Indyjska wyborcza rewolucja

Indyjska wyborcza rewolucja

15 maja 2014 r. Indyjska Główna Komisja Wyborcza ogłosiła oficjalnie wynik wyborów parlamentarnych. Mimo, iż spodziewano się zwycięstwa koalicji pod przewodnictwem Indyjskiej Partii Ludowej (Bharatiya Janata Party, BJP), to jego skala zaskoczyła obserwatorów indyjskiej sceny politycznej. BJP zdobyła 283 miejsca w izbie niższej (Lok Sabha), czyli o 11 więcej niż wynosi zwykła większość parlamentarna, zaś łącznie z partnerami koalicyjnymi zwycięzcy mają 336 posłów na ogólną liczbę 543 miejsc. Rządzący dotychczas Indyjski Kongres Narodowy uzyskał 44 miejsca (w poprzednich wyborach zdobył 209). W rezultacie wyborów Indie weszły w nowy etap – bardziej asertywny i nacjonalistyczny, ale też zdecydowanie bardziej otwarty ekonomicznie.

Skala klęski partii Mahatmy Gandhiego, Javaharlala Nehru i Indiry Gandhi, która doprowadziła Indie do niepodległości i rządziła przez 54 z 67 lat wolnej Republiki Indyjskiej jest niebywała, głównie ze względu na fakt, że będąc przez wiele lat partią władzy dysponowała ona rozbudowaną strukturą administracyjną (aktywiści partyjni byli równocześnie urzędnikami rządowymi, stanowiąc de facto odrębna kastę, dysponującą ogromnymi środkami finansowymi). Koszty kampanii wyborczej wyniosły ok. 5 miliardów dolarów, ustępując w skali globalnej tylko Stanom Zjednoczonym. Skala indyjskich wyborów była olbrzymia – w tym roku uprawnionych do głosowania było 815 milionów osób, a frekwencja wyborcza była najwyższa w historii (wyniosła 66,3 proc.). Zwycięska partia BJP uzyskała 31 proc. oddanych głosów, ale zgodnie z indyjskim systemem wyborczym (okręgi są jednomandatowe) przełożyło się to na 51,9 proc. mandatów. Kongres pozyskał głosy 19,3 proc. wyborców, ale zdobył tylko 8,1 proc. miejsc w parlamencie. Niezadowolenie Hindusów wobec rządów Kongresu obrazuje także wynik aktualnego sekretarza generalnego partii Rahula Gandhiego. W okręgu Amethi, w północnoindyjskim stanie Uttar Pradesh, uzyskał on 46,6 proc. głosów, co oznacza spadek o 25,1 proc. w stosunku do wyborów w 2009 r. Jest to najniższy w historii rezultat dla przedstawiciela dynastii Gandhich w okręgu, który gwarantował jej przedstawicielom miejsce w parlamencie od kilkudziesięciu lat.

Poza Kongresem wielkim przegranym indyjskich wyborów jest lewica. Rządziła ona niepodzielnie przez kilkadziesiąt lat w Bengalu Zachodnim oraz w Kerali i zdobywała liczne mandaty na północy Indii. Obecnie posiadać będzie w sumie 10 posłów. Sukces odniosły natomiast partie regionalne – AIDMK (byłej aktorki Jayalalithy) oraz Trinamool Congrss, również z żeńskim przywódcą – Mamatą Banerjee.

Przyczyny porażki Kongresu

Głównym tematem kampanii wyborczej były sprawy gospodarcze: spadek tempa wzrostu gospodarczego, brak inwestycji infrastrukturalnych, szalejąca inflacja i wysokie bezrobocie. Na tym tle skandale korupcyjne (węglowy i związane z zamówieniami dla wojska), powszechne łapówkarstwo oraz brak reakcji rządu w Delhi na oczywiste przestępstwa polityczne i urzędnicze, przyczyniły się do klęski wyborczej Kongresu. Skala korupcji politycznej w Indiach jest ogromna. Wybór na posła uznawany jest za doskonałą inwestycję, a dochody parlamentarzystów pochodzą przede wszystkim z łapówek, płaconych przez przedsiębiorców zainteresowanych uzyskaniem zamówień rządowych lub korzystnego ustawodawstwa. Korupcja polityczna była kojarzona przede wszystkim z Kongresem. Sprawa dostaw szwedzkiego uzbrojenia dla indyjskiej armii wyszła na jaw dzięki publikacjom władz w Sztokholmie, które wykazały uwikłanie rodziny Gandhich w płatnościach łapówkowych (sprawa nigdy nie została do końca wyjaśniona). Tradycje korupcji nie są czymś wyjątkowym w Indiach, ale dynamiczny rozwój kraju pozwalał bagatelizować skalę problemu. Rządy Kongresu w latach 2009-2014 to jednak okres zapaści ekonomicznej i nieudolności administracyjnej, które przypomniały społeczeństwu także o problemie korupcji.

Wybory 2014 r. są rekordowe jeszcze z jednego względu – liczby posłów, na których ciążą kryminalne zarzuty (jest ich obecnie 186, czyli 1/3 parlamentarzystów). Prym wiedzie tu zwycięska BJP (98 posłów). W prawodawstwie indyjskim nie ma ograniczeń biernego prawa wyborczego dla osób z kryminalną przeszłością, choć z drugiej strony fakt wyboru nie zawiesza postępowania (brak immunitetu poselskiego).

Zwycięzcy

Narendra Modi był przez dwanaście lat premierem graniczącego z Pakistanem stanu Gudżarat, ze znaczącym odsetkiem muzułmanów. W trakcie tworzenia Indii i Pakistanu w 1948 r. wielu z nich opowiedziało się za Pakistanem, jednak większość hinduistyczna sprzeciwiła się jakiemukolwiek podziałowi Gudżaratu. Napięcia pozostały, przeradzając się od czasu do czasu w krwawe starcia. W 2002 r., po tym jak spłonął pociąg wiozący powracających z pielgrzymki hinduistów miały tam miejsce pogromy muzułmanów. Modiego oskarżono wtedy o sprzyjanie tłumowi hinduistycznych prześladowców, choć możliwości władzy były niewielkie (policja nie interweniowała, mimo wezwań do spokoju). Wydarzenia w Gudżaracie odbiły się szerokim echem w sąsiednim Pakistanie oraz na Zachodzie – USA i państwa UE anulowały Modiemu wizę i zamroziły wszelkie oficjalne kontakty. Z drugiej strony, Japonia, Singapur, Chiny i Izrael rozwijały kontakty z jego rządem, co przyniosło im szereg kontraktów infrastrukturalnych w rozwijającej się w szybkim tempie gospodarce tego stanu.

Sukces gospodarczy Gudżaratu stał się główną przepustką BJP do zwycięstwa. Badania opinii publicznej wykazują, że Modi cieszy się poparciem 78 proc. Hindusów, znacznie większym niż jego partia BJP (54 proc.). Narendra Modi prezentował się, jako znakomity mówca oraz człowiek pochodzący z niskiej kasty. Jego sukces w administrowaniu Gudżaratem, idee misji wielkiego narodu Indii przemawiały do wszystkich. Jego przeciwnikiem był Bramin Rahul Gandhi, przedstawiciel najwyższej kasty, dziedzic elity władzy, „obcy” (jego matka jest Włoszką), nieradzący sobie z tłumem i pozbawiony jakiejkolwiek charyzmy.

Modi jest już formalnym premierem Indii. Obecnie tworzy rząd, a skala zwycięstwa umożliwia mu skomponowanie go według własnych potrzeb. Opozycja wewnątrzpartyjna, którą tworzył wieloletni przywódca BJP Advani, została zmarginalizowana, a partnerzy koalicyjni muszą zaakceptować takie stanowiska, jakie da im nowy premier (BJP ma bez koalicjantów wystarczającą większość).

Polityka zwycięzców

N. Modi w zakresie kwestii gospodarczych będzie realizował taką politykę, jaką z powodzeniem prowadził w Gudżaracie (współpraca z inwestorami zagranicznymi, rozbudowa infrastruktury i energetyki, inwestycje w sektorze IT). Zapewne ograniczy też skalę korupcji. Jego Hindutwa, czyli pragnienie Wielkich Indii w zakresie polityki zagranicznej, może zaowocować większymi nakładami na siły zbrojne, na co liczą na to dostawcy z Rosji, Izraela, USA i Niemiec.

