych polityków czy rywali z własnej partii), z którymi współpracował w czasie prezydentury Baracka Obamy, co wyraża wolę kontynuowania kierunków zarysowanych w czasie rządów Demokratów i chęć utrzymania spójności wewnątrz własnej administracji. 

W czasie prezentacji mocno podkreślone zostało zróżnicowanie etniczne i płciowe nowej administracji, a także wyraźnie zaakcentowano wolę wzmocnienia współpracy wielostronnej na arenie międzynarodowej i intensyfikacji kontaktów z sojusznikami, wyrażającą się w haśle „America is back” (Ameryka powraca), co ma stać w kontrze do promowanego przez Donalda Trumpa sloganu “Ameryka first” (najpierw Ameryka).

Sylwetki 

Blinken był przez lata jednym z najbliższych współpracowników Bidena w sprawach polityki międzynarodowej. W latach 2015-2017 pełnił funkcję zastępcy sekretarza stanu w administracji prezydenta Obamy. Wcześniej natomiast blisko współpracował z Bidenem, ówczesnym wiceprezydentem, będąc w latach 2013-2015 zastępcą doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, a w latach 2009-2013 doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego wiceprezydenta USA. Wcześniej pracował z Bidenem również w Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych (Biden przewodził Komisji łącznie przez 4 lata).

Urzędniczą karierę Blinken rozpoczął natomiast w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa w czasach administracji Billa Clintona, gdzie m.in. odpowiadał za prezydenckie przemówienia dotyczące spraw międzynarodowych. Blinken, który rodzinnie ma pewne związki z Polską (jego ojczym był polskim Żydem, który przeżył Holokaust, o czym wspomniał w swojej mowie podczas nominacji), ukończył Harvard i Columbia Law School. Jest więc typowym przedstawicielem amerykańskiego urzędniczego establishmentu. Silnie związany jest również z Europą, gdyż przez wiele lat mieszkał we Francji i płynnie posługuje się językiem francuskim, a jego rodzina ma duże tradycje dyplomatyczne (jego ojciec i wuj byli odpowiednio ambasadorami na Węgrzech i w Belgii), a także powiązania z Partią Demokratyczną.

Blinken jest uważany za zwolennika zaangażowania USA w sprawy światowe. Optował za szerszym włączeniem się USA w konflikty w Syrii i Libii, a wcześniej doradzał Bidenowi w kwestii Iraku (Biden poparł amerykańską inwazję w 2003 roku).

W czasie prezentacji Biden podkreślił rolę Blinkena w koordynacji wysiłków wspólnoty międzynarodowej w walce przeciwko Państwu Islamskiemu i wzmacnianiu pozycji Stanów Zjednoczonych na obszarze Azji i Pacyfiku. Z kolei sam Blinken w swoim przemówieniu podkreślił konieczność współpracy z sojusznikami, ale także kontynuowania przywódczej roli Ameryki na świecie.

Również kandydat na doradcę ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, Jake Sullivan reprezentuje amerykański urzędniczy establishment. Ten absolwent Yale w latach 2013-2014 pełnił funkcję doradcy wiceprezydenta USA ds. bezpieczeństwa międzynarodowego. Wcześniej m.in. pracował z Hillary Clinton w Departamencie Stanu, której potem doradzał także w trakcie kampanii w 2016 roku. W czasie prezentacji Biden podkreślił jego zasługi w wypracowaniu porozumienia nuklearnego z Iranem, zawieszenia broni w konflikcie izraelsko-palestyńskim w 2012 r. i polityce zwrotu w kierunku Azji.

Wśród pozostałych osób przedstawionych przez Bidena znalazł się też m.in. John Kerry, kandydat na specjalnego prezydenckiego wysłannika ds. klimatu. Kerry w latach 2013-2017 pełnił urząd sekretarza stanu, a w wyborach z 2004 r. był kandydatem Demokratów na prezydenta USA.  Nominacja tak znanego i doświadczonego polityka na nowoutworzone stanowisko ma pokazywać dużą wagę, jaką przykładać będzie nowa administracja do kwestii klimatycznych (Biden zapowiedział już powrót do tzw. “porozumienia paryskiego”).

Funkcję dyrektora wywiadu narodowego pełnić będzie Avril Haines, była zastępczyni dyrektora CIA, a ambasadora USA przy Organizacji Narodów Zjednoczonych – b. asystent sekretarza stanu ds. Afryki, Linda Thomas-Greenfield. Za bezpieczeństwo wewnętrzne odpowiadać będzie natomiast były zastępca sekretarza ds. bezpieczeństwa wewnętrznego, Alejandro Mayorkas. Kandydatury te, zgodnie z amerykańską konstytucją, będą musiały zostać zatwierdzone przez Senat po wcześniejszym przesłuchaniu (trwają zwykle wiele godzin i są bardzo wnikliwe).

Perspektywy

Nowa administracja w wymiarze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa składać się będzie z osób o dużym doświadczeniu w sprawach międzynarodowych, które miały już okazję ze sobą współpracować oraz reprezentują zbliżone poglądy na rolę Stanów Zjednoczonych w świecie i podejścia do kluczowych zagadnień międzynarodowych. Biden zrezygnował też z powoływania na kluczowe stanowiska w swojej administracji – z wyjątkiem Johna Kerry’ego – wpływowych polityków Partii Demokratycznej, co wykorzystywane jest dla zapewnienia spójności wewnętrznej w partii (tak postąpił m.in. Obama, nominując na sekretarza stanu Hillary Clinton), jednak może rodzić spory. Zespół ten będzie więc zapewne dużo bardziej trwały niż ustępująca ekipa Trumpa (w czasie ostatniej prezydentury zmienił się zarówno sekretarze stanu, jak i obrony, a na stanowisku doradcy ds. bezpieczeństwa zmiany miały miejsce aż czterokrotnie).

Objęcie przez Blinkena urzędu sekretarza stanu z pewnością usprawni działanie instytucji, która powróci do dawnych, sprawnych metod funkcjonowania. W czasie administracji Trumpa cały szereg kluczowych stanowisk pozostawał nieobsadzony, niejasny był podział odpowiedzialności, ograniczona została komunikacja zewnętrzna (zniknęły m.in. codzienne briefingi prasowe i niemal cała komunikacja  przechodziła przez sekretarza stanu Mike’a Pompeo), a kluczowe decyzje w polityce zagranicznej podejmowane były w najbliższym otoczeniu Trumpa, często pod wpływem osób o niejasnej pozycji w strukturze administracji (np. duży wpływ na politykę bliskowschodnią miał nie mający doświadczenia w polityce zagranicznej zięć prezydenta, Jared Kushner).

Dla sojuszników i partnerów USA oznaczać to będzie zapewne powrót do normalnych i standardowych trybów w kontaktach ze stroną amerykańską, poprzez placówki dyplomatyczne i Departament Stanu, z jasnym podziałem ról i obowiązków. Z pewnością poprawi się również komunikacja zewnętrzna i generalna przewidywalność amerykańskiej administracji.

Autor: dr Tomasz Smura, Dyrektor Biura Analiz Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego