KOMENTARZ PUŁASKIEGO – J. Grzybowska: Wielka Brytania: chaos wokół Brexitu

KOMENTARZ PUŁASKIEGO – J. Grzybowska: Wielka Brytania: chaos wokół Brexitu

Brexit zaplanowany jest na 29 marca 2019 r., jednak rząd brytyjski zagłosuje nad umową wyjściową zaproponowaną przez Unią Europejską dopiero w styczniu. Do tego czasu Wielka Brytania pogrążona jest w chaosie. Kolejni ministrowie podają się do dymisji, premier Theresa May walczy o zaufanie parlamentu, obecni koalicjanci deklarują zmianę frontu, Rada Europejska na prośbę Brytyjczyków zwołuje nadzwyczajne posiedzenie a Europejski Trybunał Sprawiedliwości daje szansę na wycofanie się z Brexitu.

Kiedy 24 czerwca 2016 r. ogłoszone zostały wyniki referendum nad wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (UE), stało się jasne, że Zjednoczone Królestwo czeka okres wzmożonej pracy nad dalszym kształtem relacji ze Wspólnotą. Bardzo szybko Brytyjczycy podzielili się na zwolenników tzw. twardego Brexitu, który miał na celu zupełne uniezależnienie się od polityki unijnej (opuszczenie rynku wewnętrznego i unii celnej) oraz miękkiego Brexitu, czyli odejścia od UE przy zachowaniu preferencyjnych warunków w pewnych obszarach, głównie w aspekcie ekonomicznym (pozostanie w unijnym rynku wewnętrznym albo w unii celnej, lub w obu jednocześnie). Zróżnicowanie poglądów dało o sobie znać również na sali parlamentarnej. Z powodu niezgodności z dalszą wizją stosunków Wielkiej Brytanii z UE do dymisji podali się Boris Johnson – minister spraw zagranicznych oraz David Davies – minister do spraw Brexitu, obaj z nich reprezentowali poglądy eurosceptyczne. Na tym jednak nie skończyła się zła pasja premier Theresy May. Kilka miesięcy później do dymisji podali się kolejni ministrowie – Dominic Raab, nowy minister ds. Brexitu oraz Ester McVey, minister pracy. Kolejne zmiany w rządzie znacznie osłabiają pozycję negocjacyjną premier May.

„Irlandzi Backstop”

Sprawą, która w głównej mierze generuje napięcie w brytyjskim rządzie pozostaje Irlandzki Backstop, czyli kwestia granicy między Irlandią Północą będącą częścią Zjednoczonego Królestwa a Republiką Irlandii pozostającą państwem członkowskim UE. Na mocy Deklaracji z Downing Street z 1988 r. i podpisanego na jej podstawie dwa dni później Porozumienia Wielkopiątkowego Wielka Brytania zobowiązała się do utrzymania braku granic pomiędzy Belfastem a Dublinem. Złamanie postanowień odnowiłoby dawne zaszłości narodowo-etniczne i mogłoby doprowadzić do odrodzenia się ruchów separatystycznych. Skoro więc niemożliwe jest utrzymanie twardej granicy Unia Europejska zaproponowała w umowie wyjściowej okres przejściowy do 2020 r., podczas którego całe Zjednoczone Królestwo miałoby dalszy udział w rynku wewnętrznym UE, jednak bez wpływu decyzyjnego. Wielka Brytania musiałaby przedstawić własne rozwiązanie lub w przeciwnym razie zaakceptować, że podlegli jej Irlandczycy zostaną objęci prawodawstwem unijnym, dzięki czemu zachowają dostęp do wspólnego rynku. W rzeczywistości oznacza to, że wewnątrz Wielkiej Brytanii powstałaby granica UE dla przepływu osób i towarów oraz co gorsze rząd brytyjski straciłby możliwość samodzielnego, wewnętrznego decydowania o części swojego terytorium. W zamian otrzymaliby dwuletnie przedłużenie członkostwa w rynku wewnętrznym, na którym zupełnie nie zależy brytyjskiej stronie. UE dąży do wypracowania trwałości proponowanego rozwiązania również po okresie przejściowym. Inną opcją pozostaje tzw. no deal, który oznacza, że Wielka Brytania opuści Wspólnotę bez umowy dwustronnej. Współpraca gospodarcza opierałaby się w takim przypadku na zasadach ustalonych przez Światową Organizację Handlu (WTO). Ostateczne głosowanie w brytyjskim rządzie nad umową z UE zostało przesunięte z 11 grudnia 2018 r. w obawie przed możliwością jej odrzucenia. Najnowszy termin zaplanowany jest na 21 stycznia 2019 r., a więc na dwa miesiące przed planowanym Brexitem.

