KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Konferencja bliskowschodnia – USA i Polska promują przyszłość pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie?

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Konferencja bliskowschodnia – USA i Polska promują przyszłość pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie?

11 stycznia br., sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił w wywiadzie udzielonym telewizji Fox News, że USA wraz z Polską w dniach 13-14 lutego br., zorganizują konferencję ministerialną, skupiającą się na zagadnieniu bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Na konferencji mają się pojawić przedstawiciele około sześćdziesięciu państw z całego świata, w tym z dziesięciu krajów Bliskiego Wschodu. Organizacja konferencji w Warszawie stała się powodem napięć i pogorszenia stosunków na linii Warszawa – Teheran.

Według słów Mike’a Pompeo, powodem zorganizowania konferencji jest szerokie międzynarodowe zainteresowanie budowaniem pokojowego i stabilnego Bliskiego Wschodu. W tym celu zorganizowane zostanie spotkanie ministrów, które oficjalnie ma dotyczyć takich kwestii jak: terroryzm i ekstremizm; rozwój technologii rakietowych; handel morski i jego bezpieczeństwo; zagrożenia stwarzane przez uzbrojone grupy w całym regionie Bliskiego Wschodu; kryzysy regionalne i ich skutki dla ludności cywilnej na Bliskim Wschodzie (zwłaszcza sytuacja w Syrii i Jemenie); cyberbezpieczeństwo i pojawiające się zagrożenia dla sektora energetycznego oraz przeciwdziałanie ekstremizmowi.

Ponadto Pompeo zaznaczył, że spotkanie ma służyć upewnieniu się, że Iran nie będzie wpływał destabilizująco na region Bliskiego Wschodu. Właśnie to stwierdzenie – oraz brak zaproszenia delegacji Islamskiej Republiki Iranu do udziału w konferencji – spowodowało uznanie jej przez Irańską prasę za bezpośrednio wymierzoną w rząd w Teheranie.

W optyce USA, celem konferencji jest również uspokojenie amerykańskich sojuszników zaskoczonych decyzją prezydenta Donalda Trumpa o  wycofaniu wszystkich (liczących około 2 tysięcy żołnierzy) oddziałów amerykańskich z terytorium Syrii. Decyzja ta wywołała uzasadnione obawy bliskowschodnich sojuszników USA (takich jak Arabia Saudyjska, ZEA, Katar, Kuwejt, Bahrajn czy Izrael), związane ze zmniejszeniem zaangażowania Stanów Zjednoczonych i jednoczesnym wzrostem wpływów Teheranu na kształtowanie przyszłości w regionie Bliskiego Wschodu.

Stanowisko Iranu

Islamska Republika Iranu uznaje warszawską konferencję za próbę stworzenia anty-irańskiej koalicji, czemu zdecydowanie zaprzeczają jej inicjatorzy. Strona Irańska bardzo ostro odniosła się do amerykańsko-polskiej inicjatywy nazywając ją „anty-irańskim cyrkiem”. Według Teheranu, możliwym celem  tej konferencji jest rozbicie jedności państw UE w zakresie polityki wobec Iranu. Dotychczas była ona dosyć solidarna i krytyczna wobec wypowiedzenia porozumienia nuklearnego (JCPOA) przez USA. Poprzez konferencję Stany Zjednoczone mogą wywierać presję na państwa członkowskie UE i próbować skłonić je do zaostrzenia polityki wobec Iranu, doprowadzając do jego dalszej izolacji. Tak postrzegane przez Teheran wydarzenie,  jawi się jako próba stworzenia koalicji mającej na celu zwiększenie presji na Iran i zmuszenie szyickiego rządu do ustępstw. Irański minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif,  skomentował wybór miejsca odbycia się konferencji jako dowód wstydliwego ugięcia się Polski pod presją Stanów Zjednoczonych. Pod koniec stycznia br., podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP Maciej Lang spotkał się w Iranie ze swoim odpowiednikiem Abbasem Aragczim, aby wyjaśnić kontrowersje związane z konferencją oraz zapewnić stronę irańską o braku złej woli ze strony Polski. Organizacja konferencji o możliwym wymiarze anty-irańskim w Warszawie, biorąc pod uwagę dotychczasowe pozytywne relacje obu krajów, wzbudziła zaskoczenie zarówno w Polsce, jak i w Iranie.

Powstaje więc pytanie, dlaczego konferencja została zorganizowana w Warszawie. W tym kontekście trzeba zaznaczyć, że obecne stosunki dyplomatyczne USA z ich tradycyjnymi partnerami w bliskowschodniej polityce są dosyć skomplikowane. Ze względu na zdecydowaną i ostrą politykę zagraniczną prezydenta Donalda Trumpa, relacje USA z częścią państw UE (np. Niemcami i w mniejszym stopniu Francją) w ostatnim czasie ochłodziły się. Turcja, w związku m.in. z brakiem zgody na ekstradycję Fetullaha Gülena uznawanego za inspiratora nieudanej próby przewrotu z 2016 roku, również ochłodziła swój stosunek do administracji amerykańskiej. Kontrowersje związane z zabójstwem Dżamala Chaszukdżiego komplikują relacje z Arabią Saudyjską na tyle, że organizacja konferencji u Saudów  stała się nierealna. Z kolei Bahrajn jest izolowany przez Saudów, więc tak jak i Izrael byłby bardzo niewygodną lokalizacją dla przywódców państw arabskich. W tym kontekście Polska jako lojalny i silnie zorientowany na Waszyngton sojusznik USA w Europie, stała się dosyć wygodnym miejscem do organizacji wyżej wymienionej konferencji. Ponadto po osiągnięciu pewnych sukcesów na arenie międzynarodowej takich jak organizacja szczytu NATO w lipcu 2016 roku oraz objęciu stanowiska niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ w styczniu 2018 roku, Polska stara się podejmować bardziej aktywne działania na arenie międzynarodowej. Minister spraw zagranicznych Polski, Jacek Czaputowicz poinformował że strona polska jest zadowolona z zapowiedzianej frekwencji (na zaproszenie, pozytywnie odpowiedziało około sześćdziesięciu państw) oraz politycznej rangi delegatów mających przybyć do Warszawy.

Wnioski

Organizacja konferencji promującej przyszłość pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie w Warszawie, może przynieść różne skutki. Jej organizatorzy, uczestnicy jak i sam Iran mają zupełnie inne definicje jej sukcesu. Strona polska, jak się wydaje, aspirując do podjęcia roli mediatora pomiędzy USA a UE w sprawie Iranu, będzie starała się ujednolicić „zachodnią” politykę bliskowschodnią. Jeśli ten plan się powiedzie, warszawska konferencja może zaowocować nową spójną polityką i planem stabilizacji tego regionu. Natomiast jeśli zakończy się ona fiaskiem, a delegaci nie dojdą do porozumienia, będzie to postrzegane jako wyraźny sygnał, że w najbliższym czasie utrzymanie spójnej polityki Zachodu wobec regionu będzie coraz trudniejsze. Dla niebędącego zaproszonym Iranu, najlepszym wynikiem było by jej zbojkotowanie przez wysoko postawionych przedstawicieli zaproszonych państw, ponieważ dyplomatycznie wzmocniłoby to Teheran ukazując podziały panujące pomiędzy krajami Zachodu. Warszawa chce dobrych stosunków z Teheranem o czym świadczy choćby rządowy program GO IRAN mający na celu zwiększenie wymiany gospodarczej pomiędzy dwoma krajami. Jednak na dzień dzisiejszy, Polska zdaje się wycofywać z tych planów. Warto pamiętać, że Warszawa stara się przekonać amerykańską administrację do zwiększenia obecności wojskowej mającej wzmocnić wschodnią flankę NATO (dlatego może być bardziej przychylna stanowisku USA w kwestiach Bliskiego Wschodu, licząc na ustępstwa w sprawach bezpieczeństwa). Jednak ostateczny wynik konferencji zależy od rangi i ilości jej uczestników oraz jej faktycznego celu, który nie jest do końca jasny i zdaje się nie być jednolity. Pewnym jest natomiast, że jeśli konferencja zakończy się fiaskiem, nie okaże się ona opłacalnym przedsięwzięciem dla Polski (biorąc pod uwagę, że jej ceną jest pogorszenia kontaktów z Iranem).

Autor: Stanisław Mrówka, autor zewnętrzny