KOMENTARZ: Wizyta Tillersona w Moskwie – bez przełomu w stosunkach rosyjsko-amerykańskich

KOMENTARZ: Wizyta Tillersona w Moskwie – bez przełomu w stosunkach rosyjsko-amerykańskich

W dniach 11-12 kwietnia 2017 r. odbyła się wizyta Sekretarza Stanu USA Rexa Tillersona w Moskwie. Tillerson odbył 3 godzinną rozmowę z Ministrem Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiejem Ławrowem oraz spotkał się – mimo wcześniejszej informacji o braku takiego spotkania w agendzie wizyty – z Prezydentem FR Władimirem Putinem. Pomimo oczekiwań z pierwszych tygodni funkcjonowania nowej administracji USA co do poprawy relacji rosyjsko-amerykańskich, wydaje się, że sprzeczności między mocarstwami pozostają zasadnicze a wizyta Tillersona nie przyniosła w tym względzie żadnego przełomu.

Tillerson udał się do Moskwy bezpośrednio po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych grupy G-7 we włoskiej miejscowości Lukka. Jeszcze przed wizytą Tillersona rosyjskie MSZ wydało oświadczenie, w którym podkreślono, że „relacje rosyjsko-amerykańskie są najbardziej skomplikowane od czasu zakończenia zimnej wojny” i oskarżono Stany Zjednoczone o wywołanie konfliktu na Ukrainie. Strona rosyjska wyraziła także głębokie zaniepokojenie odnośnie do amerykańskich planów dotyczących Korei Północnej – szczególnie biorąc pod uwagę scenariusz jednostronnej akcji militarnej – i wezwała USA do wpłynięcia na rząd w Kijowie w kwestii przestrzegania porozumienia mińskiego. Równocześnie jednak podkreślono otwartość na “szczery i otwarty dialog ze Stanami Zjednoczonymi o wszystkich sprawach na agendzie dwustronnej i międzynarodowej oraz współpracę w obszarach, gdzie obie strony mają wspólne cele”.

Protokół rozbieżności

W czasie spotkania Tillersona z Ławrowem przedyskutowano kluczowe obszary sprzeczne w relacjach obu państw, tj. sytuację w Syrii, we wschodniej Ukrainie, a także na Półwyspie Koreańskim. O klimacie rozmowy może świadczyć stwierdzenie Tillersona, że stan stosunków Rosji i USA „znalazł się na najniższym poziomie, tak samo jak i wzajemne zaufanie”.

Zasadnicze sprzeczności ujawniły się m.in. w odniesieniu do ostatnich wydarzeń w Syrii, tj. ataku z 4 kwietnia przy użyciu gazu bojowego sarin na ludność cywilną w Chan Szajchun i będącego jego konsekwencją ataku sił USA na syryjską bazę lotniczą Al-Szajrat (według informacji Departamentu Obrony USA, wystrzelono 59 pocisków manewrujących, z których 57 trafiło w cele, niszcząc ok. 20 proc. zasobów syryjskiego lotnictwa). Amerykańska administracja winą za świadomy atak przy użyciu broni chemicznej obarczyła bezpośrednio reżim al-Asada (ataku miał dokonać należący do syryjskiego lotnictwa samolot Su-22 operujący z bazy Al-Szajrat) i pomimo, że nie stwierdzono bezpośrednio, iż Rosja wiedziała lub uczestniczyła w tym ataku, zarzucono Moskwie ukrywanie odpowiedzialności reżimu w Damaszku. Z kolei, według narracji rosyjskiej, śmierć cywilów spowodowana była atakiem lub prowokacją ze strony organizacji terrorystycznej al-Nusra. Operacja amerykańskiej marynarki wojennej była natomiast według Moskwy złamaniem prawa międzynarodowego, a kwestia użycia broni chemicznej w Syrii powinna być przedmiotem międzynarodowego śledztwa.

Również w kwestii Ukrainy nie odnotowano znaczącego postępu. Jak zadeklarował Tillerson, obecnie nie ma mowy o zniesieniu sankcji nałożonych na Rosję w wyniku aneksji Krymu i rosyjskiego wsparcia dla separatystów w Donbasie, a wręcz zasugerował możliwość nałożenia dalszych sankcji za ingerowanie w amerykański proces wyborczy.

Jedynym konkretnym ustaleniem w czasie wizyty amerykańskiego sekretarza stanu było powołanie grupy roboczej mającej zbadać fatalny stan relacji amerykańsko-rosyjskiej. Ponadto Władimir Putin zadeklarował gotowość do wznowienia stosowania porozumienia o bezpieczeństwie lotniczym nad Syrią, zawieszonym po amerykańskim ataku na al-Szajrat.

Perspektywy

Wizyta Tillersona wskazuje, że w najbliższym czasie mało prawdopodobny jest jakikolwiek zwrot w stosunkach rosyjsko-amerykańskich. Mimo początkowych spekulacji odnośnie tego, że otoczenie nowego Prezydenta USA Donalda Trumpa może skłaniać się w kierunku szerszego ocieplenia w relacjach z Rosją na niesprecyzowanych warunkach, wobec silnej presji Kongresu i opinii publicznej na tle oskarżeń o zaangażowanie Moskwy w kampanię wyborczą w USA, perspektywy zmiany polityki Stanów Zjednoczonych wydają się nikłe. Osią sporu pozostaje konflikt w Syrii i poparcie Kremla dla reżimu al-Asada oraz kwestia amerykańskich sankcji nałożonych na Rosję w wyniku aneksji Krymu i rosyjskiego wsparcia dla separatystów w Donbasie. Pomimo ataku na siły rządowe, priorytetem USA w Syrii pozostaje rozbicie tzw. Państwa Islamskiego, niemniej – jak wielokrotnie podkreślali przedstawiciele Administracji USA – nie widzą oni miejsca w polityce syryjskiej dla skompromitowanego prezydenta al-Asada i jego rodziny, popieranych przez Moskwę. Administracja USA jasno deklaruje również, że nie zniesie sankcji przeciw Rosji, stawiając za warunek zmiany podejścia wpłynięcie Moskwy na prorosyjskich separatystów w Donbasie w zakresie przestrzegania porozumień rozejmowych i wycofanie broni ciężkiej (zniesienie sankcji nałożonych po aneksji Krymu wiązane jest natomiast ze zwrotem Półwyspu pod kontrolę Ukrainy).

Autor: Tomasz Smura, Kierownik Biura Analiz Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego