KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Chiny: Jedna Partia, Jeden Wódz

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Chiny: Jedna Partia, Jeden Wódz

13 marca 2018 r.

Obecnie w Chinach mamy do czynienia z kolejnymi przewartościowaniami. Najpierw obecne kierownictwo „piątej generacji” pod wodzą Xi Jinpinga odeszło od poprzedniej strategii skromnego i stopniowego zwiększania potęgi, zaproponowanej przez wizjonera reform Deng Xiaopinga, na rzecz nowej asertywności i wizji „chińskiego renesansu”. W ostatnich dniach natomiast parlament na dorocznej sesji zatwierdził powrót do dominacji KPCh oraz jednoosobowych rządów jej lidera. To poważny zwrot, zapewne o daleko idących konsekwencjach.

O tym z czego wynikają zmiany można jedynie spekulować. W autorytarnych Chinach kwestia nowelizacji Konstytucji (z 1982 r.) nie może być publicznie omawiana. Jest pewne, że intelektualiści starszego pokolenia, pamiętający przemoc czasów „rewolucji kulturalnej” (1966-76), a nawet jej hunwejbini, którzy po wykonaniu „rewolucyjnego zadnia” zostali zesłani na wieś, nie przyjmą z aprobatą tej zmiany. Chińskie elity pamiętają bowiem doskonale, jakie skutki przyniosła żelazna zasada jedności Partii i Państwa, do czego teraz powrócono oraz wiedzą, jak łatwo jest wypaczyć jednoosobowe rządy, które teraz wracają – wbrew przestrogom Deng Xiaopinga, osobiście nimi doświadczonego, który zaproponował Chinom zbiorowe rządy i „kolektywnego Cesarza” (w formule 7-osobowego Stałego Komitetu Biura Politycznego KC KPCh). Xi Jinping odszedł jednak od tej polityki. Umocnił siebie, a także najwierniejszego współpracownika w poprzednim (2012-17) kierownictwie, odpowiedzialnego za bezprecedensową kampanie antykorupcyjną Wang Qishana, którego utrzymano w najwyższych władzach bez względu na wiek (69, a dotychczasowa cezura pełnienia najwyższych stanowiska to 68 lat).

Trudno wskazać jednoznacznie z czego wynikają ww. zmiany. Wszystko kryje się bowiem w głowie „nowego Cesarza”, czyli – jak mówią znawcy Chin cesarskich – „jedynego w państwie, który myśli” (bo cała reszta wykonuje jego wolę). Można wysunąć pewne wyjaśnienia:

– Xi w kampanii antykorupcyjnej naruszył tyle indywidualnych i zbiorowych interesów, w tym wielu „tygrysów” najwyższej rangi (swego konkurenta do objęcia najwyższych stanowisk w państwie Bo Xilaia, szefa bezpieki Zhou Yongkanga, wielu generałów itd.), że musi dalej trzymać władzę w ręku. Jej oddanie groziłoby zarówno jemu, jak Wang Qishanowi (bez władzy ich losy mogłyby być niepewne).

– Chiny w ramach stale dokonującej się transformacji zauważalnie wracają do tradycji. Tradycja ta to jednak nic innego niż silne państwo, autorytarna władza z cesarzem w centrum.

– Xi ogłosił wiele ambitnych planów i projektów, w tym dwa nowe Jedwabne Szlaki na scenie globalnej oraz „dwa cele na stulecie” na scenie wewnętrznej. Pierwszy, to budowa (do 2021 r., na stulecie KPCh) klasy średniej, która ma „nieść ze sobą” dalsze reformy, a drugi, ambitniejszy, na stulecie ChRL (1 października 2049) mówi nawet o „wielkim renesansie chińskiego narodu”. Jednak żadnego renesansu nie będzie, jeśli Chiny będą nadal podzielone i po drugiej stronie Cieśniny Tajwańskiej będzie trwał inny organizm z Chinami w nazwie. Dlatego, chcąc te plany, a nawet wizje wprowadzić w życie, trzeba wszystko trzymać „twardą ręką”.

Wnioski

Wdrażane zmiany są ryzykowne i niebezpieczne. Na krótką metę mogą okazać się skuteczne, na dłuższą – wszystko zależy od odporności psychicznej Xi, gdyż – jak wiadomo – „absolutna władza wypacza absolutnie”. Natomiast systemu równowagi i kontroli w Chinach brak, a obecne zmiany umacniają jeszcze jedną formułę: „partia nad prawem”, a nie państwo prawa. Najpierw rosła asertywność władz, teraz rośnie ich autorytaryzm.

Można argumentować, że Korea Południowa czy Tajwan, zanim zbudowały obecny dobrobyt, były autokracjami. Chiny znajdują się jednak już teraz na innym etapie: chińskie władze mówią na przykład o społeczeństwie innowacyjnym, zielonej, a nawet bezwęglowej gospodarce, itd. Pytaniem pozostaje jednak jak implementować te założenia (ma stać się to do 2035 r., jakby to wynikało z dokumentów ostatniego XIX zjazdu KPCh w ub.r.), kiedy  innowacyjność, to wolność i indywidualna inicjatywa, kreatywność i brak kontroli, a nie dyktat z góry.

Chiny, obecnie już druga gospodarka na świecie, nawet nie kryją, że chcą być pierwsze – nie tylko gospodarczo. Pytaniem pozostaje czy uda im się osiągnąć ten cel z jednym, nawet oświeconym i doświadczonym władcą i rządami jednej Partii stanowiącej ponownie jedność z nadal wszechmocnym państwem. Znaków zapytania rodzi się wiele, a chodzi o przyszłość światowego mocarstwa. „Jak Chiny kichną, zatrzęsień się świat” – mówi znane powiedzenie. Właśnie kichnęły.

Autor: Prof. Bogdan Góralczyk, Senior Fellow w Programie Polityka Międzynarodowa Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, politolog i sinolog, profesor UW, b. ambasador w państwach Azji. Właśnie przygotował nowy obszerny tom nt. Chin pt. „Wielki Renesans”, który ukaże się późnym latem br.