dachowski na stronę logo
Autor foto: Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego

Polska wobec wyborów na sekretarza generalnego ONZ. Aktor z zaproszeniem, bez strategii
20 marca, 2026


dachowski na stronę logo
Autor foto: Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego
Polska wobec wyborów na sekretarza generalnego ONZ. Aktor z zaproszeniem, bez strategii
Autor: Maciej Dachowski
Opublikowano: 20 marca, 2026
Dziesięcioletnia kadencja António Guterresa dobiega końca w świecie, który przestał przypominać ten, dla którego ONZ zostało zbudowane. Negocjacje pokojowe toczą się bez udziału tej organizacji. Konflikty zarządzane są poza Radą Bezpieczeństwa. Alternatywne formaty zastępują instytucje. Sama organizacja rozrosła się w sieć niezliczonych agencji o powielających się mandatach, oderwanych od realiów w terenie i rozpraszających uwagę donorów. W tym kontekście wybór nowego sekretarza generalnego nie jest kwestią personalną, lecz testem, czy multilateralizm jako forma zarządzania światem ma jeszcze politycznych sponsorów. Polska, z zaproszeniem do G20 i ambicjami regionalnego lidera, jest w tym nowym świecie obecna. Pytanie brzmi, czy wie, czego chce [1].
ONZ w cieniu wojen bez ONZ
Guterres kończy kadencję w warunkach systematycznej marginalizacji instytucji, którą kieruje. Proces miński w sprawie Ukrainy, rozpoczęty we wrześniu 2014 roku, prowadzili Francuzi i Niemcy, nie ONZ. Wycofanie amerykańskie z Afganistanu w 2021 roku było wynikiem porozumienia USA z talibami w Dausze, a ONZ pomimo wieloletniej obecności w tym kraju nie było stroną rozmów ani depozytariuszem żadnych gwarancji. Górski Karabach przestał istnieć jako zamrożony konflikt w wyniku błyskawicznej operacji Azerbejdżanu we wrześniu 2023 roku. Rada Bezpieczeństwa odbyła posiedzenie, wysłuchała oświadczeń i nie podjęła żadnej decyzji. Porozumienie w sprawie Syrii wypracowywano w Astanie, bez ONZ, między Rosją, Turcją i Iranem. Rozmowy o Gazie po 7 października 2023 roku toczyły się w Kairze, Dausze i Waszyngtonie. Pełnoskalowa wojna w Ukrainie trwa cztery lata, w tym czasie Rada Bezpieczeństwa nie była w stanie podjąć żadnej wiążącej decyzji, a negocjacje pokojowe odbywały się w Mar-a-Lago, Stambule, Rijadzie i Abu Zabi, nie w Nowym Jorku czy Genewie [2]. Atak na Iran w lutym 2026 roku spotkał się z publicznym potępieniem Guterresa, które nie pociągnęło za sobą żadnych działań ze strony organizacji [3]. Stając przed Zgromadzeniem Ogólnym po raz ostatni w styczniu 2026 Guterres powiedział wprost, że „problemów 2026 roku nie rozwiążą metody z 1945 roku”. To epitafium dekady, w której próbował bronić instytucji przed światem, który zaczął wyraźnie ją omijać [4].
Równolegle powstają alternatywne formaty zarządzania konfliktami. Tzw. Rada Pokoju Trumpa to pierwsza od 1945 roku jawna próba zbudowania mechanizmu bezpieczeństwa poza ramą ONZ, bez odwołania do prawa międzynarodowego i formalnej odpowiedzialności [5]. To istotne, ponieważ system, który się dziś rozkłada, nie był efektem przypadku. Był świadomą filozofią. Wendell Willkie, republikański biznesmen, który w 1943 roku opublikował książkę One World po objeździe globu jako wysłannik Roosevelta (demokraty), przekonywał, że współzależność świata jest faktem, a nie ideą, i że jedynym racjonalnym następstwem tego faktu jest budowanie instytucji, które ją porządkują. Jego argument nie był idealistyczny. Wywodził się z przekonania człowieka biznesu, że przewidywalne reguły gry są warunkiem, a nie przeszkodą, długofalowej przewagi. Logika systemu z 1945 roku była wprost pochodną tej filozofii [6]. Dziś ten system pęka wzdłuż tych samych szwów, które Willkie próbował zaszyć. G20 przestaje być klubem największych gospodarek świata, stając się narzędziem selekcji państw użytecznych dla nowego układu sił. Rosja traci zdolność odgrywania roli stabilizatora nawet we własnym sąsiedztwie [7]. Chiny budują własne formaty, formalnie powołując się na istniejący porządek, w praktyce go obchodząc. W tym środowisku wybór nowego sekretarza generalnego ONZ nie jest wyborem menedżera instytucji. Jest wyborem symbolu i odpowiedzią na pytanie, które mocarstwa są jeszcze gotowe traktować legitymizację multilateralną jako polityczny atut.
Historia ośmiu poprzedników Guterresa wyznacza pełne spektrum możliwych relacji między człowiekiem a instytucją, którą kieruje. Dag Hammarskjöld, który zginął w 1961 roku nad Rodezją podczas misji pokojowej, zdefiniował urząd jako aktywną siłę polityczną. Był sekretarzem generalnym, który sam leciał negocjować zawieszenie broni, zamiast czekać na instrukcje mocarstw. Kurt Waldheim zarządzał instytucją biurokratycznie, ukrywając jednocześnie nazistowską przeszłość. Boutros Boutros-Ghali zapłacił cenę za niepokorność wobec Waszyngtonu, a Stany Zjednoczone zawetowały jego drugą kadencję właśnie wtedy, gdy społeczność międzynarodowa przyglądała się bezczynnie ludobójstwu w Rwandzie. Mocarstwa nie zapytały, dlaczego system zawiódł, lecz zajęły się wymianą człowieka na czele instytucji. Ban Ki-moon od początku zrezygnował z ambicji politycznych i przez dwie kadencje prowadził organizację bez większych aspiracji. Guterres wybrał inną drogę i przez dziesięć lat przemawiał z mocą w sprawach klimatu, nierówności i pokoju, lecz jego słowa rzadko przekładały się na realne działanie ONZ. Urząd stał się dla niego przede wszystkim trybuną moralną, nie narzędziem zmiany [8].
Czworo kandydatów, cztery diagnozy kryzysu
Czworo kandydatów zgłoszonych do końca lutego 2026 roku różni się nie tyle programami, ile diagnozą tego, co w ONZ wymaga naprawy i jaką metodą ta naprawa miałaby się dokonać [10].
Rafael Grossi, dyrektor MAEA i kandydat Argentyny, opublikował pełny vision statement pod tytułem „Renewing the Promise: A United Nations that Works”. Diagnoza jest precyzyjna. „Świat nie potrzebuje więcej deklaracji, lecz ONZ zdolnego reagować na realne potrzeby naszych czasów”. W programie Grossiego pięć priorytetów obejmuje dyplomację prewencyjną i aktywną zamiast reaktywnej, realistyczne rozwiązania dla rozwoju z udziałem sektora prywatnego i nauki, prawa człowieka jako fundament pokoju, modernizację zarządzania z eliminacją powielających się mandatów oraz wielostronne zaangażowanie oparte na bezstronności. Grossi widzi ONZ jako organizację, która może i powinna działać przede wszystkim efektywnie, pod warunkiem, że odetnie się od pustej retoryki, która uprawiana byłą przez ostatnie lata. To wizja menedżera na kryzys, a nie ideologa [11].
Michelle Bachelet, dwukrotna prezydent Chile i była Wysoka Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, nominowana przez Chile, Brazylię i Meksyk, stawia w centrum kryzys wartości, nie kryzys skuteczności. W swoim vision statement złożonym w lutym 2026 deklaruje, że system międzynarodowy mierzy się z wyzwaniami „bezprecedensowymi w skali, pilności i złożoności”, a głównym zadaniem jest „odbudowanie zaufania do ONZ”. Dla Bachelet kryzys multilateralizmu jest w istocie kryzysem normatywnym. Instytucje są tak wiarygodne, jak wartości, które reprezentują. To wizja ONZ jako strażnika norm, a nie instytucji samej w sobie [12].
Rebeca Grynspan z Kostaryki, ekonomistka i szefowa UNCTAD (po polsku Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju), kładzie nacisk na kryzys zaufania w wymiarze ekonomicznym i instytucjonalnym. W publicznych wypowiedziach kampanijnych podkreśla potrzebę odbudowy wiarygodności ONZ w kontekście presji geopolitycznej oraz domagania się sprawiedliwości ekonomicznej jako części agendy multilateralnej. Jako szefowa UNCTAD wdrażała reformy instytucji od środka. To kapitał, którego nie ma żadne z pozostałych trojga kandydatów. Jej wizja to ONZ jako osłona przed globalnymi nierównościami ekonomicznymi, mechanizm naprawy nierówności finansowych, zadłużenia i nierównego dostępu do zasobów [13].
