KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Rosja po wyborach – cień Putina

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Rosja po wyborach – cień Putina

Znaczenie ostatnich rosyjskich wyborów należy rozpatrywać przede wszystkim w kategoriach  udanego plebiscytu poparcia dla Władimira Putina. Z sytuacją polityczną w Rosji wiążą się jednak istotne ryzyka. Lata 2018-2024 to formalnie ostatnia kadencja Putina na Kremlu. To także czas, gdy Rosja stanie w obliczu skumulowanego efektu braku reform i niepewności, co do dalszej roli dotychczasowego prezydenta. Prawdopodobna jest dekompozycja elit i wewnętrzna destabilizacja. Aby zapobiec kryzysowi Kreml musi kontynuować agresywną politykę międzynarodową. Oznacza to nasilenie wojny hybrydowej, a nawet wzrost ryzyka konfliktu militarnego Rosja-NATO. Warszawa powinna liczyć się więc z najbardziej ekstremalnymi wyzwaniami bezpieczeństwa.

Zwycięzcą wyborów prezydenckich został Władimir Putin. Nie może to dziwić, gdyż wykluczono z nich jedynego realnego konkurenta – opozycjonistę Aleksieja Nawalnego. W istocie Rosjanie mogli głosować w zasadzie jedynie na Putina. Niemniej dla efektu propagandowego rezultaty głosowania jeszcze „podkolorowano”.

Skutki dla Rosji

Kreml osiągnął zaplanowany poziom poparcia i frekwencji. Zważywszy na skutki kryzysu gospodarczego i zubożenie Rosjan, Putin otrzymał mandat władzy na lata 2018-2024 – nadal cieszy się poparciem zmanipulowanej większości obywateli. Jeszcze ważniejsze było votum zaufania od rosyjskich elit. Establishment opowiedział się za kontynuacją obecnego reżimu, a więc także polityki zagranicznej. Bez względu na to jaka będzie przyszłość Putina po 2024 r., taka sytuacja rodzi jednak kluczowe ryzyka dla Rosji i świata. Brak strategii rozwoju gospodarczego i niska jakość elit, wraz z efektem zachodnich sankcji, tworzą splot okoliczności prowadzący do destabilizacji Rosji. Zaraz po wyborach około-kremlowskie grupy wpływu staną do walki o przetrwanie w nowej konfiguracji władzy. Wobec słabości instytucjonalnej państwa wojna elit może sprowokować społeczne zaburzenia – od socjalnych, przez etniczne, po polityczne.

Wiele wskazuje, że kremlowską odpowiedzią na kryzys będzie rotacja kadr i odmłodzenie aparatu władzy. Niemniej za szczególnie niepokojące należy uznać to, że wyborcze przemówienia Putina zdominowały odwołania do kolektywizmu i armii. Choć wpisują się one w lansowaną od lat tezę o Rosji – „oblężonej twierdzy”, pewnym novum polityki wewnętrznej jest jednak wizja kraju oparta na powszechnej sowietyzacji i militaryzacji społeczeństwa. Putin „wpycha” zatem Rosję ponownie w totalitaryzm, oczywiście z uwzględnieniem specyfiki XXI wieku. Świadczy o tym projekt powszechnej cyfryzacji gospodarki i przestrzeni publicznej, której głównym wykonawcą ma być państwo, rozumiane jako służby specjalne i struktury siłowe. To sprowadza się natomiast do budowy systemu totalnej kontroli Rosjan.

Dla rozładowania wewnętrznych napięć Putin będzie kontynuował hybrydową strategię kompensacyjną. Moskwa jest przekonana o rychłym końcu liberalnej demokracji i globalnej dominacji USA. Pragnie przyspieszyć te procesy i narzucić Zachodowi nowy ład międzynarodowy oparty na równowadze sił i interesów geopolitycznych. Ponieważ obecne relacje Rosja-USA zostały faktycznie zamrożone, Moskwa może przenieść ostrze ataku na Europę. Najprawdopodobniej będzie nadal próbowała od wewnątrz rozbijać wspólnotę euroatlantycką (NATO), jak i solidarność europejską (UE), w celu niedopuszczenia do stworzenia i realizacji wspólnotowych polityk rosyjskich (także dlatego, żeby zachwiać obywatelskim poczuciem bezpieczeństwa i zaufaniem do narodowych rządów). Aby realizować swoje cele Kreml nasili prawdopodobnie działania hybrydowe na wszystkich kierunkach geograficznych i we wszystkich wymiarach. Może oznaczać to również istotny wzrost ryzyka wybuchu klasycznego konfliktu Rosja-NATO. W przeciwieństwie do Zachodu posiadającego nadal szereg niewojskowych środków powstrzymywania, Putinowi pozostaje bowiem jedynie siła militarna i służby specjalne. Ponadto obecne relacje z Rosją cechuje absolutny brak zaufania i słabość instrumentów zapobiegania incydentom wojskowym. W połączeniu z ofensywnymi technologiami, groźbą załamania układów rozbrojeniowych czyni to globalną sytuację być może nawet bardziej napiętą niż podczas zimnej wojny.

Wnioski dla Polski

Paradoksalnie w tych okolicznościach  perspektywy dla Polski będą zależały od rozwoju sytuacji wewnętrznej w USA i Rosji. Kluczowe jest pytanie o dalszą politykę Stanów Zjednoczonych wobec Rosji i europejskich sojuszników. Z drugiej strony Warszawie zagraża niestabilna, a więc nieprzewidywalna Rosja. Ze względu na rolę bliskiego sojusznika USA w Europie oraz państwa frontowego NATO i UE, Polska może zamieniać się w obszar możliwej eskalacji napięcia. Położenie na linii rozgraniczenia sił i obecność baz amerykańskich przekształca RP w jeden z kluczowych obiektów ewentualnej prowokacji lub działań odwetowych Moskwy. Warszawa musi liczyć się więc z różnymi scenariuszami rozwoju sytuacji, nawet najbardziej negatywnymi.

Aby zminimalizować zagrożenia Polska powinna jak najszybciej odblokować relacje z USA i Izraelem, a przede wszystkim wygasić spory z UE. Tylko pogłębiona integracja europejska, nie wyłączając przystąpienia do strefy euro, pozostaje kluczem do współdecydowania o przyszłym kształcie, a więc priorytetach Unii. Warto powrócić do sojuszniczego trójkąta z Paryżem, a szczególnie z Berlinem. Należy więc gromadzić wszelkie gwarancje bezpieczeństwa, technologie i systemy uzbrojenia, z myślą o wzmocnieniu narodowego potencjału obronnego i miejsca RP w UE i NATO.

Nie można jednak zrezygnować z dialogu z Kremlem. Zręby nowego układu sił wyłonią się w perspektywie 15-20 lat, a – niezależnie od naszej woli – głos Moskwy będzie w nim bardziej słyszalny niż dotychczas (Rosja to również atrakcyjny rynek i partner gospodarczy). Już obecnie Warszawa powinna zainicjować budowę mechanizmów wzajemnego zaufania, choćby w celu zapobiegania incydentom. Nie można tracić z pola jednak widzenia kwestii najbardziej zasadniczej, iż najbliższe dziesięć lat będzie dla Polski prawdopodobnie najbardziej niebezpieczne od 1989 roku.

 Autor: Robert Cheda, Research Fellow w Programie Polityka Międzynarodowa Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego