KOMENTARZ: Protesty w Iranie – przyczyny i perspektywy

KOMENTARZ: Protesty w Iranie – przyczyny i perspektywy

28 grudnia 2017 r. w Iranie rozpoczęły się protesty przeciwko polityce rządu. Wraz z rozwojem sytuacji, do postulatów ekonomicznych, dołączone zostały bardziej zasadnicze kwestie polityczne – włącznie z obaleniem władz, a co za tym idzie teokratycznego ustroju Islamskiej Republiki Iranu. Siły Strażników Rewolucji stanowczo zareagowały na agresywne zachowania protestujących, a władze oświadczyły, że nie będą tolerowały niszczenia mienia i ataków na instytucje państwowe. Niektórzy z protestujących mieli być uzbrojeni. Łącznie  w protestach zginęło około trzydziestu  osób, w tym  policjant i kilku basidżów (członkowie organizacji paramilitarnej, części Korpusu Strażników Rewolucji). Stany Zjednoczone oraz Izrael wyraziły poparcie dla protestujących, zaś władze w Teheranie wskazują te kraje jako inspiratorów zamieszek. 3 stycznia Gwardia Rewolucyjna ogłosiła koniec protestów.

Jeszcze kilka tygodni temu Iran wydawał się być państwem stabilnym, konsekwentnie próbującym przyciągnąć zagranicznych inwestorów oraz partnerów handlowych i wyrwać się z impasu sankcyjnego. Pomimo wzrostu wskaźników gospodarczych po częściowym zniesieniu sankcji, wciąż odczuwalne pozostały ograniczenia ekonomiczne kraju. Szybko rosnąca populacja i wciąż realnie niewielkie możliwości współpracy z zagranicznymi inwestorami, a także kwestie takie, jak np. problem z transferem pieniędzy za granicę, pogrążyły Iran w faktycznej stagnacji. Bezrobocie nieustannie rośnie (oficjalnie 12,6 proc.), zaś władze zmuszone są podnosić ceny żywności, energii i paliw. Jeszcze trzy lata temu Irańczycy zgadzali się na „zaciskanie pasa”, gdyż jasne było, iż kraj jest dotknięty sankcjami i izolacją międzynarodową. Osiągnięta w 2015 roku umowa nuklearna miała być czynnikiem napędzającym dynamikę rozwoju gospodarki i przede wszystkim podnieść standard życia ogółu obywateli. Tak się jednak nie stało, przynajmniej nie w takiej skali, jaką przewidywał rząd H. Rouhaniego. Trudności najmocniej odbiły się na najuboższych warstwach, a także młodych – względnie wykształconych ludziach, którzy po zakończeniu edukacji napotykają problem ze znalezieniem zajęcia i źródła stałych dochodów.

Wymiar międzynarodowy  

Frustracja społeczna narasta, tymczasem rząd wydaje się być, mimo wszystko, bardziej skoncentrowany na polityce zagranicznej – a literalnie na budowie i umacnianiu irańskiej sfery wpływów na Bliskim Wschodzie. Naturalnie działania, które podejmują władze IRI w krajach takich jak Syria i Irak są racjonalne z perspektywy Teheranu. Z drugiej strony Iran, jako „niepokorne dziecko współczesnego świata”, rzucając wyzwanie Stanom Zjednoczonym, kwestionując zasadność istnienia państwa Izrael i zaciekle rywalizując z Arabią Saudyjską, spotyka się z konsekwencjami. Adwersarze Islamskiej Republiki posiadają w swych rękach narzędzia, które są w stanie skutecznie ograniczać rozwój Iranu w okresie „posankcyjnym”. Ofiarą rozgrywek politycznych jest irańskie społeczeństwo. Bezpośrednia geneza protestów wiąże się zatem z czynnikami ekonomicznymi, ale dostrzegana jest nie tylko nieudolność rządu w zakresie polityki gospodarczej i wewnętrznej, ale także w kwestiach polityki międzynarodowej. Same irańskie władze oraz media wielokrotnie wskazywały na działania sabotujące umowę nuklearną podejmowane ze strony wrogów Islamskiej Republiki.

Warto w tym kontekście przywołać reakcję prezydenta Stanów Zjednoczonych na informację o irańskich protestach.  D. Trump wyraził solidarność z protestującymi, co zostało szybko podchwycone przez irańskie władze i media jako akt skrajnej hipokryzji. Istotnie, poprzez retorykę i działania prezydenta Trumpa wobec Iranu, czynnik antyamerykański wydaje się być obecnie znacznie bardziej istotny w świadomości społecznej, niż miało to miejsce przed objęciem przez niego prezydentury w Waszyngtonie. Wsparcie ze strony Trumpa, jak również B. Netanjahu dla protestujących, biorąc pod uwagę powszechne w Iranie postawy antyamerykańskie i antyizraelskie, wydaje się wzmacniać pozycję irańskich władz względem protestujących, którzy w tej sytuacji nie znajdą szerszego poparcia.

