Nowe uzbrojenie dla polskiego F-16 – czy nasz „waleczny sokół” jest w stanie udźwignąć taki bagaż?

Nowe uzbrojenie dla polskiego F-16 – czy nasz „waleczny sokół” jest w stanie udźwignąć taki bagaż?

W maju  2016 roku Inspektorat Uzbrojenia wystosował zaproszenie do uczestnictwa w dialogu technicznym dotyczącym możliwości pozyskania samonaprowadzających pocisków rakietowych do rażenia źródeł promieniowania elektromagnetycznego, lotniczych zasobników z subamunicją do rażenia celów pancernych i opancerzonych oraz kierowanych bomb penetrujących. Wszelkie inicjatywy zmierzające do zwiększenia operacyjnego potencjału systemu F-16 znajdującego się na wyposażeniu polskiej armii należy uznać za pozytywne, niemniej muszą być one poprzedzone fazą analityczną dowodzącą, że pozyskanie danego uzbrojenia jest potrzebne i że będzie służyło zwiększeniu możliwości operacyjnych polskiego wojska w ramach militarnej doktryny państwa.

Możliwe problemy

Jakkolwiek pozyskanie nowych systemów uzbrojenia powinno się odbyć bez większych problemów, to już ich wdrożenie może nastręczyć wiele problemów i będzie wymagało pozyskania odpowiednich umiejętności związanych z ich obsługą i eksploatacją. Dodatkowym problemem będzie również stworzenia nowych technik i procedur operacyjnych związanych
z nowymi możliwościami w zastosowaniu bojowym. Należy przy tym pamiętać, że polska armia dysponuje jedynie 48 samolotami taktycznymi IV generacji i że jest to liczba zbyt mała, by spełnić potrzeby sił zbrojnych. Dlatego też wraz z zakupem nowego uzbrojenia należałoby się zastanowić nad dodatkowymi samolotami taktycznymi.

Aby efektywnie budować nowe możliwości operacyjne zakup nowego uzbrojenia powinien zostać poprzedzony fazą analityczną, tak jak dzieje się to np. w  krajach Europy Zachodniej, gdzie decyzje o zakupach i modernizacjach jest podejmowana w oparciu o poważne analizy, bezpośrednio wynikające z długofalowych celów polityki państwa w danej perspektywie czasowej i wynikającej z niej doktryny użycia sił zbrojnych. Wynik takiej analizy powinien jednoznacznie wskazać jakie systemy uzbrojenia należy pozyskać by skutecznie zwiększyć możliwości polskiego lotnictwa wojskowego w ramach zintegrowanego systemu obrony powietrznej i  współdziałania z wojskami lądowymi i marynarką wojenną.

Na podstawie zaproszenia do dialogu technicznego można stwierdzić, iż MON planuje zakup nie tylko środków rażenia z powietrza źródeł promieniowania elektromagnetycznego i kierowanych bomb penetrujących, ale również zasobników z subamunicją w celu rażenia środków pancernych i opancerzonych. O ile zakup dwóch pierwszych pozycji jest z perspektywy Polski uzasadniony, to w przypadku zasobników z subamunicją bez możliwości stosowania z dużych odległości (stand-off) jest to mało zrozumiałe.  Należy pamiętać, że w  przypadku konfliktu symetrycznego, do którego powinniśmy przygotowywać nasze lotnictwo, bez wyraźnej przewagi w powietrzu (air superiority) i braku swobody działania własnego lotnictwa, rażenie celów z odległości mniejszej niż kilkadziesiąt kilometrów, bez narażania się na strącenie przez nowoczesne systemy rakietowe obrony powietrznej przeciwnika, strzegącego ważnych obiektów, bądź zgrupowań wojsk, będzie praktycznie niemożliwe. Taktyka stosowania zasobników z subamunicją polegająca na przelocie nad strefą rozśrodkowania wojsk zmechanizowanych w przedziale wysokości od 150 do 6000 m  i jego zrzucie zdezaktualizowała się wraz z rozwojem nowoczesnych systemów obrony powietrznej (OP, Ground Based Air Defence Sysytem, GBAD), które dzisiaj są niezwykle skuteczne w sytuacji wlotu w ich strefę rażenia (Missile Engagement Zone, MEZ). Dlatego trudno wytłumaczalna wydaje się w tej perspektywie intencja zakupu tego typu uzbrojenia.

Rozumiejąc intencje zamawiającego, polegające na potrzebie pozyskania możliwości precyzyjnego, wielokanałowego namierzania i rażenia większej ilości celów opancerzonych ze zwiększonej odległości, Inspektorat Uzbrojenia winien pozyskać małogabarytowe, inteligentne bomby szybujące, których samolot F-16 może zabrać nawet kilkanaście, a które dzięki możliwościom szybowania i niewielkim wymiarom posiadają duże zasięgi oddziaływania i małe prawdopodobieństwo zestrzelenia przez OP przeciwnika.

W odniesieniu do planów zakupu środków rażenia z powietrza źródeł promieniowania elektromagnetycznego, z chwilą podjęcia decyzji o zakupie uzbrojenia i budowie systemu do rażenia emiterów, poziom ambicji został postawiony bardzo wysoko. Należy pamiętać, że budowa takiego systemu jest bardzo skomplikowana i w sytuacji, gdy polska armia dysponuje zaledwie 48 samolotami, a w związku z tym ograniczoną ilością zasobów operacyjno- logistycznych, jest praktycznie skazana na niepowodzenie. Sam pocisk to dopiero początek. Dodatkowo należy pozyskać również sensoryczny zasobnik celowniczy do określania odległości i kąta do celu, możliwości wyszkolenia załóg i wreszcie odpowiednią, własną taktykę zastosowania bojowego na skompilowanym teatrze wojennym charakteryzującym się brakiem łatwego dostępu do przeciwnika (Anti-Access/Area-Denial, A2/AD). Dotychczasowa taktyka wykonywania misji SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses) – „Wild Weasel” polegająca na współdziałaniu co najmniej pary samolotów, z których jeden wzbudza OP przeciwnika przez wejście w strefę jego rażenia, po to by drugi samolot z ugrupowania mógł w kierunku uaktywnionego w ten sposób systemu odpalić rakietowy pocisk przeciwradiolokacyjny, stała się nieefektywna i wręcz bardzo niebezpieczna dla załóg lotniczych w kontekście nowych, wysoce skutecznych systemów OP. Dlatego też misje SEAD powinny być i będą w bliskiej przyszłości wykonywane wyłącznie w oparciu o wabiki  (decoy), które bez niepotrzebnego narażania życia załóg F-16 i w sposób efektywny są w stanie wypełnić rolę elementu aktywującego OP przeciwnika.

Zbyt mała liczba samolotów IV generacji znajdujących się na uzbrojeniu SZ RP jest również dalece niewystarczająca do zabezpieczenia obecnych działań w ramach dedykowanych dla lotnictwa taktycznego misji. Dodatkowe zadania, związane z wykonywaniem misji SEAD, spowodują potrzebę ustanowienia kolejnej, niemożliwej do realizacji specjalizacji dla jednej z trzech eskadr wyposażonych w F-16. Faktem jest, że szkolenie pilota samolotu wielozadaniowego jest prowadzone w taki sposób, by był on w stanie wykorzystać główne funkcjonalności samolotu w zadaniach realizowanych w relacji powietrze-powietrze i powietrze-ziemia. Niemniej pewne rodzaje uzbrojenia, których przykład stanowią m.in. systemy HARM bądź MAVERICK wymagają ścisłej specjalizacji eskadr i ich personelu latającego. Dlatego zasadnym wydaje się rozważenie pozyskania dodatkowych i niekoniecznie nowych samolotów F-16.

Nowe samoloty dla polskiego lotnictwa

W marcu bieżącego roku Phillip Karber, prezydent Potomac Foundation – jednego z najbardziej wpływowych waszyngtońskich think-tanków, w wywiadzie dla Defence News stwierdził, że w związku z sytuacją na wschodniej flance NATO nadszedł czas by USA zaktywizowała nadwyżki uzbrojenia zgromadzone w amerykańskich magazynach, w tym samolotów F-16 i przekazała je swoim sojusznikom w Europie Środkowej, których obecnie nie stać na zakup nowoczesnego uzbrojenia.  Excess Defence Article (EDA), jako sposób wskazany przez Karbera, polega na przekazaniu nadwyżek uzbrojenia znajdującego się na wyposażeniu Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych państwom sojuszniczym. Program ten może być bardzo dobrym, skutecznym  i tanim pomysłem na unifikację i powiększenie polskiej floty samolotów bojowych F-16. Właśnie w taki sposób swoją flotę samolotów bojowych powiększyła Indonezja, która pozyskała 33 samoloty F-16, które zostały zmodernizowane w USA (innym sposobem na pozyskanie samolotów F-16 może być zakup samolotów F-16 blk.15 MLU, które w z związku z planowanymi zakupami samolotów F-35 przez między innymi Danię, Norwegię, Holandię będą dostępne na rynku).

W związku z tym, że Polska posiada własne dedykowane do obsługi modernizacji lotnictwa bojowego zakłady lotnicze, modernizację można by z powodzeniem przeprowadzić w Polsce, pozyskując przy okazji „know-how”, o którego zdobycie nie zadbano wcześniej.

Pozyskanie samolotów F-16 w ilościach potrzebnych do stworzenia od 3 do 5 nowych eskadr lotnictwa bojowego, i ich gruntowna modernizacja w Polsce, spowodowałoby płynne zastąpienie przestarzałych samolotów Su-22 i MiG-29 i unifikację floty samolotów bojowych w oparciu o jeden typ. Większa ilość samolotów bojowych, to możliwość głębokiej specjalizacji personelu latającego, dającej większą możliwość wykorzystania potencjału systemów uzbrojenia znajdujących się obecnie na wyposażeniu polskiego lotnictwa wojskowego i tych, które zostaną pozyskane w najbliższym czasie.

Warto pamiętać, iż zwolennikiem ujednolicenia floty samolotów taktycznych w oparciu o samolot F-16 był już dowódca Sił Powietrznych gen. broni pil. Andrzej Błasik, a biuro programu F-16 jeszcze w 2008 roku dostało polecenie zidentyfikowania możliwości pozyskania dodatkowych samolotów w miejsce wysłużonych rosyjskich maszyn. Inicjatywa zwiększenia liczby samolotów taktycznych F-16 nie znalazła jednak poparcia wśród jego następców, a ówcześni decydenci podjęli wątpliwą decyzję o modernizacji samolotów Su-22 i Mig-29.

W kontekście zakupów nowego uzbrojenia dla naszych Viperów, niewątpliwie większa ich liczba znacznie zwiększyłaby bezpieczeństwo naszego nieba i potencjalnie wojsk walczących na ziemi i morzu, a unifikacja floty spowodowałaby uracjonalnienie wydatków i ich większą efektywność w budowaniu potencjału obronnego naszego kraju. W innym przypadku będziemy posiadali super nowoczesne systemy uzbrojenia nie do udźwignięcia przez nasze lotnictwo.

Autor: Płk rez. pil. Krystian Zięć, Senior Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Zdjęcie: NATO