PULASKI POLICY PAPER – M. Szopa: Harpia: jaki samolot bojowy dla SZ RP?

PULASKI POLICY PAPER – M. Szopa: Harpia: jaki samolot bojowy dla SZ RP?

Potrzeba inwestycji w nowe samoloty bojowe została w Polsce dostrzeżona wraz ze zmianami politycznymi na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Polska dysponowała wówczas wyłącznie maszynami bojowymi produkcji sowieckiej: myśliwcami MiG-21, MiG-23 i świeżo wprowadzonymi do służby MiG-29 oraz samolotami myśliwsko-bombowymi Su-20 i Su-22. Wobec perspektywy wejścia w struktury Sojuszu Północnoatlantyckiego zaczęły pojawiać się plany stopniowego zastępowania tych statków powietrznych maszynami produkcji zachodniej – czy to nowymi, czy używanymi. Jeśli chodzi o te drugie, to redukcja wielkości sił zbrojnych państw NATO po zakończeniu zimnej wojny były ku temu dobrą okazją. Rozważano m.in. pozyskanie samolotów F-16A/B i F/A-18C/D, jednak żadna z tych inicjatyw nie zakończyła się pozyskaniem nowych statków powietrznych. Sukcesem był za to zakup nowych 36 myśliwców Lockheed Martin F-16C i 12  F-16D, w wersji Block 52+, z których utworzono trzy eskadry lotnictwa taktycznego. Dokonano tego w roku 2003, a dostawy zostały przeprowadzone w latach 2006-2008.

Inwestycja o łącznej wartości 3,2 mld USD – wraz z kosztem modernizacji infrastruktury, pakietem logistycznym, uzbrojenia i szkoleniami – stanowiła duży wysiłek finansowy dla państwa. Jednocześnie jednak znacząco wpłynęła na zwiększenie możliwości bojowych lotnictwa (wielozadaniowe i wyposażone w broń precyzyjną F-16, zastępowały mocno przestarzałe myśliwce przewagi powietrznej MiG-21bis i UM i część Su-22) i wzrost kultury technicznej w Siłach Zbrojnych RP. Jednocześnie Polska stała się pierwszym krajem w postkomunistycznej Europie, który dokonał tego typu zakupu. Wkrótce potem w ślady RP poszły Czechy i Węgry, które wyleasingowały po eskadrze lekkich myśliwców Saab JAS-39C/D Gripen, ale były to znacznie skromniejsze inwestycje. Nowe polskie samoloty weszły w skład 2. Skrzydła Lotnictwa Taktycznego Sił Powietrznych Sił Zbrojnych RP i rozlokowane są w dwóch bazach lotniczych w centralnej (32. Baza Lotnictwa Taktycznego w Łasku, jedna eskadra) i zachodniej (31. BLT w Krzesinach, dwie eskadry) części Polski. Po przylocie do Polski ostatniego F-16 Siły Zbrojne RP dysponowały 112 maszynami bojowymi, których liczbę postanowiono utrzymać, wskazując jednocześnie, że 64 wymagają wymiany.

Zakup pierwszych trzech eskadr F-16 miał być początkiem szerszego procesu „westernizacji” całego lotnictwa bojowego. Najpilniej następcy wymagały Su-22 (pod koniec ubiegłej dekady nadal dwie eskadry, czyli 32 egzemplarze, były w służbie), które wchodziły do użytku od połowy lat 80. Dopiero w dalszej kolejności wymienione miały być samoloty przewagi powietrznej MiG-29 – teoretycznie jeszcze nowoczesne, ale nieprzystające do standardów NATO, drogie w eksploatacji i nie mające waloru w postaci wielozadaniowości.

Zastąpienie Su-22 było pilnie potrzebne nie tylko ze względu na ich wiek, ale także brak uzbrojenia kierowanego. Od lat nie kupowano go już od Rosji, co dodatkowo ograniczało możliwości tych samolotów. Pierwszą z koncepcji na ich następcę było dokupienie 16-32 (1-2 eskadry) używanych F-16 z rynku wtórnego, przy czym szczególnie interesowano się holenderskimi F-16AM/BM, które reprezentowały bardzo dobry standard i były stosunkowo mało zużyte. Nie zdecydowano się jednak na ten krok, co można traktować jako błąd, biorąc pod uwagę, że szybko wykupiły je, podobnie jak analogiczne belgijskie maszyny, Chile i Jordania. W kategoriach  następcy Su-22 rozpatrywano też maszyny, które miały zostać wyłonione w przetargu na samolot szkolno-bojowy LIFT (Lead In Fighter Trainer). Postępowanie na 16 maszyn tego typu rozpoczęto w 2007 r. i miały one służyć w podwójnej roli (dual-use). Nie wykluczano też w przyszłości dokupienia kolejnych egzemplarzy – bardziej wyspecjalizowanych do działań bojowych. Przetarg na LIFT został jednak anulowany w roku 2011 i zastąpiono go postępowaniem na maszyny typowo szkolne. W latach 2012-2014 obowiązywała kolejna koncepcja zapisana w Programie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022 przyjętym w grudniu 2012 roku. Tym razem przewidywano dokupienie 16 fabrycznie nowych F-16 (jedna eskadra), które zastąpiłyby dwukrotnie większa liczbę Su-22. Miało to nastąpić w 2018 r., a dostawy miały być zostać zrealizowane w latach 2019-2022. Z pomysłu tego zrezygnowano w lutym 2014 r., kiedy zadecydowano, że zamiast tego zmodernizuje się 18 spośród 32 Su-22, a ich resursy zostaną przedłużone tak aby mogły posłużyć do połowy lat 20. XXI wieku.

Jednocześnie po raz pierwszy ujrzał światło dzienne tzw. program Harpia: zadeklarowano chęć zakupu 64 maszyn 5. generacji, które miałyby wejść do służby w latach 2016-2022 i – po raz pierwszy – zastąpić nie tylko Su-22, ale także wszystkie MiG-i-29. Były to w dużej mierze zamierzenia bez pokrycia, oddalające inwestycje w przyszłość. Stan programu F-35 – jest to jedyny dostępny myśliwiec 5. generacji – nadal pozostawał niepewny tak jeśli chodzi o cenę (w tamtym czasie wynosiła ona 120 mln USD plus koszt silnika), jak i możliwe terminy dostaw.

Nowe pomysły pojawiły się po wyborach parlamentarnych 2015 roku, kiedy zapowiedziano przewartościowanie koncepcji obronności kraju. MON podjął temat modernizacji wyposażenia eskadr lotnictwa taktycznego w styczniu 2017 roku. Zadeklarowano wówczas chęć zakupu nawet do 96 maszyn bojowych, co byłoby równoznaczne ze wzrostem liczby eksploatowanych maszyn do 144. Przynajmniej część z nich miała być używana. Zakup z rynku wtórnego miał zapewnić utrzymanie zdolności lotnictwa bojowego do czasu wybrania i wdrożenia myśliwców kolejnej generacji. Używane F-16 miały w tym zamyśle być maszynami przejściowymi, które wraz z tymi już użytkowanymi tworzyłyby jednolity system obronny. Ocenie poddano możliwości pozyskania używanych F-16, nie precyzując przy tym, czy miałyby to być wersje A/B, czy dysponujące znacznie większymi możliwościami wersje C/D (nie wspominając o tym jakim standardem wyposażenia miałyby dysponować). Wiosną 2017 r. zrezygnowano z tego kierunku poszukiwań. Odpowiednich ofert nie było, a w dodatku modernizacja takich samolotów okazałaby się niewspółmiernie kosztowna w stosunku do osiągniętego rezultatu (przynajmniej na podstawie rozpoznanych przez Polaków doświadczeń Rumunii, która zainwestowała w ostatnich latach w modernizację 12 F-16AM/BM zakupionych z Portugalii i Stanów Zjednoczonych). Poszukiwania zadowalających rozwiązań nadal jednak kontynuowano. Wreszcie 23 listopada 2017 roku Inspektorat Uzbrojenia ogłosił rozpoczęcie fazy analityczno-koncepcyjnej programu Harpia.

Założenia programu Harpia

Zgodnie z dokumentem opublikowanym przez Inspektorat Uzbrojenia rozpoczęty właśnie program ma zaowocować:

  • pozyskaniem wielozadaniowego samolotu bojowego, zdolnego do walki z lotnictwem przeciwnika i wspierania pozostałych rodzajów sił zbrojnych;
  • pozyskaniem zdolności do prowadzenia zakłóceń elektronicznych z powietrza.

Według nieoficjalnych informacji wprowadzenie nowych samolotów do służby miałoby zostać przeprowadzone do roku 2024, a zatem najprawdopodobniej w latach 2022-2023.  Wiadomo też, że chodzi prawdopodobnie o zakup przynajmniej 32 platform latających, a zatem o zastąpienie co najmniej dwóch eskadr.

