Nowa irańska religia polityczna. Symptom globalnego kryzysu demokracji

Autor foto: Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego

Nowa irańska religia polityczna. Symptom globalnego kryzysu demokracji

Nowa irańska religia polityczna. Symptom globalnego kryzysu demokracji

13 kwietnia, 2026

Nowa irańska religia polityczna. Symptom globalnego kryzysu demokracji

Nowa irańska religia polityczna. Symptom globalnego kryzysu demokracji

Autor foto: Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego

Nowa irańska religia polityczna. Symptom globalnego kryzysu demokracji

Autor: Mateusz Chudziak

Opublikowano: 13 kwietnia, 2026

Wojna Izraela i Stanów Zjednoczonych z Iranem rozgrywa się w warunkach poważnego kryzysu międzynarodowego ładu liberalnego ustanowionego po II wojnie światowej. Konflikt ten ilustruje szereg wstrząsów, które pogłębiają ten  kryzys i delegitymizują jego dotychczasowy porządek aksjologiczny. To, że walczą państwa formalnie demokratyczne i teokratyczna dyktatura, nie zmienia faktu, że wojna zwiastuje nowy, post-liberalny świat. Istotnym elementem jest brak demokratycznej agendy uzasadniającej atak na Iran oraz pojawienie się nowego autorytarnego ruchu opozycji irańskiej, skupionego wokół Rezy Pahlawiego, syna ostatniego szacha. Pomimo pryncypialnej świeckości, ruch ten ma cechy „religii politycznej”. Jego analiza pozwala przyjrzeć się szerszym problemom politycznym. 

 

Kryzys strukturalny

 

Międzynarodowy ład liberalny jest w stanie strukturalnego kryzysu. Instytucje oraz aksjologiczne kategorie powojennego porządku Zachodu nie odpowiadają na wyzwania późnego kapitalizmu, takie jak deindustrializacja i wzrost sektora finansowego. Dodatkowo, zmiany klimatyczne, niestabilność polityczna w bezpośrednim otoczeniu Europy i Ameryki Północnej, niosąca wstrząsy społeczne (takie jak masowa migracja, która staje się zarzewiem napięć społecznych i politycznych) oraz rozwój technologii komunikacyjnych przyczyniają się do erozji tego porządku. Pogłębiają bowiem napięcia społeczne, a co za tym idzie – polityczną niestabilność. 

 

Niestabilność w sferze materialnej i rozwój technologiczny następujący w tempie nie widzianym nigdy w dziejach świata pogłębiają atomizację i erozję życia wspólnotowego. Wszystko to zaś zachodzi w warunkach do niedawna niezachwianego politycznego status quo, w którym elity polityczne, dotąd sprawujące hegemonię kulturową, utknęły mentalnie w epoce trwającej od końca zimnej wojny do kryzysu finansowego w 2008 r., tracą zdolność do efektywnego reagowania na te wyzwania. 

 

Trumpizm zatem (i ruchy kontestatorskie w zachodniej Europie) wyłaniają się jako efekt zaistniałego w politycznej rzeczywistości Zachodu napięcia, sprawnie zagospodarowując je wobec słabości innych ofert politycznych – szczególnie socjaldemokratycznej lewicy. Specjalne miejsce w całym tym procesie wyłaniania się post-liberalizmu zajmuje natomiast Państwo Izrael. Wielki projekt ideowy powojennego liberalizmu, w swojej warstwie aksjologicznej opierał się bowiem na lekcji Zagłady – masowa przemoc napędzana politycznym partykularyzmem i etnonacjonalizmem, miała się  już nigdy nie powtórzyć. Izrael krótko po II wojnie światowej przejął rolę głównego depozytariusza pamięci Holocaustu. Choć całe jego istnienie od proklamacji niepodległości w 1948 r. naznaczone było daleko idącą ambiwalencją w kwestii utrzymania demokratycznego charakteru państwa, przy jednoczesnym utrzymaniu zasady o jego etno-narodowym charakterze, a przez to stosującego przemoc w celu podtrzymania swojego istnienia, to w politycznej wyobraźni liberalnego Zachodu zajmował szczególne symboliczne miejsce. Również i to uległo jednak erozji – za sprawą międzynarodowego odbioru działań Izraela w Gazie i coraz powszechniej podnoszonych oskarżeń o dokonywanie zbrodni ludobójstwa[1].

 

Zarówno Izrael, jak i USA, przenoszą napięcia lokalne na poziom globalny, gdzie ład powojenny od dłuższego już czasu był kontestowany przez Rosję i Chiny, oraz inne reżimy (jak Wenezuela i atakowany dziś Iran), sprawnie wykorzystujące kryzys całego ładu w swoich własnych propagandach. Pod rządami Trumpa USA przystąpiły zaś do demontażu obudowy instytucjonalnej dotychczasowego porządku, sankcjonując nastanie nowej epoki. W efekcie, przy zachowaniu amerykańskiej hegemonii, broni się jednobiegunowość, ale działa już ona na nowych zasadach – brak w relacjach między państwami efektywnej struktury opartej na prawie międzynarodowym, decydujące znacznie ma siła, a zasadność działań i ich prawomocność negocjowane są doraźnie[2]

 

W takim klimacie międzynarodowym dochodzi do izraelsko-amerykańskiego ataku na Republikę Islamską. Jest ona państwem dysfunkcyjnym i opresyjnym, czego, drastycznym przejawem było krwawe stłumienie protestów w styczniu 2026 r. Wśród motywacji za działaniami militarnymi praktycznie w ogóle nie pojawia się jednak demokratyzacja. Polityka zmiany reżimu motywowana względami humanitarnymi została skompromitowana podczas interwencji w Iraku i Afganistanie, ale mimo to należy uznać brak takiej argumentacji za symptomatyczny dla międzynarodowej polityki doby strukturalnego kryzysu. Równie symptomatyczna jest postulowana alternatywa polityczna dla Iranu budowana wokół Rezy Pahlawiego. Choć nie stworzył on wokół siebie efektywnej organizacji politycznej, ani nie wykazał większych politycznych talentów i jest jawnie lekceważony przez Biały Dom, to jego ruch można potraktować jako przydatne case study – skupia on w sobie autorytarne tendencje teokratycznego Iranu i ekspandującego globalnie post-liberalizmu, jednocześnie wykorzystując nowe technologie komunikacyjne, dostarczające mu polaryzacyjnego paliwa, a więc staje się soczewką skupiającą w sobie bolączki erodującego systemu. 

 

Republika Islamska jako preludium

 

Teokratyczny autorytaryzm oraz opresyjność Islamskiej Republiki Iranu stworzyły idealne warunki do wykształcenia się ruchu, który kontestuje wszystko, co ona reprezentuje. Na poziomie organizacyjnym, podstawowym uwarunkowaniem jest niemożność stworzenia spójnego ruchu politycznego oferującego alternatywę polityczną i zdolnego przedstawić realistyczną ofertę, która zapewniłaby choćby hipotetyczną możliwość transformacji demokratycznej w warunkach erodującej legitymizacji systemu. Republika Islamska od lat 80. systematycznie zwalczała każdy ruch polityczny, który nie wpisywał się w model Welajat-e Faqih („rządy uczonego prawnika”), opracowany przez ajatollaha Ruhollaha Chominiego. W jego myśli, system miał być oparty na muzułmańskim objawieniu, którego najpełniejszym interpretatorem był najwybitniejszy uczony w prawie muzułmańskim (faqih). Tylko ktoś taki mógł sprawować zgodne z islamem rządy w imieniu Boga, pod nieobecność Ukrytego Imama (dwunastego potomka Proroka), który w eschatologii szyickiego islamu ma powrócić na koniec dziejów. W takich warunkach, każdy inny projekt polityczny odbierany był jako niezgodny z islamem i zwalczany. Republika Islamska całkowicie więc zniszczyła wszelką zorganizowaną opozycję lewicową, liberalną i nacjonalistyczną, a oddolne ruchy demokratyczne tłumiła w zarodku. 

 

Taki charakter systemu, w połączeniu z niewydolnością gospodarczą oraz korupcją, dodatkowo objęty międzynarodowymi sankcjami, niósł ze sobą postępującą erozję legitymizacji. Szczególnie istotne było też to, że Republika Islamska, mimo opresyjności, systematycznie inwestowała w rozwój szkolnictwa wszystkich szczebli – zachowując formalnie zamknięty charakter, stopniowo kształciła społeczeństwo. Będąc teokracją zaś, pozwalała na istnienie rozmaitych wentyli bezpieczeństwa – powszechnego dostępu do internetu i telewizji satelitarnej (formalnie zakazanej, ale zakaz posiadania anten egzekwowano punktowo i wybiórczo). Wszystko to wystawiło Iran na wpływy globalnych trendów, upowszechniających nowe wzorce stylów życia i aspiracje. Taka dwoistość doświadczenia generowała dodatkowe napięcie, skutkujące gwałtowną laicyzacją.

 

Laicyzacja zresztą, nie daje się wytłumaczyć wyłącznie w kategoriach prostego zanegowania teokracji. Już sam upolityczniony szyizm bowiem, przeniósł religię w rejestry doczesne. Paradoksalnie więc, chomeinizm jako ideologia leżąca u podstaw reżimu, rozpoczął ten proces. Zasadniczą cechą szyickiego islamu był utrzymujący się przez wieki kwietyzm duchowieństwa, Pobożne życie muzułmańskie miało charakter kontemplacyjny, nastawiony na sprawy „nie z tego świata”. Dopiero Chomeini, opracował politycznie aplikowalny projekt religijny. Nie był to jednak „fundamentalizm” w rozumieniu próby odtworzenia wyidealizowanej pierwotnej wspólnoty muzułmańskiej, ale populistyczna ideologia rewolucyjna, mobilizująca masy wokół politycznego celu i obficie zapożyczająca się u innych świeckich tradycji, takich jak marksizm, czy inne odmiany antyimperialistycznej lewicy[3].  Stąd też Republika Islamska, stała się mediacją pomiędzy religijnym ideałem, a nowoczesnością, której wyzwaniom, jak pokazały kolejne dekady, nie potrafiła sprostać. Co najmniej zaś – nie dostarczyła tego, co obiecywała – sprawiedliwości społecznej, egalitaryzmu, czy podstawowych usług publicznych. Zamiast tego stworzyła kleptokratyczny i skrajnie nietransparentny porządek polityczny, co dla dużej części społeczeństwa – w punkcie wyjścia głęboko religijnego, oznaczało zdradę dotykającą najgłębszych pokładów irańskiej wrażliwości. W efekcie więc, doszło do gwałtownej reakcji – procesy laicyzacyjne w Iranie nie zachodzą bowiem tak, jak miało to miejsce w zachodniej Europie, czy ostatnio w pobliskiej Turcji, gdzie oznaczały po prostu stopniową utratę wiary, ale w sposób burzliwy. Islam odrzucany jest całkowicie, przedstawia się go jako obcy i inwazyjny dla kultury perskiej. Sprowadza się go wyłącznie do fanatyzmu, ucisku kobiet i irracjonalnej przemocy. Całe to zjawisko niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny, a to stwarza idealne warunki do wykształcenia się nowej mitologii politycznej.

 

W stronę religii politycznej

 

Pahlawizm, jeszcze do niedawna stanowiący wyłącznie mniejszościowy odłam irańskiej opozycji, gdzie był domeną głównie wygnanych po rewolucji starych elit i wyższej wielkomiejskiej klasy średniej w kraju, obecnie – przynajmniej w swojej performatywno-medialnej formie, kreuje się na jedyną alternatywę dla Republiki Islamskiej. Choć nie wiadomo ilu Irańczyków faktycznie dziś popiera restaurację monarchii (nie da się przeprowadzić wiarygodnych badań), to z dużą dozą pewności można przyjąć, że stał się czymś więcej aniżeli tylko częścią politycznego folkloru[4]. Idea restauracji monarchii propagowana jest przez emigracyjne telewizje Manoto i Iran International, które nadają z Londynu, lecz finansowane są z Arabii Saudyjskiej, a według licznych podejrzeń – również z Izraela[5]. Telewizje te, od lat lansują wyidealizowany obraz dawnej monarchii i nieprzejednanie atakują reżim, jednocześnie utrzymując proizraelską i antypalestyńską linię redakcyjną. Docierają one do odbiorców w kraju i diasporze, aktywnie kształtując społeczne nastroje. Pahlawizm karmi się także organizacyjną słabością opozycji w kraju oraz jej podziałami w diasporze, a także desperacją społeczeństwa, które straciło wiarę w reformę systemu od wewnątrz. Choć ruch Rezy Pahlawiego jest raczej ubogi intelektualnie (brak spójnej i wiarygodnej wizji transformacji), to po 2022 r., gdy przez Iran przetoczyła się fala masowych protestów po śmierci Żiny Mahsy Amini, systematycznie buduje on swój wizerunek jako jedynej drogi wyjścia. Zyskuje w ten sposób zwolenników na emigracji oraz – jak pokazały rozmaite relacje ze styczniowych protestów – w samym Iranie. Wydatnie przyczyniła się do tego współpraca Pahlawiego z Izraelem, który w 2023 r. odwiedził by promować ideę przyjaźni dwóch „starożytnych narodów”, sięgającej czasów achemenidzkiego szacha Cyrusa Wielkiego, który wspominany jest w Starym Testamencie[6]. Rozwój ruchu też wspomogły kierowane z Izraela kampanie w mediach społecznościowych propagujące pahlawizm za pomocą fałszywych kont[7].

 

Różne elementy tej ideologii – jak odrzucenie islamu na rzecz perskiego etnonacjonalizmu, kultywowanie pochodzenia Irańczyków od Ariów, i w ogóle mitologizacja starożytnej przeszłości, naznaczona ahistorycznymi narracjami o islamie jako wyłącznie religii arabskich „najeźdźców”, wraz z masowymi afektami – jak antyarabski rasizm, nieskrywana radość z losu Palestyńczyków i jednoczesne żarliwe poparcie dla Izraela, tworzą mieszankę, z której wyłania się polityczny mit. Sprawnie i metodycznie wykorzystuje on też nowoczesne technologie by się upowszechnić[8].

 

Religia polityczna


Mit ten nie powstaje jednak w kulturowej próżni. Odrzucając islam, nadal pozostaje w jego orbicie[9]. Bez względu na swój pryncypialnie świecki charakter, nadal operuje kodami i kategoriami ustanowionymi przez szyicki islam. Przypomina pod tym względem hiszpański anarchizm, który odrzucając katolicyzm, nadal zachowywał ustanowione przezeń formy[10]. Zwrócenie się przeciwko religii, nie wymazało bowiem swoistego głodu metafizycznego, jaki utrzymał się w społeczeństwie. W związku z tym, taki mit stwarza obraz rzeczywistości politycznej, który nie podlega dyskusji ani negocjacjom. To, co głosi jest nie tyle opowieścią, co objawieniem, jego prawdy stają się apodyktyczne[11]. Tak oto wobec bankructwa Republiki Islamskiej, jako polityczna alternatywa rodzi się ruch, który przyjmuje z gruntu autorytarny charakter, przypominający XX-wieczne ideologie, w literaturze określane jako „religie polityczne”[12]. Za przykład mogą posłużyć tutaj postawy jego zwolenników, którzy masowo atakują Irańczyków nie popierających Pahlawiego, oskarżając ich o wysługiwanie się obecnemu reżimowi, bądź w bardziej drastycznych przypadkach – formułując otwarte groźby śmierci czy przeprowadzając kampanie masowego zastraszania[13].

 

Sam pahlawizm przyjmuje formy uderzająco podobne do szyickiego islamu. Reza Pahlawi jest szachem, który ma powrócić do Iranu by zaprowadzić sprawiedliwe rządy, tak samo jak w eschatologii szyickiej na koniec czasów ma powrócić Ukryty Imam – Mahdi. Przeciwstawiany jest on rządowi Republiki Islamskiej, która uznawana jest za „uzurpatorską”[14], tak jak „uzurpatorem” był sunnicki kalif Jazyd, którego wojska zgładziły uznawanego przez szyitów za prawowitego następcę Proroka imama Hosejna w bitwie pod Karbalą w 680 roku (upamiętnienie tego wydarzenia obchodzone jest podczas największego szyickiego święta – Aszury). Martyrologia, szczególnie istotna w szyizmie, znajduje swój świecki odpowiednik w kulcie zamordowanych przez reżim protestujących. Pogrzeby stają się okazją do świętowania[15]. Znika nastrój żałoby, ale pozostaje sam kult męczeństwa, które wpisuje się w psychologię szyicką, gdzie podobną cześć oddaje się poległym pod Karbalą (a współcześnie – męczennikom wojny iracko-irańskiej). Sami protestujący, zbierają się zaś na grobach w 40 dni po śmierci zabitych, tak samo jak w przededniu Rewolucji Islamskiej zbierały się religijne tłumy by uczcić zabitych przez siły  szacha.