Macky Sall, były prezydent Senegalu zgłoszony przez Burundi w imieniu Unii Afrykańskiej, stawia diagnozę strukturalną. Kryzys ONZ jest w jego ujęciu pochodną kryzysu reprezentacji. System zbudowany przez zwycięskie mocarstwa 1945 roku nie odzwierciedla ani demograficznej, ani ekonomicznej, ani politycznej rzeczywistości dzisiejszego świata, a konsekwencje tej asymetrii ponosi przede wszystkim globalna większość. Sall postuluje reformę Rady Bezpieczeństwa, finansowanie klimatyczne i rozwojowe na warunkach akceptowalnych dla tej większości oraz wzmocnienie głosu Afryki w globalnym zarządzaniu. Reprezentuje frakcję państw, które traktują obecny kryzys ONZ jako szansę na redystrybucję władzy w instytucji, nie tylko na jej techniczną naprawę [16].
Analitycznie znaczące jest to, czego brakuje we wszystkich czterech programach. Żaden z kandydatów nie odpowiada wprost na pytanie, jak ONZ ma funkcjonować w świecie, w którym Stany Zjednoczone aktywnie budują struktury alternatywne. Żaden nie formułuje konkretnych propozycji reformy Rady Bezpieczeństwa, choć wszyscy wiedzą, że to ona jest wąskim gardłem systemu. Nikt nie mówi również o reformie samej instytucji jako takiej. ONZ rozrosło się w rozległą sieć agencji i programów, których mandaty powielają się i wzajemnie nakładają. Aparat urzędniczy utracił mobilność, a personel siedzib w Nowym Jorku i Genewie jest coraz bardziej oderwany od realiów operacji w terenie. Rozproszenie mandatów rozprasza również donorów, którzy finansują równoległe struktury wykonujące w istocie te same zadania. Reforma trzonu urzędniczego, konsolidacja agencji i przywrócenie spójności operacyjnej to warunki, bez których żadna zmiana na stanowisku sekretarza generalnego nie przełoży się na zmianę działania organizacji. Reformy tej nie można przy tym pozostawić samemu aparatowi ONZ. Przebudowa instytucji wymaga zaangażowania społeczeństwa obywatelskiego, krajowych instytucji ochrony praw człowieka, środowisk akademickich i samych państw członkowskich, zdolnych wspólnie wypracować model organizacji odpowiadający wyzwaniom, wobec których obecna struktura okazuje się bezradna. Wszyscy piszą o reformie, nikt nie pisze o tym, z czego trzeba by zrezygnować. Programy kandydatów są sformułowane na tyle ogólnikowo, że każde państwo członkowskie może się w nich odnaleźć bez poczucia, że coś traci.
Kogo wybierze Rada Bezpieczeństwa?
Pytanie o kandydatów jest wtórne wobec pytania o Radę Bezpieczeństwa. Formalnie to ona rekomenduje, a P5 dysponuje wetem. W 2026 roku jest to Rada, która przez cztery lata nie była w stanie podjąć żadnej wiążącej decyzji w sprawie Ukrainy, która potwierdziła bezsilność wobec Gazy i której Stany Zjednoczone używają jako narzędzia blokady, nie jako forum decyzji. Waszyngton i Pekin są w niej jednocześnie rywalami strategicznymi i współ-weteranami procedury weta. Wybory na sekretarza generalnego to jeden z nielicznych momentów, w których muszą się porozumieć [14]. Samo pytanie o reformę Rady jest jednak równie istotne jak pytanie o jej skład. Trzydziestoletnia debata o rozszerzeniu stałego członkostwa nie przyniosła żadnych efektów, a każdy nowy sekretarz generalny dziedziczy instytucję, której centralny organ decyzyjny nie odzwierciedla układu sił świata, w którym przychodzi mu działać.
Pojawia się więc pytanie, które programy wyborcze i debaty kandydatów omijają szerokim łukiem. Czy P5 w obecnej konfiguracji jest skłonne wybrać kogoś, kto naprawdę spróbuje naprawić system, czy raczej kogoś, kto zagwarantuje jego dalszą erozję pod pozorem administrowania. Dla Waszyngtonu, który buduje własne formaty bezpieczeństwa poza ONZ, słaby sekretarz generalny jest wygodny. Dla Pekinu, który chce zachować prawo weta i platformę legitymizacji bez ponoszenia kosztów systemowych, również. Moskwa, wykluczona z większości zachodnich formatów, może woleć ONZ jako ostatnią arenę, na której jest formalnie równa pozostałym. Interesy są zbieżne tylko w jednym. Żaden z tych aktorów nie potrzebuje sekretarza generalnego, który będzie rzeczywiście niezależny [15].