Doświadczenia N. Modiego, jako premiera Gudżaratu dotyczą przede wszystkim jego kontaktów z sąsiednim Pakistanem. Jego wybór na premiera Indii został przyjęty negatywnie w Islamabadzie, a Pakistan obawia się konfrontacyjnego stanowiska nowego premiera. Infiltracja terytorium Indii przez muzułmańskich dżihadistów trwa od dziesięcioleci (szczególnie w Kaszmirze, w mniejszej skali w Gudżaracie), ale dotychczas władze w Delhi bagatelizowały problem, uznając, że ostra reakcja może przerodzić się w wojenną konfrontację.

Bardziej konfrontacyjnego stanowiska Indii wobec istniejących problemów we wzajemnych relacjach spodziewają się także Chiny. Główne problemy to przede wszystkim wzajemne roszczenia terytorialne – Indii do terenów Aksai Chin, zaś ChRL do terytorium indyjskiego stanu Arunczal Pradesz. Modi w trakcie kampanii wyborczej w tym stanie określił ekspansjonistyczne Chiny jako zagrożenie dla pokoju we Azji Południowej. Konflikt na linii Delhi-Pekin dotyczy także zaangażowania militarnego i gospodarczego Chin w Pakistanie i na Sri Lance. Poprzedni rząd M. Singha podjął wstępne kroki w celu nawiązania wielostronnej współpracy wojskowej i ekonomicznej z innymi państwami Azji zagrożonymi chińską ekspansją (Japonia, Tajwan, Filipiny i Wietnam). Spodziewać się należy, że obecne władze będą dążyć do rozwoju tej współpracy przy niewątpliwym cichym wsparciu Waszyngtonu.

Relacje z Waszyngtonem obciążone są stanowiskiem USA wobec Modiego po wydarzeniach z 2002 r. Obserwatorzy sceny politycznej zwrócili uwagę, że powyborcza odpowiedź Modiego na gratulacje Baracka Obamy miała charakter zdawkowy. Tego typu działania nie mają jednak kluczowego znaczenia w międzynarodowej praktyce politycznej, gdzie liczą się interesy, a te między Indiami i Stanami Zjednoczonymi są rozliczne. USA to decydujący rynek dla indyjskiego eksportu IT, dzięki któremu Delhi od wielu lat notuje wielomiliardową nadwyżkę handlową. Coraz większe znaczenie ma amerykański eksport zbrojeniowy, wypierający stopniowo dostawców rosyjskich i ukraińskich. Nowym czynnikiem w relacjach indyjsko-amerykańskich jest też diaspora hinduska w USA. Nie jest ona zbyt liczna, ale jest bardzo dobrze zorganizowana, ambitna i aktywna politycznie. Zwrot Waszyngtonu w kierunku Azji będzie w coraz większym stopniu brał pod uwagę Indie, które już w czasach urzędowania pierwszego premiera Indii – Nehru w latach czterdziestych XX w. były uważane za naturalnego sojusznika (dwie największe światowe demokracje).

Unia Europejska nie ma na tym tle zbyt wielu atutów. Nie stanowi jedności politycznej i gospodarczej, a poszczególne państwa UE prowadzą samodzielną, często wzajemnie konkurencyjną politykę. Kryzys ekonomiczny, który dotknął Francję, Włochy i Wielką Brytanię znacznie ograniczył możliwości ekspansji gospodarczej tych krajów. Niemcy starają się zająć ich miejsce, ale w starciu z firmami amerykańskimi, japońskimi i chińskimi nie są podmiotem wystarczająco silnym.

W rezultacie wyborów Indie weszły w nowy, zdecydowanie odmienny od poprzedniego etap swojej historii. Niewątpliwie bardziej asertywny, nacjonalistyczny, ale też zdecydowanie bardziej otwarty ekonomicznie. Oznacza to powrót na scenę globalną partnera rosnącego w ekonomiczną i militarną siłę.

Autor: Daniel S. Zbytek, Senior Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego