KOMENTARZ PUŁASKIEGO – S. Mrówka: Konferencja bliskowschodnia w Warszawie – „Proces warszawski” alternatywą dla kwartetu madryckiego?

KOMENTARZ PUŁASKIEGO – S. Mrówka: Konferencja bliskowschodnia w Warszawie – „Proces warszawski” alternatywą dla kwartetu madryckiego?

Delegacje sześćdziesięciu dwóch państw świata, w dniach 13-14 lutego br. spotkały się w Warszawie, aby debatować na temat bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu. Ministerialna konferencja bliskowschodnia zakończyła się, budząc skrajne emocje i pozostawiając najważniejsze pytania dotyczące sytuacji na Bliskim Wschodzie bez odpowiedzi.

Wymiar ogólny

Oświadczenie współprzewodniczących konferencji, czyli Ministra Spraw Zagranicznych RP Jacka Czaputowicza oraz Sekretarza Stanu USA Mika Pompeo, po konferencji poświęconej budowaniu pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, podkreśla szeroki i aktywny udział jej uczestników. Według organizatorów świadczy to o zaangażowaniu międzynarodowej społeczności w zwalczaniu niestabilności nad Zatoką Perską. Oficjalnym wynikiem warszawskiej konferencji jest międzynarodowa inicjatywa na rzecz budowania lepszej przyszłości dla Bliskiego Wschodu. Społeczność międzynarodowa, według deklaracji, chce prowadzić wysiłki na rzecz pokoju i bezpieczeństwa poprzez powołani siedmiu grup roboczych, mających działać na rzecz wypracowania konkretnych rozwiązań. Jednocześnie Polska i Stany Zjednoczone rekomendują, by uczestnicy tej konferencji spotkali się ponownie w przyszłości, w celu przedyskutowania postępów poczynionych przez grupy robocze. Tym samym organizatorzy konferencji przejawiają chęć sformułowania nowego formatu rozmów o Bliskim Wschodzie (nazwanego „procesem warszawskim”). Jak się wydaje, jest to próba zmiany dotychczasowego formatu międzynarodowych rozmów o Bliskim Wschodzie nazywanego kwartetem madryckim (w skład którego wchodzą ONZ, USA, UE i Rosja), który ze względu na sprzeczne interesy członków faktycznie przestał istnieć.

Poza wyraźną próbą stworzenia nowej formuły dyskusji na temat bezpieczeństwa i stabilizacji Bliskiego Wschodu, ministerialna konferencja w Warszawie nie zaowocowała żadnymi konkretnymi pomysłami rozwiązania trudnej sytuacji tego regionu. Niestety konferencja nie określiła spójnej polityki rozwiązania konfliktu pomiędzy Izraelem a Palestyną, oficjalnym rządem w Jemenie a opozycyjnymi siłami Huti, Arabią Saudyjską a Katarem czy wojny w Syrii. Ze względu na brak reprezentantów Palestyny, Ruchu Huti, dystans w kontaktach Saudyjsko – Katarskich oraz nieobecność delegacji rosyjskiej, wszelkie rozmowy na temat tych konfliktów były bardzo jednostronne i bezowocne.

Jednym z pośrednich celów konferencji było też zbliżenie izraelsko-arabskie, którego motorem miało być wspólne zagrożenie agresywną polityką Teheranu. Jednak pomimo uścisków dłoni oraz dyplomatycznych formuł, pełne porozumienie tych stron nie jest możliwe ze względu na Palestynę, która wciąż pozostaje głównym elementem konfliktującym te strony.  Strona amerykańska podtrzymała zapowiedź wycofania się z Syrii, nie podejmując tematu planowanej tureckiej agresji na (w większości kurdyjskie) Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF). Ponadto przewidywania Teheranu okazały się faktem. Pomimo usilnych prób załagodzenia agresywnej retoryki USA i Izraela przez polskich dyplomatów, konferencja przyjęła wyraźnie anty-irański charakter. Regionalna aktywność Iranu, mająca na celu poszerzenie strefy wpływów w regionie Bliskiego Wschodu budzi niepokój Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Obecnie Teheran ma silny wpływ na Irak i Syrię, a także grupy „proxy” działające obecne w Jemenie, Libanie czy Gazie. W ostatnich miesiącach Teheran podejmuje również wysiłki na rzecz zbliżenia z Azerbejdżanem.

Skutki dla Polski

Oficjalne komunikaty płynące z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych jednoznacznie uznają konferencję za sukces. Jako organizator strona polska zapewniła bezpieczeństwo, dogodne warunki oraz miejsce spotkania ponad sześćdziesięciu delegacjom z całego świata. To warto uznać za sukces. Jednak w kontekście politycznym trzeba wyraźnie zaznaczyć, że rola Polski jako współorganizatora warszawskiej konferencji została przyćmiona przez reprezentującego Izrael premiera Benjamina Netanjahu. Izraelski premier, prowadząc swoją własną politykę obliczoną na uzyskanie wzrostu poparcia przed wyborami parlamentarnymi, starał się zdominować konferencję poprzez niezwykle agresywną retorykę wymierzoną przeciw Iranowi (której wtórowała również strona amerykańska). W kwestii stosunków polsko-amerykańskich czy polsko-izraelskich, z pewnością można zauważyć kontynuację polityki pro-amerykańskiej oraz próbę zbliżenie Warszawy i Tel Awiwu. Konferencja potwierdza atlantycki kierunek polskiej polityki zagranicznej. Niestety plan polskiego MSZ, w myśl którego Polska miała stać się mediatorem pomiędzy UE i USA zakończył się niepowodzeniem. W zakresie europejskim, nie udało się doprowadzić do zbliżenia koncepcji politycznych USA i UE wobec Teheranu. Brak delegatów wysokiego szczebla z Francji oraz Niemiec potwierdza trwanie konfliktu na linii UE-USA, wywołanego wypowiedzeniem porozumienia nuklearnego przez USA.

Perspektywa Irańska

MSZ Iranu określa warszawską konferencję i jej komunikat końcowy jako fiasko dyplomacji USA.  Uznając ją za próbę stworzenia koalicji anty-irańskiej, rzecznik prasowy irańskiego MSZ Bahram Ghassemi, podkreślił niewielka liczbę oraz niską rangę dyplomów odwiedzających Warszawę. Tym samym zauważył nieobecność reprezentantów Iraku, Libanu, Turcji, Syrii, Palestyny oraz Iranu, bez których nie można decydować o przyszłości Bliskiego Wschodu. Sam komunikat końcowy został przez Teheran uznany za dokument nie mający żadnego znaczenia i wartości. Warto też zaznaczyć, że irańskie MSZ nie postrzega Warszawy jako samodzielnego podmiotu decydującego o organizacji konferencji bliskowschodniej. Dowodzi tego brak bezpośredniego odniesienia do Polski w komunikatach irańskiego MSZ. Wydaje się, że pomimo oczywistego ochłodzenia stosunków na linii Warszawa – Teheran, irański pragmatyzm zwycięży i nie dojdzie do zerwania ekonomicznych więzi. Iran w obliczu sankcji oraz skomplikowanej sytuacji gospodarczej nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek dodatkowe straty ekonomiczne.

W kontekście warszawskiej konferencji trzeba też wspomnieć o zorganizowanym przez Rosję szczycie w Soczi.  Spotkanie głów państw takich jak Turcja, Rosja i Iran jest odbierana jako wyraźny sygnał symbolizujący opozycje do amerykańskiej polityki wobec Bliskiego Wschodu. Ciekawym jest udział Turcji w jawnie anty-amerykańskim przedsięwzięciu, co jest to kolejnym aktem pogłębiający różnice między tymi państwami.

Wnioski

Warszawska ministerialna konferencja bliskowschodnia powinna być analizowana i oceniana na wielu poziomach. Dla administracji amerykańskiej była to próba budowy nowego formatu dyskusji na temat przyszłości Bliskiego Wschodu. Tą inicjatywę (nazwaną procesem warszawskim) będzie można ocenić dopiero za jakiś czas – na podstawie jej rozwoju i ewentualnych efektów. Irański rząd prowadzi ostrą retorykę i w tym tonie odpowiedział na polsko-amerykańską inicjatywę. Dodatkowo napięcie na linii USA – Iran zwiększyły odpowiednio: zamach terrorystyczny, który miał miejsce w graniczącej z Afganistanem oraz Pakistanem irańskiej prowincji Sistan i Beludżystan (w wyniku którego zginęło 41 osób) oraz oskarżenie byłej agentki kontrwywiadu sił powietrznych USA Moniki Witt o szpiegostwo na rzecz Iranu przez rząd USA. Jednak zdaje się, że konferencja nie pociągnie za sobą konkretnych działań Teheranu wymierzonych w Polskę. Dla polskiego rządu, z perspektywy organizacyjnej, konferencję można uznać za pewien sukces. Jednak kontrowersje z nią związane negatywnie wpłyną na jej odbiór przez opinię publiczną w Polsce.

Autor: Stanisław Mrówka, autor zewnętrzny