W dniach 7-8 lipca 2026 roku odbyło się posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej na szczeblu szefów państw i rządów (tzw. szczyt NATO). Oczekiwania wobec szczytu przed jego rozpoczęciem wydawały się ograniczone – skupiać się miał głównie na implementacji decyzji poprzedniego spotkania NATO na tym szczeblu w Hadze. Ważniejsza była jednak potrzeba przełamania nieufności, która pojawiła się w ostatnich kilkunastu miesiącach w relacjach transatlantyckich, którą szczyt w Ankarze był w stanie jedynie częściowo zrealizować.
Zgodnie z zapowiedziami sekretarza generalnego NATO Marka Rutte szczyt w Anakrze skoncentrowany miał być wokół trzech głównych tematów: implementacji decyzji z poprzedniego spotkania organizacji na tym szczeblu w Hadze w zakresie wydatków obronnych i przełożenia dodatkowych środków na realne zdolności bojowe, wzmocnienia i zwiększenia możliwości produkcyjnych przemysłu zbrojeniowego w obrębie państw organizacji, a także kontynuacji wsparcia dla Ukrainy.
W zakresie tego pierwszego zgodnie z oczekiwaniami wyrażonymi przez sekretarza generalnego NATO przywódcy państw sojuszu mieli przedstawić konkretne plany osiągnięcia zadeklarowanych w Hadze celów w zakresie wydatków obronnych (co najmniej 3,5 proc. PKB na obronę i 1,5 proc PKB na szersze bezpieczeństwo i odporność rocznie w każdym z państw członkowskich najpóźniej w ciągu 10 lat). Było to szczególnie ważne dla strony amerykańskiej, która wykazywała Europejczykom brak woli i determinacji w realizacji poprzedniego celu w odniesieniu do wydatków wojskowych przyjętego na szczycie NATO w Newport w 2014 roku (2 proc. PKB na obronność w ciągu 10 lat). Nie brak tu silnych argumentów po stronie USA bowiem jeszcze w 2022 r. – czyli roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę i na 2 lata przed zadeklarowaną datą implementacji decyzji ze szczytu w Newport zaledwie 7 z 30 ówczesnych państw sojuszniczych osiągnęło obiecany poziom wydatków i niewiele wskazywało, że duża część sojuszników rzeczywiście chce swoje zobowiązania realizować. W obecnym kontekście groźba ze strony agresywnego reżimu w Rosji i silna presja administracji Trumpa wydaje się przynosić bardziej wymierne efekty i jak wskazują statystyki sojuszu średnie wydatki na obronność w NATO w 2026 r. wynosić mają 2,86 proc. PKB, wszystkie państwa sojuszu przekroczą próg 2 proc. PKB a 6 z nich dosięgnie lub przekroczy zakładany na 2035 r. cel 3,5 proc. PKB. Stąd też w deklaracji końcowej ze szczytu pojawiło się mocne stwierdzenie o tym, że zobowiązania haskie są realizowane.
Obecnie kluczowym zagadnieniem wydaje się jednak sprawienie by rosnące wydatki rzeczywiście przekładały się na realne zwiększenie zdolności bojowej sojuszników do czego potrzebny jest silny i wydajny przemysł obronny, który był dyskutowany w ramach odbywającego się przed spotkaniem głów państw i szefów rządów Forum Przemysłowego NATO, na którym ogłoszono kilka nowych inicjatyw wspierających współpracę z przemysłem. Na tle szczytu zawarto też cały szereg porozumień dotyczących konkretnych zdolności o łącznej wartości blisko 50 mld EUR (dotyczyły m.in. pozyskania 10 samolotów Saab GlobalEye na potrzeby natowskiej floty wczesnego ostrzegania i pięciu bezzałogowców MQ-4C Triton) i uruchomiono inicjatywę NATO’s Drone Edge, w ramach której w technologie bezzałogowe ma być zainwestowane blisko 40 mld USD. Sojusz zadeklarował też blisko 30 mld inwestycji w logistykę w zakresie zbiorników paliwa i infrastruktury przesyłowej w tym postulowane od długiego czasu m.in przez Polskę przedłużenie NATO Pipelines System (NPS) do państw tzw. wschodniej flanki, a także powołanie inicjatywy w zakresie stworzenia wspólnej floty samolotów transportowych.
Wreszcie w zakresie wsparcia dla Ukrainy sojusznicy zadeklarowali łączną pomoc na uzbrojenie i szkolenia w 2026 w wysokości 70 mld EUR i pomoc w co najmniej takiej samej wysokości w roku 2027.
Ankara i zaufanie transatlantyckie
Jednak dla zdecydowanej większości państw członkowskich najważniejsze było potwierdzenie spójności Sojuszu i wyjście organizacji z okresu niepewności trwającego niemal od początku drugiej kadencji administracji Donalda Trumpa. Wypowiedzi samego amerykańskiego prezydenta i członków jego administracji w zakresie chęci wymuszenia na Danii zrzeknięcia się suwerenności nad Grenlandią, krytyka i podważanie zasadności członkostwa USA w NATO na tle braku woli wsparcia niekonsultowanej z europejskimi sojusznikami amerykańsko-izraelskiej operacji militarnej przeciwko Iranowi przez kilku sojuszników (zwłaszcza Hiszpanię) czy prowadzenie bez udziału Europejczyków bezpośrednich negocjacji z Rosją w zakresie zakończenia wojny na Ukrainie wywołało powszechne obawy o stan relacji transatlantyckich i przyszłość Sojuszu. Długo w przestrzeni medialnej pojawiało się również pytanie czy sam Donald Trump osobiście uda się na szczyt w Ankarze, co miałoby świadczyć o jego dalszym zainteresowaniu organizacją. Ostatecznie deklaracja końcowa przyjęta przez wszystkich przywódców sojuszu, w tym obecnego na szczycie Trumpa, zapewniła o pełnym zaangażowaniu wszystkich państw w Artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego oraz o tym, że atak na jednego z sojuszników będzie postrzegany jako atak na wszystkich. Rosja określona została natomiast jako “długofalowe zagrożenie” dla przestrzeni transatlantyckiej, a w deklaracji końcowej pojawiły się również punkty ważne dla strony amerykańskiej jak deklaracja, o tym że Iran nie może wejść w posiadanie broni jądrowej, należy utrzymać wolność żeglugi w cieśninie Ormuz oraz, że państwa sojuszu będą dążyć do eliminacji barier w zakresie handlu uzbrojeniem (co wydaje się nawiązywać do pewnych restrykcji UE w ramach mechanizmu SAFE).
Postanowienia szczytu nie rozwiązują jednak bardziej fundamentalnych wyzwań w relacjach transatlantyckich. Szczyt w deklaracji końcowej wyznaczył strategiczny kierunek w postaci silniejszej Europy w silniejszym NATO z Europą i Kanadą biorącymi większą odpowiedzialność za Sojusz. Niemniej aby zapewnić organizacji możliwość dalszego efektywnego funkcjonowania i odbudować zaufanie potrzebna będzie teraz szczera europejsko-amerykańska rozmowa w zakresie tego na jakie wsparcie i zdolności mogą liczyć po stronie amerykańskiej Europejczycy a jakie zdolności i w jakim okresie muszą zbudować sami w obliczu zmieniających się strategicznych priorytetów USA.
Official photo – 2026 NATO Summit in Ankara
Autor foto: NATO
Szczyt NATO w Ankarze – próba odbudowy transatlantyckiego zaufania
9 lipca, 2026
Autor: Tomasz smura
Official photo – 2026 NATO Summit in Ankara
Autor foto: NATO
Szczyt NATO w Ankarze – próba odbudowy transatlantyckiego zaufania
Autor: Tomasz smura
Opublikowano: 9 lipca, 2026
W dniach 7-8 lipca 2026 roku odbyło się posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej na szczeblu szefów państw i rządów (tzw. szczyt NATO). Oczekiwania wobec szczytu przed jego rozpoczęciem wydawały się ograniczone – skupiać się miał głównie na implementacji decyzji poprzedniego spotkania NATO na tym szczeblu w Hadze. Ważniejsza była jednak potrzeba przełamania nieufności, która pojawiła się w ostatnich kilkunastu miesiącach w relacjach transatlantyckich, którą szczyt w Ankarze był w stanie jedynie częściowo zrealizować.
Zgodnie z zapowiedziami sekretarza generalnego NATO Marka Rutte szczyt w Anakrze skoncentrowany miał być wokół trzech głównych tematów: implementacji decyzji z poprzedniego spotkania organizacji na tym szczeblu w Hadze w zakresie wydatków obronnych i przełożenia dodatkowych środków na realne zdolności bojowe, wzmocnienia i zwiększenia możliwości produkcyjnych przemysłu zbrojeniowego w obrębie państw organizacji, a także kontynuacji wsparcia dla Ukrainy.
W zakresie tego pierwszego zgodnie z oczekiwaniami wyrażonymi przez sekretarza generalnego NATO przywódcy państw sojuszu mieli przedstawić konkretne plany osiągnięcia zadeklarowanych w Hadze celów w zakresie wydatków obronnych (co najmniej 3,5 proc. PKB na obronę i 1,5 proc PKB na szersze bezpieczeństwo i odporność rocznie w każdym z państw członkowskich najpóźniej w ciągu 10 lat). Było to szczególnie ważne dla strony amerykańskiej, która wykazywała Europejczykom brak woli i determinacji w realizacji poprzedniego celu w odniesieniu do wydatków wojskowych przyjętego na szczycie NATO w Newport w 2014 roku (2 proc. PKB na obronność w ciągu 10 lat). Nie brak tu silnych argumentów po stronie USA bowiem jeszcze w 2022 r. – czyli roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę i na 2 lata przed zadeklarowaną datą implementacji decyzji ze szczytu w Newport zaledwie 7 z 30 ówczesnych państw sojuszniczych osiągnęło obiecany poziom wydatków i niewiele wskazywało, że duża część sojuszników rzeczywiście chce swoje zobowiązania realizować. W obecnym kontekście groźba ze strony agresywnego reżimu w Rosji i silna presja administracji Trumpa wydaje się przynosić bardziej wymierne efekty i jak wskazują statystyki sojuszu średnie wydatki na obronność w NATO w 2026 r. wynosić mają 2,86 proc. PKB, wszystkie państwa sojuszu przekroczą próg 2 proc. PKB a 6 z nich dosięgnie lub przekroczy zakładany na 2035 r. cel 3,5 proc. PKB. Stąd też w deklaracji końcowej ze szczytu pojawiło się mocne stwierdzenie o tym, że zobowiązania haskie są realizowane.
Obecnie kluczowym zagadnieniem wydaje się jednak sprawienie by rosnące wydatki rzeczywiście przekładały się na realne zwiększenie zdolności bojowej sojuszników do czego potrzebny jest silny i wydajny przemysł obronny, który był dyskutowany w ramach odbywającego się przed spotkaniem głów państw i szefów rządów Forum Przemysłowego NATO, na którym ogłoszono kilka nowych inicjatyw wspierających współpracę z przemysłem. Na tle szczytu zawarto też cały szereg porozumień dotyczących konkretnych zdolności o łącznej wartości blisko 50 mld EUR (dotyczyły m.in. pozyskania 10 samolotów Saab GlobalEye na potrzeby natowskiej floty wczesnego ostrzegania i pięciu bezzałogowców MQ-4C Triton) i uruchomiono inicjatywę NATO’s Drone Edge, w ramach której w technologie bezzałogowe ma być zainwestowane blisko 40 mld USD. Sojusz zadeklarował też blisko 30 mld inwestycji w logistykę w zakresie zbiorników paliwa i infrastruktury przesyłowej w tym postulowane od długiego czasu m.in przez Polskę przedłużenie NATO Pipelines System (NPS) do państw tzw. wschodniej flanki, a także powołanie inicjatywy w zakresie stworzenia wspólnej floty samolotów transportowych.
