KOMENTARZ: XIX zjazd KPCh – powrót  cesarza i potęgi

KOMENTARZ: XIX zjazd KPCh – powrót cesarza i potęgi

Potęga Chin rośnie w szybkim tempie. Produkt krajowy brutto Chin stanowi już trzy czwarte PKB USA, a według wskaźnika parytetu siły nabywczej ChRL już jest największą gospodarką globu. Tylko w tym roku przyrost chińskiego PKB, choć zwolnił, sięgnie biliona dolarów (co stanowi więcej niż przykładowo wielkość PKB Indonezji, Turcji, Arabii Saudyjskiej, nie mówiąc o Polsce). To dlatego XIX zjazd Komunistycznej Partii Chin (KPCh) zwracał tym razem uwagę już nie tylko choreografią, ale przede wszystkim treścią. Głównymi konkluzjami ze zjazdu wydają się niepodzielne rządy Xi Jinpinga oraz jego „dwa cele na stulecie”.
W Chinach najwyraźniej wraca „syndrom cesarza”. Jest to historyczna tradycja i tak w istocie było również w „epoce Mao Zedonga” (1949-1976), mimo oficjalnie funkcjonującego systemu komunistycznego. To dlatego następca Mao, a wcześniej ofiara jego prześladowań, pragmatyczny Deng Xiaoping wprowadził w Chinach zbiorowe rządy i „kolektywnego cesarza” w postaci Stałego Komitetu Biura Politycznego KC KPCh. Ciężko doświadczony, zesłany na wieś i znający chińskie realia Deng, nakazał też, by oddzielić partię od państwa, a zarządzanie od polityki.
Era „wujka Xi”
Obrady XIX zjazdu dowodzą, że nastąpiło odwrócenie tych trendów: cała władza znalazła się w rękach „wujka Xi” (Xi dada), jak mówiła popularna piosenka i przebój mający ocieplić jego wizerunek w oczach chińskich obywateli. Natomiast podczas zjazdu jego „myśli” wpisano do kanonu (którego teraz przyjdzie się uczyć nie tylko członkom KPCh), obok marksizmu-leninizmu i idei Mao. Tym samym już teraz buduje się jego historyczna rangę i kult. Nowy skład Stałego Komitetu to osoby przez niego osobiście wybrane i mu podporządkowane, włącznie z premierem Li Keqiangiem, który jako jedyny obok Xi wszedł do jego składu na drugą kadencję. Wcześniej tak nie było, rządziły bowiem tandemy: Hu Yaobang – Zhao Ziyang, Jiang Zemin – Zhu Rongji, Hu Jintao – Wen Jiabao. Natomiast przykładowo Zhu Rongji, który w latach 90. XX wieku kontrolował gospodarkę, był bardziej wyrazisty i skuteczny niż sekretarz generalny partii i prezydent Jiang Zemin. Obecnie sytuacja wygląda inaczej – premiera Li Keqianga w czasie zjazdu niemal nie było widać, choć zasiadał za prezydialnym stołem. Co więcej, jeden z trzech potencjalnych następców Xi, zaledwie 54-letni Sun Zhengcai tuż przed zjazdem został aresztowany z podejrzeniami korupcyjnymi, a pod koniec września br. stracił nawet członkowstwo partii.
Zamiast spodziewanej liberalizacji w wymiarze politycznym utrzymuje się autokracja, a analitycy z zewnątrz zastanawiają się czy deklarowaną przez Xi liberalizację gospodarczą nie spotka ten sam los, co przed pięcioma laty, gdy mówił, że rynek ma być siłą sprawczą gospodarki. Tymczasem jest nią raczej, jak widać, ręka partii i państwa, w tym samego Xi.
Cele na stulecie
W referacie programowym Xi podtrzymał wszystkie cele i założenia pierwszej kadencji. Tak jak to zapowiedział tuż po objęciu urzędu, już w listopadzie 2012 r., wchodzimy w epokę chińskiego snu czy marzenia (Chinese Dream, Zhongguo meng), w ramach którego Państwo Środka ma powrócić do statusu, jaki zajmowało przez wieki, czyli: supermocarstwa.
Chcąc jednak, by tak się stało, są do wykonania zadania, nazwane przez Xi „dwoma celami na stulecie”. Pierwsze z nich, do realizacji w lipcu 2021 r., na stulecie KPCh, to zbudowanie „społeczeństwa umiarkowanego dobrobytu” – czyli inaczej – nowego modelu gospodarczego, opartego na silnej klasie średniej i jeszcze silniejszym i kwitnącym rynku wewnętrznym. Przy czym, co ważne, ten model zakłada jeszcze przejście na innowacyjną gospodarkę oraz zielone technologie. Do pokonania jest więc próg bodaj najtrudniejszy z wszystkich dotychczasowych – przejście z „ilości w jakość”.
Nie mniejszym wyzwaniem jest slogan „wszystko dla obywatela” (yie ren weiben), co zdaje się mieć wymowę znacznie głębszą niż się mu powszechnie przypisuje. Teraz zatem nie tylko państwo ma być silniejsze, jak zakładała dotychczasowa strategia, ale także jego obywatel – jeżeli nowy model ma zależeć od jego efektywności i zaradności. Tym samym, nadal na pierwszym miejscu stawia się zadania wewnętrzne (takie też są najważniejsze wyzwania). Dopiero kiedy Xi i jego partia sobie z nimi poradzą przyjdzie, według planów, czas na drugi cel na stulecie, o którym się jednak otwarcie mówi już teraz. Zakłada on, że do października 2049, czyli na stulecie ChRL, Chiny będą „kwitnącym, socjalistycznym mocarstwem”. Nie będzie jednak „wielkiego renesansu chińskiego narodu”, jak się deklaruje, jeśli Chiny będą nadal podzielone, a po drugiej stronie Cieśniny Tajwańskiej będzie trwał drugi podmiot z „Chinami” w nazwie. Dlatego też Xi tak wiele uwagi poświęcił najpierw młodzieży i inteligencji w Hongkongu, rzekomo preferującym „tendencje autonomiczne” (obu tym kategoriom grozić może zatem „patriotyczne szkolenie”), a następnie Tajwanowi i jego władzom, zalecając im, by „nie popadały w separatyzm”, na który ani on sam, ani KPCh „nigdy nie pozwolą”.
Na Chińskim Szlaku – wnioski
Nowy model gospodarczy i scenariusz odbudowy „Wielkich Chin” pochłania energię KPCh i „wujka Xi”, traktowanego – na zjeździe i w propagandzie – niczym cesarz. Xi zapewnia z kolei, że Chiny jeszcze bardziej otworzą się na świat. Wydaje się to prawdopodobne, bowiem ChRL w 2014 r. dokonała faktycznego przewrotu: inwestycje do Chin przychodzące, zawsze wysokie (ponad 90 mld USD do końca września br.), stały się mniejsze od tych z Chin wychodzących (183 mld USD w 2016 r.). To dlatego Xi zadeklarował, już w 2013 r., wielką geostrategiczną wizję budowy dwóch „nowych Jedwabnych Szlaków”, lądowego i morskiego. Lądowy, przebiegając m.in. przez Polskę, ma kończyć się w Hamburgu lub Rotterdamie. Z punktu widzenia Chin zatem to, co było kiedyś polskim historycznym przekleństwem – czyli położenie „między Rosją a Niemcami” – jest największym geostrategicznym atutem. Dlatego też po raz pierwszy w długich chińskich dziejach jest w interesie Chin inwestowanie w Polsce i interesowanie się tym państwem. Oczywiście, drugie mocarstwo ekonomiczne świata ma swoje interesy, nie zawsze tożsame z interesami RP. Niemniej warto pamiętać, że skoro zwiększa się chińska obecność w Polsce, Warszawa powinna mieć strategię wobec Chin, której obecnie brakuje. ChRL bowiem szybko rośnie, a jej plany, są coraz bardziej ambitne.

Autor: prof. Bogdan Góralczyk, Senior Fellow programu Polityka Międzynarodowa Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

 

Tabela 1. Nowy skład Stałego Komitetu Biura Politycznego KPCh

Xi Jinping, 64 l. Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej, sekretarz generalny KPCh. Jako syn Xi Zhongxuna (m.in. wicepremiera Chin w latach 1959-1962) wywodzi się z frakcji „książąt” czyli dzieci komunistycznych założycieli ChRL
Li Keqiang, 62 l. Premier ChRL (przewodniczący Rady Państwa Chińskiej Republiki Ludowej). W zakresie jego odpowiedzialności znajduje się nadzór nad gospodarką Chin.
Li Zhanshu, 67 l. Szef Biura Generalnego Komitetu Centralnego KPCh (odpowiadającego za obsługę administracyjną KC oraz jego Biura Politycznego), wywodzący się z prowincji Hebei. Wcześniej pełnił urząd m.in. gubernatora prowincji Heilongjiang. Uważany za bliskiego doradcę Xi Jinpinga.
Wang Yang, 62 l. Wicepremier ChRL. Wcześniej m.in. sekretarz Komitetu Miejskiego KPCh w Chongqingu i sekretarz Komitetu Prowincjonalnego KPCh w prowincji Guangdong
Wang Huning, 62 l. Dyrektor Biura Badań Polityki Centralnej. Uważany jest za głównego ideologa KPCh oraz doradcę Xi Jinpinga.
Zhao Leji, 60 l. Nowo powołany Sekretarz Centralnej Komisji Dyscypliny, czyli głównego organu do walki z korupcją w Partii. Wcześniej m.in. sekretarz komitetów KPCh w prowincjach Qinghai i Shaanxi.
Han Zheng, 63 l. Sekretarz Komitetu Miejskiego KPCh w Szanghaju. Wcześniej pełnił m.in. urząd burmistrza miasta.

Oprac. Tomasz Smura na podst. Reuters

Zdjęcie: UN Geneva