KOMENTARZ: Referendum niepodległościowe Regionu Kurdystanu w Iraku

KOMENTARZ: Referendum niepodległościowe Regionu Kurdystanu w Iraku

W dniu 7 czerwca br. prezydent Regionu Kurdystanu w Iraku Masud Barzani ogłosił, że w dniu 25 września 2017 r. odbędzie się referendum niepodległościowe. Media kurdyjskie podały też, że 6 listopada 2017 r. maja się odbyć wybory parlamentarne i prezydenckie. Z kolei z twitterowych wpisów doradcy prezydenta Masuda Barzaniego Hemena Hawrami, a także z wypowiedzi gubernatora prowincji Kirkuk Nedżmetina Karima wynika, że referendum to odbędzie również na tzw. terenach spornych czyli w szczególności w Kirkuku, Szengalu oraz Chanakin.

Ogłoszenie referendum niepodległościowego nie jest zaskoczeniem, gdyż władze Regionu Kurdystanu zapowiadały jego przeprowadzenie już w zeszłym roku. Kilka miesięcy temu powstały też dwa specjalne komitety, których zadaniem miało być przygotowanie referendum. Pierwszy odpowiedzialny jest za negocjacje z podmiotami zewnętrznymi, w szczególności z rządem irackim. Drugi natomiast miał rozwiązać techniczne problemy związane z referendum. Nie chodziło przy tym o kwestie drugorzędne, lecz przede wszystkim o to jakie terytorium ma zostać objęte referendum, a także o to, czy należy reaktywować działanie parlamentu przed ogłoszeniem referendum.

Trzy główne partie kurdyjskie tj. Kurdyjska Partia Demokratyczna (PDK), Patriotyczna Unia Kurdystanu (PUK) i Ruch Gorran miały rozbieżne wizje rozwiązania kwestii technicznych. PDK, na której czele stoi Masud Barzani, uważała, że referendum należy przeprowadzić szybko, a objęcie nim terenów spornych opóźni je i zwiększy sprzeciw Bagdadu oraz krajów ościennych, więc należy ograniczyć głosowanie do terenów konstytucyjnych Regionu Kurdystanu. PUK, do którego należy m.in. prezydent Iraku Fuad Massum oraz gubernator Kirkuku Nedżmetin Karim, odrzucała natomiast możliwość pominięcia Kirkuku w tym referendum. Gorran natomiast sceptycznie odnosił się do samej idei przeprowadzenia referendum w sytuacji paraliżu pracy parlamentu Regionu Kurdystanu.

Jak widać PDK i PUK zawarły porozumienie i referendum obejmie również tereny sporne, choć nie wynika to bezpośrednio z oświadczenia prezydenta Barzaniego. Zastanawia to, że przyjęto dość krótki termin na organizację tego przedsięwzięcia, a także iż rozdzielono daty referendum z wyborami, co niewątpliwie zwiększy koszty obu przedsięwzięć. Można to łączyć z niedawnym objazdem dyplomatycznym po świecie liderów kurdyjskich, w ramach którego m.in. do Polski przyjechał Hemen Hawrami, goszczący m.in. w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Nie można wykluczyć, że przy obecnych, coraz bardziej napiętych relacjach między państwami arabskimi oraz Iranem, niektóre sunnickie państwa arabskie postanowiły pomóc w organizacji i finansowaniu tego przedsięwzięcia. Region Kurdystanu od dawna ma w szczególności bardzo dobre relacje ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Nie zmienia to faktu, że przeprowadzenie referendum na terenach spornych, zwłaszcza w Kirkuku, będzie ogromnym wyzwaniem biorąc pod uwagę, że część prowincji Kirkuk wciąż znajduje się pod kontrolą Państwa Islamskiego. Równie ważna jest też zapowiedź przeprowadzenia wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Wybory prezydenckie powinny odbyć się już dawno, natomiast parlament nie działa od 1,5 roku.

Perspektywy

Na uwagę zasługuje brak natychmiastowej reakcji irackiego premiera Hajdara al-Abadi na zapowiedź referendum. Może to wynikać m.in. z tego, że władze Kurdystanu zapowiedziały już, że po referendum nie zostanie automatycznie ogłoszona niepodległość, lecz będzie ono podstawą do dalszych negocjacji. Wydaje się też, że Irak nie jest bardzo zdeterminowany by utrzymać Region Kurdystanu w Iraku. Wiadomo już bowiem, że taka secesja nie pociągnie za sobą secesji tzw. „sunnilandu” czyli teoretycznego państwa złożonego z sunnickiej części Iraku. Znacznie ważniejsze jest jednak dla Iraku utrzymanie kontroli nad niezwykle bogatym w ropę i gaz Kirkukiem. To również miasto o złożonej strukturze etnicznej. Mieszkają tam bowiem Kurdowie, Arabowie i Turkmeni. Przebywający niedawno w Warszawie Hemen Hawrami zasugerował w czasie dyskusji w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, że rozwiązaniem może być specjalny status Kirkuku ze wspólną iracko-kurdyjską kontrolą i podziałem dochodu z tamtejszych złóż.

Najgorszym wariantem rozwoju sytuacji byłby wybuch walk iracko-kurdyjskich o tereny sporne. Społeczność międzynarodowa musi pomóc w mediacji by do tego nie dopuścić. Wydaje się jednak, że jest duża szansa że do tego nie dojdzie, o czym może świadczyć tez wizyta szefa kurdyjskiej Rady Bezpieczeństwa Masrura Barzaniego u premiera Abadiego  raptem 3 dni przed ogłoszeniem referendum. Wskazane jest też wysłanie obserwatorów międzynarodowych zarówno na referendum jak i na listopadowe wybory w Kurdystanie i zabezpieczenie prawidłowości ich przeprowadzenia na terenach spornych.

Autor: Witold Repetowicz, Research Fellow Programu Polityka Międzynarodowa Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Zdjęcie: Kurdishstruggle via Foter.com / CC BY