Wymiar wewnętrzny

Niemniej istnieje również wymiar wewnątrzpolityczny związany z rywalizacją w elitach politycznych irańskich reformatorów z konserwatystami. Nagły wybuch protestów i skok niezadowolenia społecznego można powiązać z wystąpieniem H. Rouhaniego w madżlesie (parlament) w drugim tygodniu grudnia ub. roku. Prezydent oskarżył wówczas o korupcję i defraudacje ogromnych sum pieniędzy najpotężniejsze organizacje związane ze środowiskiem konserwatystów skupionych wokół najwyższych władz duchowych. Głową jednej z nich – Astan-e Quds-e Razavi jest E. Raisi – konserwatywny kontrkandydat Rouhaniego w ostatnich wyborach. Siedzibą wspomnianej fundacji jest Meszhed – miasto w którym zainaugurowane zostały obecne protesty, co może być dowodem słuszności powyższej tezy. Wzrost nastrojów antyrządowych, szczególnie wśród najniższych warstw w dużych centrach religijnych (wyborcy konserwatystów), mógł być inspirowany właśnie przez konserwatywne środowiska.

Perspektywy

Wobec braku rzeczywistych liderów, stanowczych interwencji ze strony Gwardii Rewolucyjnej i relatywnie niewielkiej intensywności w stołecznym Teheranie, protesty najprawdopodobniej stopniowo wygasną. Co istotne, obecnie władze oficjalnie nie podważają prawa ludności do manifestowania swego niezadowolenia. Zaznaczyły jednak, że siły bezpieczeństwa, głównie Strażnicy Rewolucji, nie będą tolerowały agresywnych ich form. Prawdopodobnie w najbliższych dniach rządzący będą dążyli do ugody ze społeczeństwem idąc na mniejsze, bądź większe ustępstwa, głównie w kwestii podwyżek cen. Przyznać należy, że irańskie władze dotychczas umiejętnie wyciągały wnioski z podobnych wydarzeń, dzięki czemu ustrój Islamskiej Republiki trwa niemal cztery dekady. W tym kontekście należy przypomnieć falę protestów i tzw. Zielony Ruch z 2009 roku po kontrowersyjnej wygranej w wyborach prezydenckich M. Ahmadineżada. Najwyższe władze IRI, choć stłumiły protesty brutalnie, to jednocześnie uświadomiły sobie, że należy bardziej liczyć się z suwerenem. Dzięki temu już w czasie tzw. Arabskiej Wiosny Iran ostał się jako jedyny stabilny kraj w regionie. Odpowiedzią na wolę narodu jest także prezydentura H. Rouhaniego, który wybrany przez naród w wyborach powszechnych sformował sprawny gabinet, szczególnie silne jest MSZ z Dż. Zarifem na czele, który doprowadził zakończenia negocjacji z grupą P5+1.

Z drugiej strony nie należy bagatelizować faktu, iż protesty, nawet jeśli zostaną zakończone, mają już swoich męczenników – około trzydziestu ofiar, a władze będą musiały zachować czujność nie można wykluczyć, że po zwyczajowym okresie 40 dni żałoby mogą się pojawić kolejne manifestacje.

Wnioski

Protesty ostatnich dni wydają się być wypadkową czynników ekonomicznych oraz politycznych zarówno w wymiarze międzynarodowym, jak i wewnętrznym. W zakresie skutków protestów należy spodziewać się, iż Iran stanie się państwem bardziej represyjnym, jeszcze ściślej policyjnym, co nie zyska uznania społecznego i międzynarodowego w dłuższej perspektywie. Społeczeństwo, jak i sfera polityczna w Iranie (konserwatyści i reformiści) pozostaną podzieleni i nieufni wobec siebie, a obraz Iranu, jako państwa niespokojnego pozostanie na kolejne lata w świadomości społeczności międzynarodowej, co nie przysporzy Iranowi pożądanych inwestorów i partnerów handlowych – szczególnie z Zachodu – zmniejszy także liczbę zagranicznych turystów (turystyka stawała się ważnym sektorem). Wydaje się, że cele regionalnych rywali IRI i Stanów Zjednoczonych zostaną co najmniej częściowo zrealizowane – Iran zajmie się sprawami wewnętrznymi, wytraci impet w polityce regionalnej i będzie rozwijał się wolniej. Przy scenariuszu obecnym i ewentualnym przyszłym, w którym protesty jednak przeradzają się w poważniejszy konflikt w Iranie, należy pamiętać, że przewroty i rewolucje na Bliskim Wschodzie stymulują kryzys uchodźczy. Sytuacja mogłaby się zatem dodatkowo skomplikować, jeżeli sytuacja w Iranie będzie eskalować. Dotychczas Iran w miarę stabilny generował jedynie niewielką liczbę uchodźców trafiających do Unii Europejskiej – były to głównie osoby skarżące się na prześladowanie polityczne  i powołujące się na nietolerowaną przez władze IRI konwersję na chrześcijaństwo. Tymczasem długotrwały kryzys w 80 milionowym państwie mógłby zwiastować katastrofę (doliczając jeszcze ok. 3 mln uchodźców z Afganistanu, którzy obecnie przebywają w Iranie). Problem ten dotknąłby przede wszystkim całą Unię Europejską.

Autor: Jakub Gajda, Research Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Zdjęcie: David Holt London on Foter.com / CC BY