KOMENTARZ PUŁASKIEGO – O.Nadskakuła-Kaczmarczyk: Kreml i Nawalny – rozwój sytuacji w Rosji po powrocie do kraju głównego krytyka władzy

KOMENTARZ PUŁASKIEGO – O.Nadskakuła-Kaczmarczyk: Kreml i Nawalny – rozwój sytuacji w Rosji po powrocie do kraju głównego krytyka władzy

Aleksiej Nawalny 17 stycznia 2021 r. wrócił do Rosji. Opozycjonista zdecydował się na ten krok, mimo, iż rosyjska elita rządząca wszelkimi sposobami próbowała go do tego zniechęcić. Po opublikowaniu śledztwa portalów Bellingcat oraz The Insider, które wskazało ośmiu współpracowników Federalnej Służby Bezpieczeństwa jako odpowiedzialnych za dokonanie próby otrucia opozycjonisty, ośrodek władzy zintensyfikował działania wymierzone w Nawalnego. Jeszcze pod koniec grudnia 2020 roku zaczęły pojawiać się informacje o nowej sprawie karnej przeciwko opozycjoniście oraz próbie odwieszenia kary więzienia z 2014 roku i zastąpieniu ją karą realną. Reakcją Nawalnego na te doniesienia był powrót do kraju, który wywołał lawinę wydarzeń potwierdzających niezdolność rosyjskich władz do przezwyciężenia siłowo-represyjnego modus operandi.

Pałac Putina i protesty

Opozycjonista miał do wyboru pozostanie na emigracji, gdzie prawdopodobnie powoli wyczerpywałby się jego polityczny kapitał lub podbicie stawki politycznej i powrót do ojczyzny. Wybrał drugi wariant, który uznany został nie tylko jako bezprecedensowy akt odwagi i wyzwanie dla rosyjskich władz, ale dla wielu ekspertów stał się symbolem złamania ustalonego schematu, w którym to rządzący narzucają agendę działań.

Niespodziewany dla Kremla powrót jego największego krytyka spowodował histeryczną odpowiedź rządzących. Zgromadzenie struktur siłowych na lotnisku Wnukowo, gdzie miał lądować samolot z opozycjonistą, aresztowania i próby rozpędzenia stronników Nawalnego, następnie przekierowanie samolotu na lotnisko Szeremietiewo i zatrzymanie opozycjonisty w czasie kontroli paszportowej były tylko pierwszym aktem nerwowej i nie do końca racjonalnej reakcji. Następnego dnia, z naruszeniem wielu procedur postepowania sądowego, odbyło się na komisariacie policji posiedzenie sądu, który zastosował wobec Nawalnego środek zapobiegawczy, zamykając go tymczasowo na 30 dni (2 lutego odbędzie się posiedzenie w sprawie odwieszenia wyroku z 2014 roku).

Ta próba neutralizacji zagrożenia, jaką w percepcji Kremla stanowi opozycjonista, nie pozostała bez odpowiedzi. Nawalny i jego zwolennicy zaczęli nawoływać do wyjścia ludzi na ulice w dniu 23 stycznia br., a w sieci ukazał się film założonej przez opozycjonistę Fundacji Walki z Korupcją pt. „Pałac dla Putina. Historia największej łapówki”. Przedstawia on należący (nieoficjalnie) do prezydenta Rosji kompleks pałacowy o szacunkowej wartości 100 mld rubli i wielkości prawie 18 tys. m2. Film, który ma już ponad 100 mln wyświetleń na YouTube nie tylko szczegółowo przeprowadza widza po urządzanym z przepychem wnętrzu pałacu i pokazuje przynależące do niego obiekty, lecz także dokładnie omawia schematy korupcyjne w Rosji i forsuje tezę o niezaspokojonym apetycie głowy państwa rosyjskiego na bogactwo. Materiał, jak i cała sytuacja związana z aresztowaniem Nawalnego, były szeroko komentowane nie tylko przez niezależne media, ale również wywołały niemały rezonans w sieciach społecznościowych, które wręcz „zasypane” zostały antyputinowską treścią. W serwisie TikTok materiały z hasztagiem Navalny zebrały ponad 200 mln odsłon.

Organy siłowe przed zapowiadanym na 23 stycznia br. protestem postanowiły skoncentrować się na szeroko zakrojonej akcji prewencyjnej. Funkcjonariusze policji ruszyli do domów aktywistów i współpracowników Nawalnego z zamiarem zatrzymania za nawoływanie do udziału w nielegalnej akcji lub zniechęcania do uczestniczenia w niej; w szkołach i na uczelniach pojawiły się komunikaty ostrzegające przed wychodzeniem na ulicę; zaapelowano głównie do rodziców nieletnich dzieci, by ci nie pozwolili podopiecznym wychodzić z domu w dniu protestu. Wielu ekspertów jest zdania, iż to propagandowe przedsięwzięcie przyniosło odwrotny do zamierzonego skutek – stało się reklamą i źródłem informacji o proteście dla tych, którzy o nim nie słyszeli.

Ostatecznie protesty odbyły się w nie mniej niż 125 miastach Rosji (niektóre źródła mówią o 196 miastach), a w całym kraju na ulicę wyszły setki tysięcy osób. Pod względem liczebności i geografii to największa akcja uliczna w poradzieckiej Rosji. Symbolem protestu stała się szczotka toaletowa z filmu o pałacu Putina, za którą prezydent miał zapłacić 700 euro.

W związku z protestem zatrzymano ponad 4 tys. osób. Toczą się już pierwsze sprawy karne wymierzone w protestujących, policja przeprowadza też przeszukania w domach współpracowników Nawalnego, zatrzymuje aktywistów i niezależnych dziennikarzy. Represyjne środki wszczęte po akcji 23 stycznia br. nie powstrzymały jednak wielu Rosjan przed udziałem w kolejnej demonstracji w dniu 31 stycznia br.

Diagnoza

W przeciwieństwie do postawy Nawalnego, który wykazał się odwagą mimo prób jego zastraszenia przez władzę, reakcja Kremla na jego powrót jest odbierana przez wielu obserwatorów rosyjskiego życia politycznego jako histeryczna, potwierdzająca strach elity rządzącej przed liderem opozycji.  Siła Nawalnego z pewnością nie polega na rankingach społecznego poparcia, bo według niezależnych badań opinii publicznej jedynie 2 proc. respondentów widziałaby go na stanowisku prezydenta Rosji. Opozycjonista jest jednak tym, który celuje w pokazywaniu słabości systemu, ukazuje rozmiar nadużyć rządzących, mówi o korupcji, o której powszechnie wiadomo, ale to on ujawnia jej ogromną skalę. W swoich filmach udowadnia, że nie tylko władza może śledzić i kontrolować obywateli, ale, że obywatele mogą i powinni przyglądać się władzy, a dzięki nowym technologiom rządzącym nie uda się już dłużej ukrywać ciemnych stron swojej działalności. Nawalny pokazał, że „król jest nagi”, co wywołuje nie tylko oburzenie w społeczeństwie, ale i ośmiesza Kreml. Taka kombinacja zagraża legitymizacji władzy tym bardziej, że za parę miesięcy odbędą się wybory do Dumy Państwowej. Rządzący tymczasem mają coraz mniej do zaoferowania społeczeństwu. Wyczerpał się tzw. „efekt Krymu” oparty na poczuciu dumy z państwa, które rzuciło wyzwanie Zachodowi. System staje się skrajnie nieefektywny, niezdolny do zapewnienia trwałego wzrostu gospodarczego i zahamowania spadku dochodów ludności.  Paradoksalnie, unaoczniając skalę absurdu w rosyjskim systemie, Nawalny sprowokował władze do multiplikacji histerii. Osobiste lęki i fobie ludzi władzy stały się wyznacznikiem działania całego systemu, zorientowanego na intensyfikację represji wobec aktywnych niezadowolonych, których jest coraz więcej. Dlatego też prawdziwym problemem rządzących nie jest sam Nawalny i jego współpracownicy, których aktywność działa jak zwierciadło odbijające błędy systemu, ale sami rządzący. Strategia, którą przyjął Kreml, skoncentrowana jest na powstrzymaniu i prześladowaniu aktywistów, i choć może być skuteczna w krótkiej perspektywie, nie rozwiąże podstawowego problemu jakim jest spadek zaufania do rządzącej ekipy, narastająca frustracja i społeczne niezadowolenie. Rosyjscy eksperci pozostają zgodni – same protesty nie są wystarczającym czynnikiem zmiany systemu, potrzeba jest do tego rozłamu w rosyjskiej elicie rządzącej. Czy mimo postępującego procesu desakralizacji przywódcy państwa pozostanie ona silna i zjednoczona, czas pokaże.

Autor: dr hab. Olga Nadskakuła-Kaczmarczyk, Research Fellow w programie Polityka Międzynarodowa Fundacji im Kazimierza Pułaskiego, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, autorka kanału na YouTube „RuSMI, czyli czym żyje Rosja”

Zdjęcie: Evgeny Feldman, CC BY-SA 4.0