Nie do końca jest jasne czy chodzi o zakup fabrycznie nowych samolotów czy zmodernizowane egzemplarze używane. Wydaje się jednak, że Polska raczej skłania się obecnie ku kupnie samolotów fabrycznie nowych i tym razem dopuszcza zakup nie tylko myśliwca 5. generacji, ale także generacji 4,5. W przeciwnym wypadku udział wszystkich oferentów poza Lockheed Martinem byłby pozbawiony sensu. Nawet ta ostatnia firma obok Lightninga II oferuje najnowszą wersję F-16 Block 70 i/lub pakiet F-16V umożliwiający podniesienie polskich F-16C/D do standardu Block 70. Ewentualna rezygnacja z zakupu maszyn 5. generacji w programie Harpia nie powinna być postrzegana jako kapitulacja wynikająca z braku środków finansowych. Obecnie częściowy powrót do bardziej oszczędnych rozwiązań w rodzaju F-15 Advanced Eagle rozważają nawet najpotężniejsi, ze Stanami Zjednoczonymi na czele.

O tym, że Polska rozważa zakup samolotów nowych i raczej skłania się ku 5. generacji świadczy komunikat MON z 28 listopada 2018 r. stanowiący, iż: „Minister Mariusz Błaszczak polecił Szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego przyśpieszenie realizacji programu, którego efektem będzie pozyskanie samolotu myśliwskiego nowej generacji wprowadzającego nową jakość w działaniach lotniczych, jak też wsparcia pola walki. Myśliwiec będzie operować w środowisku antydostępowym i sieciocentrycznym oraz będzie współpracował z komponentem sojuszniczych wojsk lotniczych.” Deklaracja ta pojawiła się równolegle z informacją o zatwierdzeniu Programu Rozwoju Sił Zbrojnych na okres do 2026 roku co tym bardziej świadczy o nadaniu wyższego priorytetu całemu programowi.

Oferenci

Do wstępnej fazy postępowania (dialogu technicznego) zgłosiło się pięć podmiotów: Boeing, Lockheed Martin,  Fights-On Logistics, Saab Defence and Security i Leonardo. Oprócz tego propozycje dotyczące systemów walki radioelektronicznej złożyły: Elbit Systems EW and SIGINT – Elisra; konsorcjum Griffin z Elta Systems i szwedzki Saab Defence and Security. Przy założeniu, że chodzi o fabrycznie nowe samoloty w grę mogą więc wchodzić następujące konstrukcje: F-18E/F Super Hornet, F-15 Eagle,F-16 Block 70/72, F-35A Lightning II, JAS 39C/D bądź E/F Gripen i Eurofighter Typhoon.

Zgodnie z większością wypowiedzi polskich wojskowych, myśliwcem przyszłości Sił Powietrznych SZ RP ma być Lockheed Martin F-35A. Do wad tej maszyny zaliczane są problemy czasowe z jakimi borykał się jej program, wysoka cena jednostkowa (która jednak od kilku lat spada, obecnie osiągnęła poziom 89 mln USD za egzemplarz, a do 2020 r. planowany jest spadek nawet do ok. 80 mln USD, co zbliży cenę F-35 do myśliwców generacji 4,5) i eksploatacji (np. jesienią 2018 r. pojawiły się doniesienia z Wielkiej Brytanii o problemach z utrzymaniem w należytym stanie powłok pochłaniających promieniowanie radiolokacyjnym co dodatkowo podnosi koszty eksploatacji). Zjawiska te wynikają zarówno z nowatorstwa konstrukcji i jej wysokiego zaawansowania technicznego, które z kolei przełożyło się na odłożenie w czasie rozpoczęcia produkcji pełnoskalowej. Docelowo ma umożliwić ukończenie 15 samolotów miesięcznie, podczas gdy dzisiaj to około 8 samolotów. Ten ostatni wynik także jest jednak osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że pozostali producenci myśliwców świata zachodniego produkują między 1-3 maszyny miesięcznie. Osiągnięcie większego wolumenu produkcji ma doprowadzić do redukcji ceny jednostkowej F-35A. W 2023 r. liczba służących na świecie Lightningów II ma zbliżyć się do 1000 (obecnie istnieje około 300 wyprodukowanych maszyn), dzięki czemu spadną też koszty związane z eksploatacją. Obecnie jednak cena godziny lotu F-35 wynosi ok. 42 tys. USD, podczas gdy F-16C – około 20 tys. USD. Dla porównania cena godziny lotu ciężkiego, dwusilnikowego F-15 to 27 tys. USD.

Inną możliwością oferowaną Polsce są F-16 Block 70/72 reprezentujące standard pakietu tzw. F-16V. Są to myśliwce 4. generacji, w których wykorzystywane są liczne rozwiązania wypracowane na podstawie doświadczeń programu F-35, w tym radiolokator z aktywnie elektronicznie skanowaną anteną (AESA), najnowszej generacji systemy walki radioelektronicznej i komputer misji a także wyposażenie kabiny zapewniające większą świadomość sytuacyjną. Konstrukcja będzie znajdowała chętnych wśród średnio zamożnych klientów, których nie stać na F-35, jednak którzy mimo to będą mogli pozwolić sobie na nowe konstrukcje. Jak dotychczas fabrycznie nowy F-16 Block 70 znalazł klienta w Bahrajnie, a latem br. wybrał go sąsiad Polski – Słowacja. Oprócz tego na modernizację w ramach pakiet F-16C zdecydowało się kilka innych państw w tym m.in. Grecja i Tajwan. Atutem tej konstrukcji jest istniejąca w Polsce infrastruktura i kadry obeznane z wcześniejszą wersją tej konstrukcji (F-16C i C Block 52+, Jastrząb) a także relatywnie niski koszt eksploatacji.

W rywalizacji o myśliwiec dla Polski wystąpi także Boeing, który na Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego przywiózł model F/A-18E Super Hornet, ale którego przedstawiciele nie wykluczają także zaproponowania Polsce jakiejś konfiguracji F-15. Obydwie konstrukcje należą do generacji 4. i jako ciężkie i dwusilnikowe są drogie w eksploatacji.

Jednosilnikowy i ekonomiczny jest za to JAS-39 Gripen, który już startował w przetargu w Polsce w ubiegłej dekadzie i przegrał z F-16 C/D Block 52+. O jego porażce zadecydował zbyt mały zasięg i zdolność do przenoszenia uzbrojenia, a zatem mniejsza uniwersalność konstrukcji. Trudno oczekiwać, żeby JAS-39 C/D (wariant oferowany w 2003 roku) mógł więc wygrać tym razem, mając za rywali konstrukcje jeszcze doskonalsze niż poprzednio. Inaczej wygląda ta kwestia w odniesieniu do JAS-39E/F, które są większe od poprzednika, otrzymały  o 40 proc. większy zapas paliwa wewnętrznego, radar klasy AESA, dwa dodatkowe węzły przenoszenia uzbrojenia. W ten sposób możliwości maszyny wydają się porównywalne z tymi F-16 Block 70, szczególnie, że nowy Gripen jest zintegrowany z – mającym najlepsze parametry na świecie – europejskim uzbrojeniem kierowanym. Na temat szczegółów oferty Saaba na razie niewiele wiadomo. Firma albo nie chce na razie ich przedstawiać, albo jest w trakcie ich formułowania.

Tym samym atutem może poszczycić się kolejny konkurent – Eurofighter Typhoon, którego główny obecnie reprezentant w Polsce – koncern Leonardo – proponuje daleko idąca polonizację i współpracę naukową i przemysłową, w tym także przy europejskim myśliwcu przyszłości tworzonym przez Dassault i Airbusa. Typhoon to ciężka maszyna dwusilnikową, a zatem dość kosztowna w zakupie i eksploatacji. To jednak konstrukcja udana, dojrzała, wyspecjalizowana w walce powietrznej i obronie własnego terytorium, a także bezpiecznym rażeniu przeciwnika na ziemi bądź morzu z dużego dystansu. Typhoon to także jedyna maszyna na świecie zdolna do wykonywania różnego rodzaju misji podczas jednego lotu (tzw. swing role), co w polskich warunkach – obrony przed licznymi zagrożeniami różnego rodzaju mogłoby okazać się cenne.

Wnioski

  • Połowę lotnictwa bojowego Sił Zbrojnych RP stanowią maszyny przestarzałe: niezdolne do prowadzenia działań bojowych, bądź mogące je prowadzić w bardzo ograniczonym zakresie. Wszystkie wymagają wymiany w najbliższych latach, co oznacza, że wybór ich następcy (następców) powinien zostać dokonany jak najszybciej.
  • Wśród potencjalnych ofert występują trzy konstrukcje jednosilnikowe, z czego dwie (F-16 Block 70/72, JAS-39E/F) można uznać za relatywnie tanie w zakupie i eksploatacji, a co za tym idzie – realnie możliwe do zakupienia w krótkim czasie, bez opóźniania priorytetowych programów Wisła i Homar;
  • Jedynym dostępnym dla Polski w ciągu najbliższych dwóch dekad myśliwcem 5. generacji będzie F-35, który w dłuższej bądź krótszej perspektywie czasowej Polska prawdopodobnie i tak pozyska.
  • Na dzień dzisiejszy oferta przemysłowo-naukowa Eurofightera/Leonardo może być najbardziej perspektywiczna (daleko idąca polonizację i współpraca naukowa i przemysłowa, w tym przy europejskim myśliwcu przyszłości), choć nie znane są szczegóły ofert pozostałych rywali.

 

Autor: Maciej Szopa, Research Fellow w Programie Gier Wojennych i Symulacji Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Pobierz artykuł w formacie PDF