Szkocki nacjonalizm

Przeciwna opcji no deal, jak i całemu Brexitowi pozostaje Scottish National Party (SNP) z Nicolą Strugeon na czele. Pierwsza minister przedstawiła analizę, z której wynika, że umowa oparta o standardy WTO doprowadziłaby Wielką Brytanię do strat rzędu 16 mld funtów do 2030 roku. Strugeon już teraz zapowiedziała przyszłe referendum niepodległościowe Szkocji po wypracowaniu końcowego kształtu dalszej współpracy z UE i zakończeniu wszelkich toczących się negocjacji. 10 grudnia 2018 r. na swoim Twitterze zaproponowała również, że jeśli Jeremy Corbyn, przewodniczący opozycyjnej partii laburzystów podłączyłby się pod wniosek o wotum nieufności wobec Theresy May wypracowany przy współpracy SNP, DUP, Partii Zielonych oraz Liberałów to razem z Laburzystami są w stanie stworzyć nową koalicję.

Laburzyści jednak nie byli zainteresowany wystosowaną propozycją. „Partia Pracy da wotum nieufności, gdy będzie miało ono największą szansę na sukces.” – skomentował rzecznik laburzystów. W tajnym głosowaniu z 12 grudnia 2018 r., premier May uzyskała wotum zaufania dla rządu. Poparło ją 200 posłów Izby Gmin. Już teraz wiadomo, że Theresa May będzie sprawowała swój mandat przez co najmniej rok, ponieważ dopiero po takim czasie jest możliwe wniesienie kolejnego wniosku.

Pertraktacje z Unią Europejską

13 grudnia 2018 r. Theresa May udała się do Brukseli na szczyt Rady Europejskiej licząc na możliwość doprecyzowania pewnych zapisów umowy, głównie kwestii Irlandii Północnej. „Nie spodziewam się przełomu, ale liczę na jak najszybsze rozpoczęcie prac nad gwarancjami koniecznymi do poparcia Izby Gmin” – tłumaczyła May. Wróciła jednak do Londynu otrzymując informację, że wbrew wcześniejszym zapewnieniom europejskich liderów na tym etapie niemożliwa jest już renegocjacja wypracowanej umowy, ani dołączenie żadnych dodatkowych deklaracji. Rada Europejska natomiast przedstawiła swój punkt widzenia, twierdząc, że premier May nie przyjechała z żadnymi nowymi propozycjami. Przewodnicząca torysów skwitowała szczyt deklaracją, że wszelkie sporne kwestie wciąż będą jeszcze wyjaśniane.

Inną opcję dla Wielkiej Brytanii przedstawił Europejski Trybunał Sprawiedliwości. W orzeczeniu z 10 grudnia 2018 r., wskazał, że Zjednoczone Królestwo ma prawo do jednostronnej rezygnacji z Brexitu. Nie będzie wymagana zgodna pozostałych 27 państw członkowskich. Oznacza to, że na każdym etapie toczącej się obecnie dyskusji istnieje szansa, że do Brexitu w ogóle nie dojdzie. Choć premier May deklaruje, że doprowadzi do opuszczenia Unii Europejskiej zgodnie z wolą narodu.

Wnioski

Przyszłość Wielkiej Brytanii jest równaniem z wieloma niewiadomymi. Odradzające się nacjonalizmy w Europie nie działają na korzyść Zjednoczonego Królestwa. Jeśli Szkocja wybrałaby suwerenność to znacząco osłabiłoby to pozycję Londynu na arenie międzynarodowej i zmusiło rząd brytyjski do przeorganizowania także pod względem militarnym. W ślad za Szkocją może pójść Irlandia Północna, gdzie już teraz do głosu dochodzą ruchy deklarujące niepodległość lub ponowne zjednoczenie z Republiką Irlandii. Nie wiadomo również jaki scenariusz dalszej współpracy z UE wybierze rząd premier May. Niewątpliwie dla dobra Brytyjczyków i Unii Europejskiej najlepiej byłoby działać jak najbliżej siebie.

 

Autor: Julia Grzybowska, autor zewnętrzny.