To pytanie jest dla Polski i dla globalnej większości państw świata kwestią egzystencjalną. System oparty na regułach historycznie chronił państwa małe i średnie przed dowolnością mocarstw. Koszty erozji tego systemu ponoszą państwa, które nie mają ani zasobów militarnych, ani wpływów dyplomatycznych, żeby działać w świecie bez reguł. Dla Namibii, dla Salwadoru, dla Gruzji, a także dla Polski, ta kwestia nie jest abstrakcyjna.
Gdzie jest Polska?
Polska jest dziś w sytuacji jednocześnie wyjątkowej i niedostatecznie rozpoznanej. Zaproszenie do szczytu G20 w Miami, że Warszawa jest postrzegana jako aktor o systemowej użyteczności, element łączący Zachód z przestrzenią euroazjatycką, wiarygodny partner w warunkach fragmentacji porządku. To nie jest wyróżnienie sentymentalne. To ocena funkcjonalna [17].
Jednocześnie Polska nie zdefiniowała dotychczas swojego stanowiska wobec wyborów na sekretarza generalnego. Nie zgłosiła kandydatury. Nie zadeklarowała poparcia dla żadnego z kandydatów. Trump, ogłaszając postępy w negocjacjach ukraińskich, wymienił prezydenta Polski wśród konsultowanych przywódców [18], co świadczy o realnej obecności Warszawy w ważnych rozmowach, lecz nie o jej agendzie. To różnica strukturalna. Być wymienionym to nie to samo, co mieć wpływ. Polska jest zapraszana do stołu. Nie jest jednak jasne, co na tym stole stawia.
Polska ma kilka możliwych pozycji w toczącej się debacie o przyszłości ONZ.
Pierwsza to rzecznik Europy Środkowej i Wschodniej. Żaden z czworga kandydatów tej perspektywy nie reprezentuje, a jest to perspektywa wyjątkowa. Żaden region na świecie nie ma większego, egzystencjalnego powodu, by chcieć działającego systemu bezpieczeństwa zbiorowego. Grossi pisze o „aktywnej dyplomacji” jako remedium na bezradność ONZ wobec konfliktów. Polska mogłaby ten postulat wzmocnić własnym doświadczeniem. Przez trzy dekady budowała bezpieczeństwo na założeniu, że system zbiorowy będzie działał. To daje jej prawo i powód, by mówić konkretnie o tym, jakiego ONZ potrzebują państwa, których bezpieczeństwo zależy od sprawności instytucji.
Druga to pomost między Zachodem a globalną większością. Sall i Grynspan reprezentują perspektywę państw, dla których ONZ było zawsze instytucją rządzoną z zewnątrz, przez P5, przez donorów, przez geografię siły. Polska, jako państwo o własnym doświadczeniu peryferyjności w porządku międzynarodowym i ośmiodekadowej historii walki o podmiotowość, ma wiarygodność, której brakuje starym potęgom zachodnim w tej rozmowie [21].
Trzecia, najtrudniejsza i najważniejsza, to aktywny uczestnik debaty o kształcie nowego multilateralizmu. Polska nie musi wystawiać własnego kandydata, żeby mieć wpływ na kierunek tej rozmowy. Wystarczy, że wniesie do niej spójną diagnozę. Willkie przekonywał, że stabilność reguł jest warunkiem trwałej przewagi, nie jej przeszkodą. To argument, który Polska może i powinna formułować lepiej niż ktokolwiek inny, bo jej doświadczenie tego, co się dzieje, gdy reguł nie ma lub ich nikt nie respektuje, jest dotkliwie konkretne.
Test instytucji i test Warszawy
Debaty z kandydatami zaplanowano na tydzień od 20 kwietnia 2026 roku. Rada Bezpieczeństwa powinna rozpocząć formalny proces selekcji do końca lipca. Nowy sekretarz generalny obejmie stanowisko 1 stycznia 2027 roku [19].
Po ośmiu dekadach i dziewięciu mężczyznach na czele ONZ rośnie presja, by tym razem wybór był historyczny i po raz pierwszy szefową organizacji zostałaby kobieta. Zgromadzenie Ogólne „z żalem odnotowało, że żadna kobieta nigdy nie sprawowała tej funkcji” i wezwało państwa członkowskie do wysuwania kandydatek [20]. Polska, popierając Bachelet lub Grynspan, mogłaby jednocześnie posłużyć się tym argumentem i wzmocnić własną pozycję jako państwo działające aktywnie na rzecz reformy systemu.