Wreszcie w zakresie wsparcia dla Ukrainy sojusznicy zadeklarowali łączną pomoc na uzbrojenie i szkolenia w 2026 w wysokości 70 mld EUR i pomoc w co najmniej takiej samej wysokości w roku 2027.
Ankara i zaufanie transatlantyckie
Jednak dla zdecydowanej większości państw członkowskich najważniejsze było potwierdzenie spójności Sojuszu i wyjście organizacji z okresu niepewności trwającego niemal od początku drugiej kadencji administracji Donalda Trumpa. Wypowiedzi samego amerykańskiego prezydenta i członków jego administracji w zakresie chęci wymuszenia na Danii zrzeknięcia się suwerenności nad Grenlandią, krytyka i podważanie zasadności członkostwa USA w NATO na tle braku woli wsparcia niekonsultowanej z europejskimi sojusznikami amerykańsko-izraelskiej operacji militarnej przeciwko Iranowi przez kilku sojuszników (zwłaszcza Hiszpanię) czy prowadzenie bez udziału Europejczyków bezpośrednich negocjacji z Rosją w zakresie zakończenia wojny na Ukrainie wywołało powszechne obawy o stan relacji transatlantyckich i przyszłość Sojuszu. Długo w przestrzeni medialnej pojawiało się również pytanie czy sam Donald Trump osobiście uda się na szczyt w Ankarze, co miałoby świadczyć o jego dalszym zainteresowaniu organizacją. Ostatecznie deklaracja końcowa przyjęta przez wszystkich przywódców sojuszu, w tym obecnego na szczycie Trumpa, zapewniła o pełnym zaangażowaniu wszystkich państw w Artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego oraz o tym, że atak na jednego z sojuszników będzie postrzegany jako atak na wszystkich. Rosja określona została natomiast jako “długofalowe zagrożenie” dla przestrzeni transatlantyckiej, a w deklaracji końcowej pojawiły się również punkty ważne dla strony amerykańskiej jak deklaracja, o tym że Iran nie może wejść w posiadanie broni jądrowej, należy utrzymać wolność żeglugi w cieśninie Ormuz oraz, że państwa sojuszu będą dążyć do eliminacji barier w zakresie handlu uzbrojeniem (co wydaje się nawiązywać do pewnych restrykcji UE w ramach mechanizmu SAFE).
Postanowienia szczytu nie rozwiązują jednak bardziej fundamentalnych wyzwań w relacjach transatlantyckich. Szczyt w deklaracji końcowej wyznaczył strategiczny kierunek w postaci silniejszej Europy w silniejszym NATO z Europą i Kanadą biorącymi większą odpowiedzialność za Sojusz. Niemniej aby zapewnić organizacji możliwość dalszego efektywnego funkcjonowania i odbudować zaufanie potrzebna będzie teraz szczera europejsko-amerykańska rozmowa w zakresie tego na jakie wsparcie i zdolności mogą liczyć po stronie amerykańskiej Europejczycy a jakie zdolności i w jakim okresie muszą zbudować sami w obliczu zmieniających się strategicznych priorytetów USA.
Related Posts
Raport: Budowa odporności Polski w ramach nowych celów wydatkowych NATO
Kultura strategiczna z importu — utrwalony problem Europy w NATO
Republika Korei jako partner Europy w dziedzinie bezpieczeństwa
Targi zbrojeniowe w Malezji: Wzrost zainteresowania sektora mimo niepewności rynków
Szczyt Trump-Xi, Szczyt Putin-Xi oraz Shangri-La 2026: Ułamki ze wspólnym mianownikiem