KOMENTARZ: Skutki decyzji prezydenta D. Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę państwa Izrael i przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy

KOMENTARZ: Skutki decyzji prezydenta D. Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę państwa Izrael i przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy

15 grudnia 2016 r.

6 grudnia br. Prezydent Stanów Zjednoczonych  Donald Trump oficjalnie uznał Jerozolimę za stolicę Izraela i ogłosił przeniesienie do tego miasta ambasady USA. Fakt, że ministrowie spraw zagranicznych UE odrzucili zabiegi premiera B. Netanjahu o uznanie Jerozolimy i przeniesienie ambasad do Jerozolimy nie dowodzi jednolitego stanowiska krajów członkowskich w tej sprawie. Wariant uznania Jerozolimy jako obecnej stolicy Izraela i przyszłej stolicy Palestyny może zyskiwać sobie coraz szersze poparcie.

Aspekt wyznaniowy i historyczny

Jerozolima była historyczną stolicą królestwa żydowskiego już 3000 lat temu. Chrześcijańskie związki z miastem trwają ponad 2000 lat, podczas gdy muzułmańskie niespełna 1400 lat. Dla żydów i chrześcijan jest to najważniejsze miejsce modlitw i pielgrzymek. Dla muzułmanów dopiero 3 po Mekce i Medynie. W 1948 roku w wyniku wojny arabsko-izraelskiej Jordańczycy utrzymali kontrolę nad Wschodnią Jerozolimą, a Izrael nad Zachodnią i ogłosił ją swoją stolicą. W 1967 roku w wyniku wojny sześciodniowej Izraelczycy przejęli kontrolę nad całą Jerozolimą, a w 1980 roku ustawą konstytucyjną ogłosili całą (niepodzielną) Jerozolimę swoją stolicą.

W Jerozolimie jest siedziba izraelskiego parlamentu Knesetu, prezydenta, rządu, sądu najwyższego i praktycznie wszystkich urzędów centralnych, z wyłączeniem ministerstwa obrony i służb specjalnych, które mieszczą się w Tel Awiwie i w okolicach.  Uznanie stanu faktycznego, że Jerozolima jest siedzibą władz Izraela znajduje potwierdzenie w fakcie, że szefowie państw i rządów oraz parlamentarzyści i dyplomaci państw utrzymujących stosunki z Izraelem składają oficjalne wizyty prezydentowi, premierowi, ministrom i parlamentarzystom właśnie w Jerozolimie. Powszechną praktyką prawa międzynarodowego jest traktowanie siedziby władz państwa jako stolicy. W tym kontekście realne uznawanie tego faktu z jednej strony i prawne zaprzeczanie mu z drugiej jest polityczną i prawną hipokryzją.

Aspekt prawno-międzynarodowy

W świetle rezolucji ZO i RB NZ podejmowanych od 70 lat Jerozolima ma być traktowana jako odrębna jednostka (corpus separatum), której status ma być ustalony w toku ostatecznych uregulowań. Rezolucje podkreślają niedopuszczalność zagarniania obcych terytoriów i – aby nie naruszać statusu corpus separatum – Rezolucje RB ONZ wzywają do nie ustanawiania w Jerozolimie przedstawicielstw dyplomatycznych. W przeszłości większość ambasad, a dziś wszystkie mają swoją siedzibę w Tel Awiwie.

Polityka USA wobec Jerozolimy

W 1995 roku Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił ustawę o przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy. Prezydent miał prawo odroczyć wykonanie tej decyzji o 6 miesięcy. Czynili to przez kolejne 22 lata prezydenci B. Clinton, G.W. Bush i B. Obama uzasadniając to względami bezpieczeństwa. Raz uczynił to także prezydent D. Trump, który w kampanii obiecywał niezwłoczne wykonanie tej decyzji. 5 grudnia D. Trump podpisał akt uznający Jerozolimę za stolicę Izraela i zlecający Departamentowi Stanu przeniesienie ambasady.

USA argumentują, że jest to wyłącznie uznanie realiów, nieprzesądzające zakresu suwerenności Izraela nad Jerozolimą, ani jej geograficznych granic. Administracja stoi też na stanowisku, że to uznanie rzeczywistości pozytywnie wpłynie na przyspieszenie uregulowania konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Decyzja Trumpa mogłaby być zrealizowana niezwłocznie, poprzez przekształcenie Konsulatu Generalnego USA w Jerozolimie w ambasadę. Fakt, że się tak nie stało (pod pretekstem uzyskania decyzji budżetowej, nabycia działki, opracowania planów architektonicznych i budowy nowego, bezpiecznego kompleksu – co zająć ma kilka lat) świadczy o tym, że zadawalając amerykański, proizraelski elektorat, USA czeka na ostudzenie międzynarodowych reakcji.

Reakcje międzynarodowe

„Muzułmańska ulica” na obszarach palestyńskich, na Bliskim Wschodzie, w Azji i niektórych miastach Europy była relatywnie spokojna. Nie wywołała ona III Intifady. Hamas w Gazie nawołuje do protestów, ale władze Palestyńskie na Zachodnim Brzegu ograniczają się do słownych protestów oraz zarzucają USA, że utraciły mandat bezstronnego mediatora i zapowiadają akcje dyplomatyczne na forum organizacji międzynarodowych.

Oburzenie i potępienie ze strony instytucji międzynarodowych (ONZ, Unii Europejskiej, Ligi Państw Arabskich, Organizacja Współpracy Islamskiej) było standardowe, w granicach politycznej poprawności, bez żadnych reperkusji dla Stanów Zjednoczonych lub Izraela. Niemniej decyzja amerykańska oznacza zerwanie powszechnej solidarności międzynarodowej w sprawie statusu Jerozolimy (nie pozostanie to bez wpływu na korodowanie dotychczasowej jedności).

Obecnie można wyróżnić następujące podejścia do sprawy Jerozolimy:

1. Jerozolima cała i niepodzielona stolicą Państwa Izrael – stanowisko Izraela;

2, Jerozolima (w nieokreślonych granicach) stolicą Izraela – stanowisko USA;

3. Jerozolima Zachodnia stolicą Izraela, Jerozolima Wschodnia stolicą Palestyny – stanowisko, ku któremu skłaniają się, z różnych powodów niektóre kraje, np. Rosja, Czechy, Węgry; wariant ten nieoficjalnie rozpatrują też niektóre kraje arabskie (liczba zwolenników takiego myślenia będzie rosła i może w przyszłości owocować przenosinami ambasad do Jerozolimy Zachodniej).

Fakt, że ministrowie spraw zagranicznych UE odrzucili zabiegi premiera B. Netanjahu o uznanie Jerozolimy i przeniesienie ambasad do Jerozolimy nie dowodzi jednolitego stanowiska krajów członkowskich w tej sprawie. Wariant uznania Jerozolimy jako obecnej stolicy Izraela i przyszłej stolicy Palestyny może zyskiwać sobie coraz szersze poparcie.

Stanowisko Polski

Zaprezentowane przez MSZ RP stanowisko jest bardzo wyważone i eksponuje aspekty prawno- międzynarodowe oparte na dokumentach ONZ-owskich. Jest to w pełni uzasadnione biorąc pod uwagę fakt, że w najbliższym czasie Polska zajmuje miejsce w RB ONZ. Należy przygotować się jednak na to, że na tym forum Polska będzie często konfrontowana z dylematem głosowania w sprawach bliskowschodnich zgodnie z linią Unii Europejskiej lub linią USA (zdecydowanie proizraelską).

Autor: Amb. Jan Wojciech Piekarski, Senior Fellow Programu Polityka Międzynarodowa Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, b. Ambasador RP w Izraelu