Międzynarodowy Trybunał Karny na kolejnym rozdrożu

Międzynarodowy Trybunał Karny na kolejnym rozdrożu

Autorytet Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) został w ostatnich tygodniach poddany najcięższym próbom w jego historii. Zdjęcie z agendy dwóch kluczowych spraw, prezydentów Sudanu i Kenii, przyspieszyło erozję renomy tej instytucji. W tej atmosferze niespodziewana zapowiedź przystąpienia Palestyny do MTK i wniesienia na jego agendę spraw wynikających z konfliktu izraelsko-palestyńskiego przyniosła ożywienie zainteresowania międzynarodowej opinii publicznej pracami Trybunału.

Od czasu utworzenia MTK w 2002 r. wszystkie rozpoczęte przed nim procesy dotyczyły Afryki, przez co bywał on nazywany narzędziem neokolonializmu. Dodatkowo Traktatu Rzymskiego, ustanawiającego MTK, nie podpisały, bądź nie ratyfikowały, m.in. USA, Rosja czy Izrael. Do Trybunału przylgnęła opinia sądu nad słabymi tego świata. Obraz ten miały odmienić procesy urzędujących głów państw. W 2009 r. MTK wydał przeciwko prezydentowi Sudanu Omarowi al-Baszirowi list gończy za 7 rodzajów zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych popełnionych w Darfurze. W trwającym od dekady konflikcie życie straciło 300 tys. ludzi, wielu z nich w wyniku zbrodniczej działalności bojówek kontrolowanych przez Chartum. Choć początkowo list gończy uniemożliwił mu podróże (na większości lotnisk groziło mu aresztowanie), wkrótce kolejne państwa zezwalały mu na odwiedziny łamiąc swoje zobowiązania wobec MTK. W 2010 r. zaprosiła go nawet Uganda, gospodarz konferencji przeglądowej MTK. W końcu 12 grudnia 2014 r. prokurator Fatou Bensouda oznajmiła, że wstrzymuje badanie sprawy Darfuru, bo ONZ nie przejawia chęci zatrzymania al-Baszira. Dyktator triumfował. Porażka MTK na polu sudańskim zbiegła się w czasie z doniesieniami ze strony Aïchy el Basr, byłej rzeczniczki UNAMID (wojskowej misji ONZ i Unii Afrykańskiej w Darfurze). Ujawniła, że błękitne hełmy specjalnie nie informują o zbrodniach, których są świadkami, żeby przygotować odwrót. Za wyjściem 19-tys. kontyngentu lobbują Chiny i Rosja, stali członkowie RB ONZ i bliscy partnerzy Chartumu, oraz oczywiście sam al-Baszir. Mimo że błękitne hełmy nie odegrały większej roli w stabilizacji Darfuru, ich wycofanie dałoby dyktatorowi wolną rękę w stosowaniu represji w tym stanie.

Podobna sytuacja dotyczy Kenii, gdzie Uhuru Kenyatta został oskarżony o organizowanie pogromów etnicznych w 2007 r. Nie przeszkodziło mu to wygrać wyborów prezydenckich w 2013 r. Gdy rozpoczął się proces w Hadze, rząd Kenii niechętnie współpracował z Trybunałem. Donoszono o zastraszeniach i przekupstwach świadków. W końcu 5 grudnia 2014 r. Trybunał zamknął sprawę z braku dowodów. Dla bliskich wielu spośród 1200 ofiar przemocy etnicznej oznacza to koniec szans na dojście sprawiedliwości. Prezydenci Sudanu i Kenii już zapowiedzieli wzajemne wizyty na początku 2015 r., a al-Baszir wydalił z Sudanu wysokich urzędników ONZ: dyrektora UNDP i koordynatora ds. humanitarnych.

Zaskakujący akces Palestyny do MTK może dodać energii instytucji, którą trawi uwiąd. Prawnicy dowodzą, że możliwe byłoby pozywanie Izraelczyków za budowanie nowych osiedli w Autonomii – Statut Rzymski uznaje zasiedlanie terytorium okupowanego przez okupanta za zbrodnię wojenną. Pierwsze reakcje Izraela (zamrożenie przekazania Autonomii podatków) zwiastują sankcje i kampanię przeciwko sfinalizowaniu członkostwa. Prawdopodobnie, jak w przypadku kontrowersji wokół uzyskania przez Palestynę statusu obserwatora w ZO ONZ, Palestyna uzyska członkostwo w MTK, co jednak nie wpłynie zasadniczo na zmianę sytuacji. Jest nieprawdopodobne, aby twórcy osiedli trafili na ławę oskarżonych w Hadze. Sama taka możliwość dostarcza jednak atutów Palestyńczykom w wojnie wizerunkowej, a Trybunałowi niezbędnego znaczenia i powagi arbitra. Będąc języczkiem u wagi w tak kluczowym sporze, MTK może złapać drugi oddech po porażkach w Afryce. Istnieje także niebezpieczeństwo podważenia autorytetu i powagi MTK, jeżeli w swoim procedowaniu spraw wnoszonych przez strony konfliktu izraelsko-palestyńskiego kierować się będzie względami politycznymi, a nie wymogami prawnej bezstronności.

Najważniejsze państwa UE oraz Polska powinny udzielać MTK wszelkiej pomocy w zakresie niezbędnym dla umożliwienia mu efektywnego prowadzenia spraw oraz umacniania autorytetu. Sam akces Palestyny, jako pełnoprawnego członka społeczności międzynarodowej, zasługuje na poparcie władz Polski. Jednak sprzeciw Warszawy powinny wzbudzać ewentualne próby nadmiernego upolityczniania jego prac oraz mnożenia skarg, którym brak jest szans na rozpatrzenie.

Autor: Jędzrzej Czerep, Research Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Zdjęcie: Vincent van Zeijst/CC-BY-SA-3.0