 

Jak więc widać, formuły i psychologia ruchu politycznego pozostają głęboko zakorzenione w szyickim dziedzictwie Iranu, które pozostaje silne nawet wobec gwałtownych procesów laicyzacyjnych. Religijna treść zastępowana jest przez perski nacjonalizm. Pahlawiści przeciwstawiają tożsamość narodową religijnej, dając do zrozumienia, że staje się ona erzatzem islamu. Pochodzenie od Ariów ma ich czynić przynależnymi do innej, wyższej rasy, w przeciwieństwie do semickich Arabów, czy pochodzących z Azji Środkowej Turków. Iran istotnie ma starożytną historię, ale w tej opowieści dominujące jest nie myślenie historyczne, ale mityczne. O Ariach niewiele wiadomo na pewno, podobnie jak o szachu Cyrusie Wielkim, który do XIX w. był Irańczykom postacią zupełnie nieznaną. Wątek aryjski w historii zaczął być w Iranie eksploatowany dopiero wraz z wykształceniem się nowoczesnego narodu, na który wpłynęły europejskie teorie rasowe[16]. Podobnie ahistorycznym zabiegiem jest próba odrzucenia 1400 lat muzułmańskiego dziedzictwa Iranu, które dyskredytuje się jako narzucone siłą – zupełnie nie biorąc pod uwagę tego, że kategorie współczesności kompletnie nie przystają do wydarzeń ze średniowiecznej przeszłości. Pomijane jest zaś to, że islam stanowi pełnoprawną warstwę w całym dziedzictwie cywilizacyjnym Iranu i postaci które wydał, dostarczyły mu pasa transmisyjnego łączącego go z przedmuzułmańskim dziedzictwem – chociażby poprzez epos Szahname napisany przez muzułmańskiego autora Ferdousiego. Takie neutralne ujęcie dziejów dziedzictwa cywilizacyjnego Iranu wymaga jednak intelektualnego dystansu, ale nie jest on domeną myślenia mitycznego.

 

Wnioski

 

Wojna prowadzona przez Izrael i USA przeciwko Islamskiej Republice Iranu jest nie tylko wstrząsem politycznym, z jego wszystkimi społecznymi i gospodarczymi konsekwencjami, ale pokazuje w wielu wymiarach rozkład ładu powojennego w jego najbardziej fundamentalnych wymiarach. Ruch polityczny, który wynosi ona do rangi alternatywy politycznej, też należy uznać za swoisty znak czasów. Świadczy o tym jego autorytarny charakter, zabarwiony polityczną mitologią wpisującą się w tradycję XX-wiecznych totalitaryzmów. Dziś przynajmniej niektóre elmenty nawiązujące do nich, są skrycie lub jawnie rehabilitowane. Za przykłady mogą posłużyć tutaj co najmniej aluzyjne rytuały i hasła wpisujące się w tradycję nazizmu, widoczne na politycznych wiecach irańskiej diaspory[17], czy też jawne nawiązania do mitologii aryjskiej. Sama diaspora bardzo wybiórczo podchodzi do zdobyczy zachodniej nowoczesności. Eksponuje laicyzm w jego jakobińskiej wersji i równość płci, ale jednocześnie okazuje pogardę wobec egalitaryzmu, wolności słowa i wyznania, czy też uniwersalizmu. 

 

W działaniach Izraela i USA brak agendy demokratycznej (co można wytłumaczyć kompletnym fiaskiem poprzednich tego rodzaju interwencji), ale co znamienne – wśród widocznej medialnie części irańskiej diaspory nie widać nawet aspiracji do zbudowania porządku demokratycznego po ewentualnym upadku opresyjnej Republiki Islamskiej.  Niewiara w demokrację szerzy się również za pośrednictwem nowych technologii, a szczególnie mediów społecznościowych, w których głosy radykalne i antyintelektualne zyskują szeroki zasięg, wyzwalając gwałtowne emocje będące żyzną glebą dla rozwoju afektywnych zjawisk politycznych. Dzieje się to tyleż za sprawą algorytmów, co wskutek aktywnego politycznego faworyzowania podobnych głosów, kosztem tych którzy oponują zarówno przeciwko Pahlawiemu, jak i Republice Islamskiej. Monarchistyczna diaspora irańska aktywnie zwalcza przeciwników, ale sprzyjają jej też społecznościowe platformy. To zaś oznacza, że całe zjawisko wpisuje się w globalny trend erozji demokracji, który nie jest już domeną jakiegoś lokalnego i partykularnego ruchu politycznego, lecz ma z gruntu systemowy charakter.