Wybory na sekretarza generalnego ONZ są pytaniem o to, które państwa cenią legitymizację multilateralną na tyle, by o nią walczyć. Polska, zaproszona do G20, obciążona historią i usytuowana w regionie, w którym porządek oparty na regułach jest warunkiem bezpieczeństwa, ma więcej powodów niż większość, by na to pytanie odpowiedzieć. Milczenie jest też decyzją, tyle że taką, która nic nie kosztuje i nic nie daje.
Przypisy
[1] Por. Maciej Dachowski, Aktor niekonieczny. Znikanie Rosji z systemu międzynarodowego, Komentarz Pułaskiego, luty 2026; Maciej Dachowski, Poza fałszywym wyborem. Rada Pokoju Trumpa jako test reguł i władzy, Komentarz Pułaskiego, styczeń 2026.
[2] Maciej Dachowski, Negotiating the Same War. Russia’s Continuum, America’s Cycles, and Why Momentum Still Isn’t Change, Komentarz Pułaskiego, grudzień 2025.
[3] UN News, Iran strikes ‘squandered a chance for diplomacy’: Guterres, 28 February 2026; por. Maciej Dachowski, Wojna w cieniu. Pakistan–Afganistan w czasie eskalacji wokół Iranu, Komentarz Pułaskiego, marzec 2026.
[4] United Nations, Secretary-General’s remarks to the General Assembly on Priorities for 2026, 15 January 2026.
[5] Maciej Dachowski, Poza fałszywym wyborem, op. cit.
[6] Wendell Willkie, One World, Simon & Schuster, Nowy Jork 1943; Samuel Zipp, The Idealist: Wendell Willkie’s Wartime Quest to Build One World, Harvard University Press, 2020; Maciej Dachowski, Wycofanie jako doktryna. Amerykańska władza między instytucją a precedensem, Komentarz Pułaskiego, styczeń 2026.
[7] Maciej Dachowski, Aktor niekonieczny, op. cit.
[8] Council on Foreign Relations, The Role of the UN Secretary-General, wrzesień 2025; AMUN, Seventy Years of Secretaries-General: From Lie to Guterres; Better World Campaign, Becoming Secretary-General, listopad 2025.
[9] G. John Ikenberry, After Victory: Institutions, Strategic Restraint, and the Rebuilding of Order after Major Wars, Princeton University Press, 2001; Security Council Report, Special Research Report: Appointment of the UN Secretary-General, 2015.
[10] United Nations, Selection and Appointment of the Next Secretary-General, un.org/en/sg-selection-and-appointment, dostęp: marzec 2026; 1for8billion.org, Candidates and speculation, dostęp: marzec 2026.
[11] Rafael Mariano Grossi, Renewing the Promise: A United Nations that Works, vision statement, listopad 2025, opublikowany również przez Buenos Aires Times, 27 listopada 2025.
[12] Joint letter regarding the nomination of Michelle Bachelet Jeria by Chile, Brazil and Mexico, 2 February 2026 [A/80/616-S/2026/56]; Reuters, Explainer: How will the next UN chief be chosen and who wants the job?, 3 February 2026.
[13] Better World Campaign, Becoming Secretary-General, listopad 2025; Maya Plentz, Who will be the next UN Secretary-General?, The UN Brief, grudzień 2025.
[14] Pan African Visions, Macky Sall’s UN Bid Is a High-Stakes Test of Power, Principle and the Veto System, 4 marca 2026; The Peninsula Qatar, Two more candidates nominated for next UN secretary-general, 5 marca 2026.
[15] Council on Foreign Relations, The Role of the UN Secretary-General, op. cit.; Ethics & International Affairs, Secretary-General selection process and the P5 stranglehold on power.
[16] Maciej Dachowski, G20, Polska i Azja Środkowa. Co naprawdę oznacza zaproszenie do Miami, Komentarz Pułaskiego, grudzień 2025.
[17] Maciej Dachowski, G20, Polska i Azja Środkowa, op. cit.; Maciej Dachowski, Wycofanie jako doktryna, op. cit.
[18] Maciej Dachowski, Negotiating the Same War, op. cit.; White House readout of President Trump call with European leaders, 28 December 2025.
[19] United Nations General Assembly, Letter from the President of the General Assembly on interactive dialogues with candidates, 14 January 2026; Security Council Report, The Search for the Next UN Secretary-General Begins, December 2025 Monthly Forecast.
[20] United Nations General Assembly resolution 79/327, Revitalization of the work of the General Assembly, 5 September 2025.
[21] Maciej Dachowski, G20, Polska i Azja Środkowa, op. cit.; Maciej Dachowski, Wycofanie jako doktryna, op. cit.