 

Źródła:

[1] Por. komentarze intelektualistów zajmujących się tematyką dziedzictwa żydowskiego w Europie oraz pamięci Zagłady – Agaty Bielik-Robson i Adama Lipszyca: „Raport o stanie świata”, 1.11.2025 r., https://raportostanieswiata.pl/odcinki/raport-o-stanie-swiata-1-listopada-2025/, oraz: M. Matusiak, Gaza – katalizator końca epoki. I zapowiedź nowej, „Kultura Liberalna”, Nr 874 (40/2025) 7 października 2025

[2] M. Dachowski, Wycofanie jako doktryna. Amerykańska władza między instytucją a precedensem, „Komentarze Pułaskiego”, 8.01.2026 r.

[3] E. Abrahamian, Khomeinism. Essays on the Islamic Republic, University of California Press, Berkeley & Los Angeles 1993, s. 13-39.

[4] H. Majd, Would-Be Iran Monarch Reza Pahlavi Declares a Civil War in Iran, „The Intercept”, 12.01.2026 r., https://theintercept.com/2026/01/13/iran-reza-pahlavi-protests-israel/.

[5] M. Emami, Reactionary Politics in the Iranian Diaspora and the Crisis of International Solidarity, „Jadaliyya”, 26.02.2026 r., https://www.jadaliyya.com/Details/47199.

[6] M. Chudziak, Izrael i Iran łączyła wielowiekowa przyjaźń. Historia może powtórzyć się jako farsa, “NEW-Online”, 22.07.2025 r., https://new.org.pl/5288,monarchisci_iranscy.html.

[7] G. Megiddo, O. Benjakob, The Israeli Influence Operation Aiming to Install Reza Pahlavi as Shah of Iran, „Haaretz”, 03.10.2025 r., https://www.haaretz.com/israel-news/security-aviation/2025-10-03/ty-article-magazine/.premium/the-israeli-influence-operation-in-iran-pushing-to-reinstate-the-shah-monarchy/00000199-9f12-df33-a5dd-9f770d7a0000.

[8] Por. E. Cassirer, Mit państwa, przeł. A. Staniewska, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2006, s. 312–313.

[9] Na identycznej zasadzie jak chrześcijaństwo, które kształtuje cywilizacyjną tożsamość Europy bez względu na to, czy jej mieszkańcy nadal są wierzący czy nie. Por. F. Braudel, Gramatyka cywilizacji, przeł. H. Igalson-Tygielska, Warszawa 2006, s. 359.

[10] M. Delgado Ruiz, La Ira Sagrada. Anticlericalismo, iconoclastia y antirritualismo en la España contemporánea, RBA Libros, Barcelona 2012.

[11] Por. M. Eliade, Sacrum, mit, historia, tłum. A. Tatarkiewicz, PIW, Warszawa 1993, s. 110.

[12] E. Gentile, Politics as Religion, przeł. G. Staunton, Princeton-Oxford 2006, s. XIV-XVIII.

[13] E. Baker, Iranian diaspora says they face threats and intimidation in Australia, ABC News, 22.02.2026 r., https://www.abc.net.au/news/2026-02-23/nsw-iranian-diaspora-fear-speaking-out-amid-regime-protests/106364660, N. Maliqzada, T. Filseth, What’s Wrong with Iran’s Opposition?, „The National Interest”, 27.01.2026 r., https://nationalinterest.org/blog/middle-east-watch/whats-wrong-with-irans-opposition.

[14] Zyskuje ona to miano, gdyż w myśl aryjskiej ideologii, zastępującej islam, jest Iranowi obca. To zaś dlatego, że jest islamska, a więc narzucona przez arabskich najeźdźców. R. Zia-Ebrahimi, In Pursuit of Whiteness: Why Iranian Monarchists Cheer Israel’s Genocide, „Jadaliyya”, 22.09.2025 r. https://www.jadaliyya.com/Details/46906/In-Pursuit-of-Whiteness-Why-Iranian-Monarchists-Cheer-Israel%E2%80%99s-Genocide.

[15] Zob. wpis na platformie X aktorki Nazanin Boniadi: https://x.com/NazaninBoniadi/status/2025158919325192647.

[16] E. Polsue, Being Aryan, a Myth Many Iranians Choose to Believe, „IranWire”, 07.08.2023 r., https://iranwire.com/en/society/119259-being-aryan-a-myth-many-iranians-choose-to-believe/.

[17] Na przykład wykonywanie gestów podobnych do salutu rzymskiego: https://x.com/Smohyeddin/status/2030458368381309378, lub też zawołanie „Jedna Ojczyzna, Jedna flaga, Jeden Wódz!” (Jek Mihān, Jek Parcziām, Jek Rahbar!): https://www.instagram.com/reels/DUyKKjbDIMO/.